http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kościół. Co zostaje pod dywanem

Katarzyna Wiśniewska
2012-02-10, ostatnia aktualizacja 2012-02-09 23:47

Sympozjum o pedofilii, które skończyło się wczoraj w Watykanie, może być symbolicznym końcem "stanu zaprzeczania". Kościelni decydenci tkwili w tym stanie od wielu lat - to opinia watykańskiego prokuratora zajmującego się zarzutami pedofilskimi ks. Charlesa Scicluny.

Katarzyna Wiśniewska
Katarzyna Wiśniewska
Jakie wnioski z precedensowej konferencji płyną dla polskiego Kościoła? Przede wszystkim, że zamiatanie pod dywan spraw księży oskarżonych o molestowanie, zwlekanie z ich wyjaśnieniem w imię opacznie rozumianego dobra instytucji jest amoralne nie tylko w oczach opinii publicznej, ale także samego Kościoła.

Polscy duchowni niestety ciągle mają problem, żeby to zrozumieć. Przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik uparcie bronił księdza z Tylawy skazanego na dwa lata więzienia w zawieszeniu i ośmioletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela za molestowanie sześciu dziewczynek. W opisywanej przez "Gazetę" sprawie molestowania nieletnich podopiecznych przez ks. Andrzeja ze Szczecina hierarchowie przez wiele lat nie robili nic, żeby sprawę wyjaśnić, choć dobrze ją znali. Proces kościelny rozpoczął się z wieloletnim poślizgiem i jest tajny. Na dodatek ks. Andrzej nadal pracuje dla diecezji, tyle że nie z młodzieżą.

Do maja wszystkie episkopaty mają opracować zasady postępowania w przypadkach molestowania przez duchownych. To nakaz Watykanu. Polski Episkopat taką instrukcję już ma i zamierza ją jedynie uzupełnić. Obecne zasady nie zobowiązują do zawiadomienia prokuratury. Czy biskupi zechcą to zmienić? Czy usprawnią system wyjaśniania przypadków pedofilii? Jeden z amerykańskich duchownych uczestniczących w sympozjum postulował, by to rady złożone ze świeckich (nieuzależnionych w żaden sposób od kurii) zajmowałyby się przypadkami pedofilii, które przedawniły się w prawie cywilnym. To dobry pomysł - nazbyt często dzisiaj biskupi chronią swoich, czyli księży. Kosztem tych, którzy dla Kościoła powinni być na pierwszym miejscu: ofiar przestępstwa i grzechu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 160 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    91 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':