http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Internauci: My, naród

Seweryn Blumsztajn
2012-02-08, ostatnia aktualizacja 2012-02-07 23:50

25 stycznia, Wrocław. Protest przeciw ACTA
25 stycznia, Wrocław. Protest przeciw ACTA
Fot. Marcin Biodrowski / Agencja Gazeta

Mamy w świecie pierwszą bodajże od 1968 r. rewolucję pokoleniową. Taki wiatr, duch dziejów, że w różnych częściach świata młodzi ludzie nagle zaczynają krzyczeć: mamy was gdzieś! Ten świat nam się nie podoba!

Seweryn Blumsztajn
fot.
Seweryn Blumsztajn
SONDAŻ
Czy sądzisz, że podpisana i ''zawieszona'' ACTA faktycznie wejdzie w życie?

Tak, prędzej czy później
Nie, nie ma na to szans
Nie wiem, na dwoje ACTA wróżyła

Różne są bezpośrednie powody, choć wszędzie to samo rewolucyjne narzędzie komunikacji i organizacji - internet. I wszędzie jest podobne zaskoczenie klasy politycznej, która nie ma pojęcia, jak rozmawiać z takim ruchem, jak jego postulaty przenieść w realną sferę polityczną. Zrewoltowana młodzież też nie wie, jak siłę swej sieciowej rewolty przekuć w narzędzie zmiany realu bez zanurzenia się w skompromitowaną polityczną grę. Jak zmienić świat, pozostając nieskalanym.

Ileż ja czytałem artykułów tłumaczących, dlaczego w Polsce żadnych Oburzonych nie będzie. No i proszę, mamy największe manifestacje od 20 lat i nikt tu nikogo autokarami pod siedzibę rządu nie zwozi. Ciekawie jest obserwowanie polityków przechodzących przyspieszony kurs sieciowego świata i szukających sposobów rozmowy z nim.

Jestem pewien, że świat będzie lepszy, kiedy wchłonie i jakoś oswoi ten bunt.

Jedno mnie tylko irytuje. W hasłach noszonych na manifestacjach, w wypowiedziach protestującej młodzieży i przedstawicieli organizacji, które stanęły na czele buntu przeciw ACTA, ciągle słyszę, że to oni reprezentują społeczeństwo. W imię wolności biorą w nawias wszystkie instytucje demokratycznego państwa - to oni, zrodzeni z sieci, uważają się za prawdziwą reprezentację społeczeństwa.

Na to ja, życzliwy wszelkim młodzieżowym rewoltom staruszek, nie mogę się zgodzić. Chcecie bronić swojej wolności, chcecie władzy pilnować i ją rozliczać? Wasze prawo. Ale nikt nie zabrał jej na razie demokratycznego mandatu i nikt wam nie dał mandatu obrażania wybranych przeze mnie i miliony ludzi reprezentantów.

Musicie nas wszystkich - łącznie z tymi, którzy nie mają konta na Facebooku - przekonać do swoich racji. Musicie to zrobić w realu, używając pogardzanych często przez was demokratycznych narzędzi dialogu z naszymi reprezentantami.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 51 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    85 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':