http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk zostaje sam z emeryturami

Renata Grochal
2012-02-08, ostatnia aktualizacja 2012-02-08 14:17

'Solidarność' sprzeciwia się podniesieniu wieku emerytalnego. Zebrała już
milion podpisów za referendum w tej sprawie. Na zdjęciu: ubiegłoroczny protest
'S' w Gdańsku przeciwko niskim emeryturom
'Solidarność' sprzeciwia się podniesieniu wieku emerytalnego. Zebrała już milion podpisów za referendum w tej sprawie. Na zdjęciu: ubiegłoroczny protest 'S' w Gdańsku przeciwko niskim emeryturom
Fot. Dominik Werner

Przed rządem batalia o najtrudniejszą reformę - podniesienie wieku emerytalnego - a sojuszników brak. Opozycja jest przeciw, koalicyjny PSL się buntuje. I to nie tylko w tej sprawie


Fot. Jarosław Kubalski / AG
Walka o emerytury będzie zacięta, a jej wynik nie jest wcale pewny. Premier Donald Tusk, który chce zrównać wiek emerytalny kobiet oraz mężczyzn i stopniowo podnieść do 67 lat, ma przeciwko sobie nie tylko opozycję i związki zawodowe, które planują protesty, ale też koalicyjny PSL.

Projekt ustawy dotyczącej podwyższenia wieku emerytalnego ma być w najbliższych dniach przekazany do konsultacji społecznych. Rząd zajmie się nim w marcu.

Premier nie chce się zgodzić na propozycję ludowców, by kobiety, które urodzą dzieci, mogły wcześniej przechodzić na emeryturę. Już zapowiedział, że propozycji Waldemara Pawlaka nie uwzględni w rządowym projekcie, choć przygotowuje go PSL-owski minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Tusk wyjaśnia, że chce, by projekt był prosty i przejrzysty. Przyklaskują mu ekonomiści, przestrzegając, żeby nie mieszać polityki prorodzinnej i systemu emerytalnego. Jednak ludowcy zapowiadają, że poprawkę dotyczącą kobiet zgłoszą podczas prac nad ustawą w parlamencie.

- Pamięta pani, co premier mówił dwa tygodnie temu o ACTA albo o proteście lekarzy? Może i tym razem zmieni zdanie - mówi z ironią szef klubu PSL Jan Bury. Ludowcy rozpoczęli nawet zbiórkę podpisów pod swoim wnioskiem. Szukają też poparcia w Parlamentarnej Grupie Kobiet i kołach gospodyń wiejskich.

W sprawie podwyższenia wieku emerytalnego Tusk nie może liczyć na opozycję. PiS z zasady jest przeciw, mówiąc, że to "szukanie pieniędzy w kieszeniach najuboższych". SLD, który mógłby być sojusznikiem Tuska w tej sprawie, popiera pomysł OPZZ, by uzależnić przechodzenie na emeryturę nie od wieku, ale od liczby przepracowanych lat (kobiety po 35 latach pracy, mężczyźni - po 40). Ruch Palikota jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, ale uważa, że praca do 67 lat to za długo.

Platforma zdaje sobie sprawę, że podniesienie wieku emerytalnego będzie najtrudniejszą z reform zapowiedzianych w listopadowym exposé. W sondażu TNS OBOP dla "Gazety" 80 proc. Polaków opowiedziało się przeciw, co może kosztować rząd i PO spadki popularności.

- To jest najtrudniejsza reforma przed nami, ale też o bardzo długofalowych skutkach, bo jej wprowadzanie skończy się w 2040 r. - mówi szef klubu PO Rafał Grupiński. Politycy Platformy powtarzają, że dłuższa praca jest nieuchronna. Żyjemy coraz dłużej, liczba emerytów jest coraz większa i ktoś musi ich utrzymać.

Z pomocą Tuskowi może przyjść prezydent. Bronisław Komorowski na dziś zaprosił do siebie szefów klubów parlamentarnych, żeby rozmawiać o emeryturach.

Prezydent od dawna powtarza, że debata dotycząca podwyższania wieku emerytalnego musi rozpocząć się w Polsce jak najszybciej. W Pałacu panuje przekonanie, że rząd powinien pomyśleć o włączeniu elementów polityki prorodzinnej do systemu emerytalnego, ale pomysł PSL, by dawać kobietom możliwość wcześniejszej emerytury, jeśli mają dzieci, jest kiepski.

- Krótszy okres składkowy oznacza dla nich bardzo niską emeryturę - mówi prezydencka minister ds. społecznych Irena Wóycicka. PSL o tym nie wspomina.

W PO liczą, że uda się przekonać ludowców, żeby poparli podwyższenie wieku emerytalnego, oferując im wsparcie dla matek w innej ustawie. Jednak Tusk nie zgodził się na kolejny pomysł Pawlaka, by wzorem macierzyńskich wprowadzić płatne urlopy wychowawcze, bo w budżecie nie ma na to pieniędzy.

Ale to dopiero początek kłopotów PO. Prawdziwa batalia szykuje się o zmiany na wsi. Politycy PSL wątpią, żeby udało się wprowadzić podatek dochodowy dla rolników w 2014 r. Według zapowiedzi Tuska z exposé, w 2013 r. na wsi ma być wprowadzona rachunkowość, a rok później - podatek dochodowy.

- To poważna reforma, którą trzeba przedyskutować ze środowiskami wiejskimi. Jak minister finansów chce robić reformy, to niech je robi u siebie. Niech walczy z szarą strefą i reformuje służby skarbowe - mówi Jan Bury.

Ludowcy nie godzą się też na zamknięcie części małych sądów w powiatach. Ich zdaniem to pierwszy krok do likwidacji powiatów. Dziś Waldemar Pawlak ma ogłosić weto do tego pomysłu.

Choć politycy PSL jak mantrę powtarzają, że koalicja z PO jest wartością nadrzędną, a ich miłość do Platformy nie słabnie, to protokół rozbieżności jest coraz dłuższy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 78 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':