Przeczytaj również:
My, ateiści Tomasz na religię przestał chodzić w podstawówce, gdy za rozrabianie w kościele dostał w twarz od zakonnicy. Potem do kościoła chodził sporadycznie, aż przestał. Niedawno ten 42-letni architekt z podwarszawskiej miejscowości postanowił wystąpić oficjalnie z Kościoła. O swojej decyzji poszedł powiedzieć proboszczowi swojej parafii.
- Po co? - pytam go. - Nie wystarczyło po prostu przestać chodzić do kościoła?
- Zastanawiam się, po co do kościoła chodzą ci, dla których to jest pusty rytuał? Chcę wystąpić formalnie, bo fakt, że nie chodzę do kościoła, nie zwalnia mnie z bycia katolikiem. Byłbym obłudnym kolesiem budującym statystyki. Mam ateistyczne podejście do życia, ale nie deprecjonuję wierzących - odpowiada.
Jak zareagował proboszcz? - Był wystraszony, to precedens w parafii. Ale zachował się w sposób parlamentarny - mówi Tomasz.
Apostata, czyli przestępca Apostazja (z greki - odstąpienie, bunt) zgodnie z prawem kanonicznym (kan. 751) jest kościelnym przestępstwem. Występujący zaciąga na siebie karę ekskomuniki. Już nie może mieć katolickiego pogrzebu, nie może przyjmować sakramentów czy być świadkiem na ślubie.
Samo zjawisko to coraz większy problem dla polskiego Kościoła. Chodzi nie tylko o spięcia na linii proboszczowie -apostaci. Spierają się o nią sami duchowni.
Zaczęło się kilka lat temu, gdy do parafii w różnych regionach Polski zaczęły przychodzić pojedyncze deklaracje wystąpienia z Kościoła. Głównie od Polaków pracujących w Niemczech, którzy nie chcąc tam płacić podatku na
Kościół, woleli oficjalnie odejść. Diecezje niemieckie, otrzymując informację z urzędu skarbowego, przysyłały ją do Polski.
Wśród naszych biskupów konsternacja. Chcąc nie chcąc, musieli się apostatami zająć. W 2008 r. Episkopat przygotował instrukcję dla występujących: trzeba proboszcza swojej parafii powiadomić osobiście, w obecności dwóch świadków.
Tomasz wolałby uniknąć przyprowadzania świadków. Czeka go więc jeszcze jedna rozmowa z proboszczem (księża próbują wtedy odwieść wiernych od zamiaru wystąpienia). Potem dostanie potwierdzenie.
Żeby śladu nie było Ile osób występuje z Kościoła w Polsce? Dokładnie nie wiadomo, bo Episkopat nie prowadzi takich ogólnopolskich statystyk. Wiadomo jednak na pewno, że apostatów jest coraz więcej. W ciągu ostatnich pięciu lat w archidiecezji krakowskiej wystąpiło186 osób. Dużym zainteresowaniem cieszą się również portale, na których apostaci dzielą się doświadczeniami. Można tam ściągnąć oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła (ponad sześć tysięcy pobrań na Wystap.pl).
Gdzie tu problem? Coraz więcej występujących z Kościoła nie chce być ''przestępcami''. Nie życzą sobie nawet, by nazywać ich apostatami.
Chcą występować z Kościoła ''po świecku'', raz na zawsze, tak żeby nawet śladu nie było. Czyli chcą wysyłać oświadczenie woli, bez konieczności rozmowy z proboszczem czy wzywania świadków. Domagają się, by wykreślono ich z księgi chrztu. Na to Kościół się nie godzi. Księża wpisują tylko adnotację o formalnym wystąpieniu, czyli zaistnieniu ''defectio ab Ecclesia catholica actu formali''.
Ks. dr Piotr Majer z Instytutu Prawa Kanonicznego UPJPII w
Krakowie, konsultor Rady Prawnej Episkopatu: - Wykreślenie z księgi chrztu jest niemożliwe, bo zgodnie z doktryną Kościoła i prawem kanonicznym łaski chrztu nie można utracić. Osoba, która świadomie dokonuje aktu apostazji, z dogmatycznego punktu widzenia nie przestaje być katolikiem [chociaż jest ekskomunikowana]. Aby mogła pojednać się z Kościołem, nie potrzebuje wstępować doń po raz drugi i nie może być po raz drugi chrzczona. Musi jednak zostać zdjęta ekskomunika.
Wielka baza danych Występującym to się nie podoba. - Dostajemy jeden, dwa listy tygodniowo w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez kościoły. Wśród nich od osób, które do Kościoła nie należą, i to najpoważniejszy problem. Są np. skargi, że parafia nie dokonała wpisu w księdze chrztu o wystąpieniu - mówi generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski.
Maciej Psyk z portalu Wystap.pl: - Sam pomogłem wnieść skargę do GIODO około stu osobom.
W końcu kilka spraw skończyło się w sądzie. Występujący procesują się jednak nie z proboszczami, ale właśnie z GIODO, który twierdzi, że na przeprowadzanie inspekcji w kościołach i związkach wyznaniowych nie zezwala mu ustawa o ochronie danych osobowych.