http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Meryl Streep - portret gwiazdy

Joanna Derkaczew
2012-02-12, ostatnia aktualizacja 2012-02-13 14:15

Meryl Streep w
Meryl Streep w "Adaptacji" (2002) w reżyserii Spike'a Jonze'a
Fot. Columbia Pictures/East News

W latach 80. jej rówieśnicy pytani o ulubioną kobiecą postać filmową wskazywali najczęściej Lindę z "Łowcy jeleni" (1978). Rola, którą nieznana nikomu Meryl Streep weszła do aktorskiej ekstraklasy. Gdy te same badania powtórzono kilka lat temu ulubioną postacią została Miranda Priestly z "Diabeł ubiera się u Prady". Znów Streep


Materiały prasowe
"Żelazna Dama"
Film ''Żelazna Dama''. Meryl Streep w roli  Margaret Thatcher
Film ''Żelazna Dama''. Meryl Streep w roli Margaret Thatcher
Meryl Streep jest jedną z faworytek oscarowych w kategorii najlepsza aktorka, za rolę Margaret Thatcher w
Fot. Matt Sayles AP
Meryl Streep jest jedną z faworytek oscarowych w kategorii najlepsza aktorka...
Meryl Streep podczas rozdania Złotych Globów, 15 stycznia 2012 r.
Fot. Chris Pizzello AP
Meryl Streep podczas rozdania Złotych Globów, 15 stycznia 2012 r.
SERWISY


Rzadko udziela wywiadów. Ale coraz częściej wygłasza przemówienia. Trybuna i mikrofon wyzwalają w niej to, czego nie pokazuje paparazzim ani dziennikarzom kolorowych magazynów. Poproszona o wystąpienie dla absolwentek żeńskiego Barnard College w maju 2010 roku po raz pierwszy w karierze pozwoliła sobie stanąć w pozycji idolki i przewodniczki duchowej. Jej mowa była tak brutalnie szczera, że wywołała ekstazę wśród studentek, stała się hitem YouTube i weszła do kanonu literatury anglojęzycznej.

Katie Couric, pierwsza amerykańska dziennikarka, która wywalczyła samodzielne prowadzenie programu, umieściła zapis przemówienia w bestsellerowym zbiorze "The Best Advice I Ever Got: Lessons from Extraordinary Lives ("Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek otrzymałam...").

W tekście "Empatia otwiera drzwi" aktorka opowiada o sobie, o mężczyznach ze swojego pokolenia i o ogromnej zmianie, jakiej razem z nimi doświadcza. W latach 80. jej rówieśnicy (jej i Billa Clintona - jak dodaje) pytani o ulubioną kobiecą postać filmową wskazywali najczęściej Lindę z "Łowcy jeleni" (1978). Rola, którą nieznana nikomu Meryl Streep weszła do aktorskiej ekstraklasy (nominacja do Złotego Globu i do Oscara), wydaje się dziś nieznośnie stereotypowa. Linda to prowincjonalna dziewczyna z robotniczej rodziny, urocza, cicha, miętosząca w sobie jakiś smutek i nadzieję, że jej ukochany powróci w końcu z wojny w Wietnamie. Do takich ułożonych "pięknych dziewczyn" tęsknili po cichu mężczyźni, których żony były pierwszymi kobietami sukcesu, senatorkami czy prezeskami.

Gdy te same badania powtórzono kilka lat temu, wynik okazał się zaskakujący. Ulubiona postać amerykańskich mężczyzn po sześćdziesiątce to Miranda Priestly z "Diabeł ubiera się u Prady". Znów Streep. Ale dlaczego Miranda?



Wyciska z facetów Małe Syrenki

Wynik sondażu mógłby szokować nawet, gdyby faktycznie od 40 lat na świecie kręcono wyłącznie filmy z amerykańską specjalistką od ról dziwnych, wymagających całkowitej metamorfozy. Czego bowiem brakuje innym wcieleniom Streep? Choćby dzielnej, kobiecej Karen Blixen z "Pożegnania z Afryką" (1985)? W czym Priestly przewyższa inteligentną i zalotną Jill Davis ("Manhattan", 1979) czy usiłującą połączyć karierę i macierzyństwo Joannę ze "Sprawy Kramerów" (1979)? Czemu nie Francesca Johnson ("Co się wydarzyło w Madison County"), gospodyni domowa odkrywająca w sobie niespodziewaną namiętność? Albo szalona, rozśpiewana, sentymentalna Donna ("Mamma Mia!, 2008)? Albo chociaż solidna partnerka życiowa i świetna kucharka Julia Child ("Julia i Julia", 2009)?



