http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Meryl Streep jako "Żelazna dama": Margaret do utraty tchu

Joanna Ozdobińska
2012-02-11, ostatnia aktualizacja 2012-02-12 11:13

Konserwatywny premier Wielkiej Brytanii David Cameron krytykuje ''Żelazną damę''. Mówi: ''To obraz o starzeniu się''
Konserwatywny premier Wielkiej Brytanii David Cameron krytykuje ''Żelazną damę''. Mówi: ''To obraz o starzeniu się''
Fot. Alex Bailey AP

Ona nigdy nie pozwalała sobie przerywać - mówi Meryl Streep o Margaret Thatcher, którą gra w filmie "Żelazna dama"

Meryl Streep jako Margaret Thatcher
Fot. Alex Bailey AP
Meryl Streep jako Margaret Thatcher
SERWISY
Nie miała pani żadnych oporów, żeby zagrać osobę żyjącą, która być może kiedyś zobaczy ten film i zechce go skomentować?

Meryl Streep: Przez pół filmu gram Margaret Thatcher, której nigdy nikt nie widział publicznie, o której nikt nie ma pojęcia, osobę starą i schorowaną. Nie czułam jednak obciążenia, wręcz przeciwnie - wolność i dowolność w kreowaniu tej części jej życia. Niektórzy uważają za wstydliwe pokazywanie schyłku człowieka. Jedyny wniosek, jaki stąd płynie, jest taki, że wciąż uważa się starość i niedołężność za wstydliwy temat, coś, czego na pewno nie powinno się pokazywać w filmie. I to mnie osobiście gorszy. Wiem dobrze, co to jest starość, demencja. Traktuję to jako coś naturalnego. Tak samo jak naturalna jest nasza ciekawość prywatnego życia znanych osób i liderów politycznych, które toczy się za zamkniętymi drzwiami. W gruncie rzeczy poprzez historie znanych i ważnych ludzi opowiadamy historie o nas samych.



Jak przygotowywała się pani do roli?

- Oglądałam dużo archiwalnych nagrań Margaret Thatcher. Najtrudniejsze było dla mnie opanowanie mówienia na jednym oddechu, tak jak ona to miała w zwyczaju. To musiało mieć dużo wspólnego z tym, jaką była osobą: nie dość, że tryskała energią, to mówiła aż do wyczerpania sensu i utraty tchu. I nigdy nie pozwalała sobie przerwać. Może kiedyś też będę potrafiła tak udzielać wywiadów.

Co panią najbardziej zaskoczyło, jeśli chodzi o Margaret Thatcher?

- Widziałam jej kalendarz i starałam się wyobrazić jej funkcjonowanie na różnych poziomach: szefa rządu, matki i żony. Sama jestem matką i przez całą karierę aktorską pracuję zrywami. Kręcę film przez cztery-pięć miesięcy w roku i potem mam przerwę, spędzam dużo czasu w domu. A ona? Trudno to sobie wyobrazić, ale przez jedenaście i pół roku jej pracy, gdy w rozkładzie dnia pojawiało się dziesięć minut wolnego, ona uważała taki dzień za stracony. Więc jak ona była w stanie w swoim życiu pomieścić obecność dzieci i męża?

Decyzja Margaret Thatcher o zostaniu politykiem zmieniła jej życie na zawsze.

- Jestem pewna, że Margaret Thatcher miała ciężkie dzieciństwo. Była jedną z dwóch córek w rodzinie w czasach, kiedy faworyzowano synów - takie podejście jest zresztą nadal aktualne w wielu częściach świata. Jej ojciec był burmistrzem Grantham, bardzo aktywnym politycznie, ale równocześnie był także pastorem w kościele metodystów. Gdy dostrzegł, że z jego dwóch córek jest ponadprzeciętnie bystra, stwierdził, że będzie pełnić funkcję jego syna. Takie jest moje przeczucie, ale mogę się mylić. Margaret była głodna wiedzy i miała pociąg do nauki. Jej ojciec pomógł jej wyrobić w sobie odwagę, żeby mierzyć jeszcze wyżej. Margaret była nie tylko pierwszą kobieta premierem, ale także pierwszym chemikiem na tym stanowisku. Skończyła chemię na Oksfordzie, a dopiero później prawo.

Powiedziała pani w jednym z wywiadów, że podziwia Margaret Thatcher za to, że nie bała się być przywódcą, chociaż kompletnie nie wiedziała, jak rządzić. Kobietom nadal jest trudniej objąć taką funkcję w polityce niż mężczyznom?

- Z przerażeniem czytałam o tym, jak utrudniano jej drogę awansu w partii. A mimo to została najdłużej sprawującym władzę premierem w XX wieku. W Anglii w tamtych czasach musiała pokonać mnóstwo przeszkód i wszystkie kobiety mogą być jej wdzięczne, że jednak jej się udało. Nawet jeśli nie zgadzamy się z jej opcją polityczną, decyzjami, poglądami, to należy podziwiać jej determinację i wytrwałość.

Podczas konferencji prasowej w Nowym Jorku not. Joanna Ozdobińska

Zobacz również: Żelazna Dama - bohaterka piosenek



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':