W Radzie zasiadają b. szefowie państw, rządów i ministrowie z całej Europy, m.in. Joschka Fischer, Marti Ahtisaari, a z Polski: Jan Krzysztof Bielecki, Adam Daniel Rotfeld czy Andrzej Olechowski.
Kryzys euro i spory w jego rozwiązaniu sprawiły, że spada europejskie soft power. Kraje, które marzyły kiedyś o wejściu lub zbliżeniu z Unią, nie są już tym tak bardzo zainteresowane, a Europa robi niewiele, by takie zainteresowanie podtrzymać. Spada także atrakcyjność modelu europejskiego dla tych, którzy do Unii nie chcieli wchodzić, ale podobał im się nasz sposób rozwoju.
Kryzys ograniczył zdolność Europy do reagowania na wiosnę arabską, najważniejsze wydarzenie w otoczeniu geopolitycznym Unii od czasu upadku komunizmu w 1989 r. Nie tylko nikt nie przewidział, że w Afryce Północnej może dojść do demokratycznego wybuchu, ale toczyły się spory, jak reagować na to wyzwanie.
Niemcy i
Polska odmówiły udziału w operacji wojskowej w Libii, ale za to
Warszawa zadeklarowała pomoc dla transformacji w Tunezji.
Arkusz ocen potwierdza rosnący wpływ Niemiec w kwestiach europejskiej polityki zagranicznej i spadek pierwszeństwa Francji i Wielkiej Brytanii w tej dziedzinie. Na nowego przodownika we wspólnej dyplomacji wyrasta Szwecja, Polska niewiele jej ustępuje, a
Hiszpania i Włochy coraz bardziej kierują się swoimi interesami, zamiast wzmacniać interes Wspólnoty.
Raport Rady wystawia europejskiej polityce zagranicznej mocną trójkę. Wobec Chin Europa miała nadzieję, że będzie mocniejsza niż wcześniej, ale jej kryzys stał się szansą dla Pekinu. To państwa europejskie rywalizowały o chińskie rynki, inwestycję i gotówkę.
Na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej arabskie przebudzenie zaskoczyło wszystkich, ale państwa UE, jak dotąd, nie wywiązały się ze swych obietnic dostępu do europejskich "pieniędzy, rynków i mobilności". Wydarzenia w Libii podkreśliły wewnątrzeuropejskie podziały, a przywódcy UE nie wypracowali długofalowej strategii wobec tego regionu.
W przypadku Rosji Unii udało się osiągnąć godną uwagi jedność w relacjach z Moskwą, co zaowocowało konkretnymi rezultatami, np. w sferze handlu. Ale nadchodzący powrót Władimira Putina na Kreml oznacza, że okres pobożnych życzeń w relacjach z Rosją się kończy.
W przypadku
USA amerykańskie "przewodzenie z tyłu" w kwestii Libii pokazało, że Europa jest w stanie odegrać dynamiczną rolę na scenie międzynarodowej i współpracować z USA. Ujawniło to jednak także poważne niedociągnięcia w zdolności Europy do działania, i to w momencie, w którym USA inicjują nową strategię skoncentrowaną na Azji kosztem zaangażowania w Europie
Jest postęp w kwestii poszerzenia Unii, ale zbyt minimalny, by się cieszyć. Europa poszerzy się o Chorwację i pewnie także inne kraje Bałkanów Zachodnich. Ale stosunki z kluczowym regionalnym graczem Turcją ponownie są bardzo zaburzone. W relacjach z krajami Partnerstwa Wschodniego sukcesy były ograniczone.
Rok 2012 zaczyna się dla Europy mizernie. Drobne sukcesy przyćmiewa kryzys euro i niezdolność przekonania świata, że Unia wyjdzie z kryzysu obronną ręką. Być może nastroje poprawi nieco przyjęcie paktu fiskalnego na niedawnym szczycie w Brukseli. Ale czy tak się stanie, zobaczymy w następnym arkuszu ocen za rok.