Aktorka ma na ten temat swoją teorię. Miranda, zimna suka prowadząca magazyn "Runway", wcale się mężczyznom nie podoba. Oni się z nią utożsamiają. Co do Streep zawsze było wiadomo, że jest więcej niż kobietą. Od lat znajdowała się już na liście ikon środowisk LGBT. M.in. dzięki rolom w produkcjach o tematyce genderowej. W "Godzinach" (2002, wg powieści Michaela Cunninghama) grała w końcu mistrzynię życiowych "nieoczywistości" Clarissę, która żyła w związku z piękną Sally, miała dorosłą córkę, a jednocześnie podsycała w sobie miłość do chorego na AIDS homoseksualnego poety. Skomplikowane. Ale nie tak jak zestaw, jaki zaprezentowała w miniserialu HBO "Anioły w Ameryce" (2003, wg sztuki teatralnej Tony'ego Kushnera), gdzie wcieliła się w byty wykraczające poza płeć, wiek i gatunek ludzki: ducha Ethel Rosenberg, anioła z Australii i starego rygorystycznego rabina.

Nazwisk kojarzonych z LGBT wśród gwiazd Hollywood nie brakuje. Ale ile aktorek może o sobie powiedzieć: "Każdy mały i duży chłopiec chce być taki jak ja"?



Miranda Priestly przeżywa na ekranie to, do czego męskim bohaterom na podobnych stanowiskach nie wolno się przyznać - samotność lidera. Jest rozgoryczona niewdzięcznością podwładnych. Denerwuje ją, że nie wszyscy są gotowi pracować tak ciężko jak ona, poświęcić życie osobiste, zaufać ambicji. Czuje się wykorzystana i niezrozumiana. Zblokowana i antypatyczna zużywa mnóstwo energii, by nie okazać słabości. Męscy widzowie poczuli, że to opowieść o nich. Utożsamili się z bohaterką w sukience od Prady.

- Każdy, kto kiedykolwiek miał coś wspólnego z przemysłem filmowym, wie, że graniczy to z niemożliwością - mówiła Meryl Streep do studentek Barnard College. - Dziewczynom jest o wiele łatwiej, dorastamy, wczuwając się w sytuację męskich bohaterów, od Szekspira po Salingera. Nie mamy problemu ze zrozumieniem wewnętrznych dylematów Romea czy Tybalta, Hucka Finna czy Piotrusia Pana - sama pamiętam, jak w zabawach zamierzałam się mieczykiem na kapitana Haka. Czułam się Piotrusiem. Ale heteroseksualny chłopiec identyfikujący się z Julią, Desdemoną, Małą Syrenką czy Pocahontas?!

Streep udało się wycisnąć z facetów przed ekranami Małe Syrenki, Kopciuszki i Królowe Śniegu.



Patrząc dziś na pierwszy filmowy kadr z Meryl Streep, być może łatwo byłoby powiedzieć: "Wszystko na to wskazywało", "Taka genderowa wolta była nieunikniona". Laureatka dwóch Oscarów, ośmiu Złotych Globów, zdobywczyni największej w historii liczby nominacji (17 do Oscara, 26 do Globów) weszła na ekrany, wyglądając jak żałosny przebieraniec. Kiepskie smarowidło na policzkach, włosy w kolorze błota, różowa suknia z bufami. W tym stroju Anne Marie w "Julii" Freda Zinnemanna (1977) podrywa się z krzesła, przepycha się przez tłum klaszczących gości i chwyta pewnie pod rękę bohaterkę wieczoru - zagubioną, eteryczną pisarkę Lillian Hellman (Jane Fonda). Ekstrawagancka i bezczelna sięga po więcej, niż jej się należy. Oszpecona kostiumem i wyróżniona w scenariuszu wyjątkowo szerokim polem do działania nadaje ciężkiemu, historycznemu filmowi jakiejś komediowej czy queerowej nuty. "Julia" otrzymała 11 nominacji do Oscara (przegrała, ale w stawce były także "Gwiezdne wojny" i "Annie Hall"), a Meryl Streep na zawsze pokazała się jako aktorka, która gra na ekranie w coś innego niż reszta obsady. Jako 27-letnia debiutantka w branży filmowej miała już za sobą najpoważniejsze role teatralne. Grała m.in. w "Biesach" Andrzeja Wajdy w Yale Repetory Theatre (1974 r. - poznała wówczas Elżbietę Czyżewską, która przygotowywała ją później do oscarowej roli polskiej emigrantki Zofii Zawistowskiej w "Wyborze Zofii"). Zdawało się, że wszystko, co ważne, już załatwiła na scenie. Z kinem mogła już eksperymentować. Nie miała aury ani magnetyzmu. Po prostu impulsywnie pchała się przez tłum po swoje.

Tak samo zachowuje się do dziś, gdy występuje w istotnych dla siebie sprawach publicznych. Odkąd jej czwarte dziecko wkroczyło w wiek nastoletni, coraz częściej rezygnuje z ochrony prywatności. Angażuje się w "sprawy do załatwienia" i mówi o swoich najbardziej osobistych doświadczeniach.

Nie wypełniała wprawdzie nigdy żadnego kwestionariusza osobowościowego. Ale z jej najnowszych wypowiedzi publicznych nietrudno ułożyć wykaz cytatów - bon motów, w których pokazała charakterek.

Przekonania? Kobiety są lepszymi aktorkami niż mężczyźni.

Źródło: Duży Format
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':