Półroczna Madzia zaginęła 24 stycznia w Sosnowcu. Katarzyna W., jej matka, zawiadomiła policję, że ktoś ją napadł i porwał córkę z wózka. Dziewczynki przez półtora tygodnia szukała
policja. W końcu matka przyznała, że córka wyśliznęła się jej z rąk i uderzyła głową o podłogę. Ze strachu wymyśliła wersję o porwaniu. Ciało dziewczynki było ukryte w parku. Od soboty podejrzana o nieumyślne spowodowanie śmierci córki Katarzyna W. jest w areszcie.
Jak przypomina tvn24.pl do tej pory psychiatrzy i psycholodzy wypowiadali się na temat stanu zdrowia matki półrocznej Magdy trzy razy. Pierwszą opinię sporządził dla prokuratury powołany przez nią biegły obecny podczas przesłuchania Katarzyny W. 25 stycznia. Wówczas miała ona jeszcze status świadka a biegły miał wypowiedzieć się tylko w kwestii jej wiarygodności. Napisał, że W. nie wykazuje skłonności do konfabulacji.
Następnego dnia, na podstawie protokołu przesłuchania Katarzyny i wiedzy operacyjnej, swoją opinię sporządził psycholog
policyjny. Jego ustalenia były dokładnie odwrotne.
Ostatnia opinia psychiatrów sporządzona została w sobotę, gdy matka Magdy przyznała się do ukrycia ciała dziecka. Biegli psychiatrzy z Rybnika uznali, że w dniu śmierci dziewczynki Katarzyna W. była poczytalna, a jej obecny stan pozwala na udział w postępowaniu.
Według tvn24.ple żadne z badań wykonanych do tej pory nie może stanowić dowodu w sprawie. Potwierdziła to prokuratura.