W 1995 roku Krzysztof Myszkowski, redaktor bydgoskiego "Kwartalnika Artystycznego", zaprasza na łamy prowincjonalnego pisemka tuzy literatury: Julię Hartwig, Tadeusza Różewicza, Michała Głowińskiego, Janusza Szuberta, Marka Skwarnickiego i - dlaczegóż by nie - Wisławę Szymborską. Zaproszenie zostaje przyjęte.
- Odtąd często publikowała u nas swoje premierowe wiersze - mówi Myszkowski.
Dzwonią do siebie parę razy w miesiącu. Dziesięć lat temu w jednej z rozmów Szymborska oferuje pieniądze na pismo: 20 tys. zł rocznie, by można było spokojnie bytować.
Pieniądze okazują się drugą co do wielkości dotacją - obok ministerialnej.
Warunek poetki: absolutna tajemnica.
- Dla nas to był cud! - wspomina Myszkowski. Noblistka - mieszkająca na stałe w
Krakowie, otoczona artystyczną elitą - postanowiła wspierać pismo z
Bydgoszczy. - Pieniądze mogłaby przecież zaproponować choćby "Zeszytom Literackim", ale wybrała nas.
Szymborska - tak jak zdeklarowała w pierwszej rozmowie - przekazuje pieniądze aż do śmierci.
Dwa lata wcześniej, gdy "Kwartalnik" ma już upadać, bo Ministerstwo Kultury nie przyznało kolejnej dotacji, Myszkowski chwyta za telefon i dzwoni do Szymborskiej.
- Żeby tak zwyczajnie, po przyjacielsku, się wyżalić. Mówiłem, że nie wiem, co teraz z nami będzie, a w głowie miałem najczarniejsze scenariusze, w tym zawieszenie działalności. Tak stało się przecież z lubelskimi "Kresami", które też nie dostały pieniędzy.
Szymborska deklaruje: - Zadzwonię do ministra Zdrojewskiego. Zobaczymy, może uda się jakoś uratować sprawę.
Potem spędza długie godziny, dobijając się do ministerialnych urzędników. Ci przełączają ją z biurka na biurko; wszystko wlecze się w nieskończoność. Jakby telefon od noblistki na nikim nie robił wrażenia. Po kilku bezskutecznych próbach Szymborska odpuszcza.
- Mówiła mi: "Wiesz, tam nikt nie chce ze mną rozmawiać" - wspomina Myszkowski.
Szymborska się nie zraża. Pisze list do ministra. Mija tydzień, dwa, trzy - odpowiedź nie przychodzi. Po interwencji okazuje się, że jeden z asystentów uznał list za mało istotny i wrzucił go na dno szuflady. Finał jednak jest pomyślny: bydgoskie pismo znów dostaje pieniądze.
- To był jej kolejny i ostatni dar - mówi Myszkowski.
Sekretarz Szymborskiej Michał Rusinek jeszcze nie wie, czy poetka zabezpieczyła "Kwartalnik" zapisem w testamencie.
- To się okaże za kilka dni - mówi.
Przy dźwiękach utworów jej ulubionej śpiewaczki - Elli Fitzgerald - urna z prochami Wisławy Szymborskiej zostanie dziś złożona w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Zgodnie z wolą poetki uroczystości będą miały charakter świecki. Udział zapowiedzieli m.in. prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk i minister kultury Bogdan Zdrojewski, zaprzyjaźnieni z Szymborską poeci: Ewa Lipska, Adam Zagajewski i Julia Hartwig, a także jej szwedzki tłumacz Andreas Bodegard. Uroczystość, o której poinformowani zostali m.in. Woody Allen i Umberto Eco, będzie otwarta, poprowadzi ją Andrzej Seweryn.
min.
"Niepojęty przypadek" to tytuł dzisiejszego wieczoru wspomnień w Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w Krakowie. O osobistym spotkaniu z poetką opowiedzą Julia Hartwig, Ewa Lipska, Joanna Szczęsna, Anna Bikont, Urszula Kozioł, Michał Rusinek, Adam Zagajewski, Ryszard Krynicki, Leopold Neuger i Andreas Bodegard. Będą odtworzone m.in. archiwalne nagrania, na których Szymborska czyta wiersze: "Chmury", "Nieczytanie", "Nic darowane", oraz występ pianisty Marcina Wasilewskiego i trębacza Tomasza Stańki, który akompaniował poetce podczas jednego z ostatnich wieczorów autorskich. Spotkanie - zamknięte dla publiczności - pokaże na żywo TVP 2 (godz.19).
min.