http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

U Lisa sąd nad Czubaszek, Rutkowskim i policją

AGKO
2012-02-07, ostatnia aktualizacja 2012-02-07 00:30

10 tysięcy złotych nagrody za rozwiązanie sprawy półrocznej Magdy przyjął Krzysztof Rutkowski od redaktora naczelnego "Super Expressu". - We wtorek wybieram się na Śląsk, znajdę sierociniec i tam przekażę pieniądze - oświadczył w programie "Tomasz Lis na żywo" Krzysztof Rutkowski.

Krzysztof Rutkowski
Fot. TVP
Krzysztof Rutkowski
Mariusz Sokołowski i Tomasz Lis
Fot. TVP
Mariusz Sokołowski i Tomasz Lis
Krzysztof Rutkowski i Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji, byli pierwszymi gośćmi Tomasza Lisa.

-Chce pan tę nagrodę? - zapytał gospodarz programu Rutkowskiego. Ten opowiedział, że w poniedziałek przyjechał na spotkanie z redaktorem naczelnym "Super Expressu", by odebrać 10 tysięcy złotych nagrody, którą przekaże któremuś ze śląskich domów dziecka. - Każdą nagrodę, która zostanie mi przekazana przekażę dla biednych dzieci i dla biednych matek, żeby więcej nie powtórzyły się takie historie jak ta z Sosnowca - odpowiedział Rutkowski.

W sobotę, niedzielę, mielibyśmy rozwiązanie całej sprawy

Goście nie byli dobrani przypadkowo. Policja oskarża Rutkowskiego o przeszkadzanie w śledztwie, Rutkowski wyrzuca policji, że nie umie powiedzieć dziękuje.

- Przez pierwsze dni wspólna praca była, koncentrowaliśmy się na odnalezieniu dziecka, ale czwartek był dla nas feralny - mówił Mariusz Sokołowski, nawiązując do dnia, w którym Rutkowski oświadczył, że matka półrocznej matki przyznała się, że dziecka nie porwano i wskazała miejsce ukrycia zwłok.

- W czym wam przeszkodził Rutkowski - chciał wiedzieć Lis.

- Piątek, sobota, niedziela - kolejne czynności były planowane - odpowiedział Sokołowski. Nie zdradził jednak konkretnie jakie czynności policja chciała podjąć. Mówił jedynie, że być może doprowadziłyby one do tego, że w "sobotę, niedzielę mielibyśmy całkowite rozwiązanie tej sprawy".

Rutkowski po raz kolejny powtórzył, jak pracował: - Ta kobieta została przeze mnie wezwana, został przeprowadzony blef, powiedziałem jej: są świadkowie, którzy widzieli jak sama położyłaś się na chodniku - opowiadał. I wytykał rzecznikowi policji: - Do dziś może szukalibyście sprawcy wirtualnego, któremu sporządziliście portret psychologiczny. A komendant kłamie mówiąc, że wysłaliście negocjatorów, psychologów do rodziny.

Sokołowski oburzył się: - Mówienie, że komendant kłamał, to nadużycie. W momencie gdy pojawia się informacja o zaginięciu, wdrażane są procedury do szukania, policja przyprowadza psychologa zewnętrznego. Psycholog rozmawiał z tą kobietą, potem nasz psycholog przeczytał raport i sporządził notatkę, że kobieta ma tendencję, żeby konfabulować. To był sygnał dla nas.

Drugim sygnałem dla policji był eksperyment sądowy. - Bierze się wózek, pokonuje trasę, sprawdza logowanie do bazy BTS - nie zgadza nam się - opowiadał Sokołowski.

Lis dopytał: - Czy policja mogłaby zastosować takie metody jak Rutkowski?

Sokołowski przyznał, że tak, ale w pewnych określonych sytuacjach do sprawców przestępstw. - Wtedy to nie był ten moment - ocenił. Dodał, że gdyby policjant postąpił tak jak Rutkowski, a matka półrocznej Magdy nie przyznałaby się, oficer dostałby zarzuty.

Co zdarzy się we wtorek?

Obaj goście sprzeczali się o to kto, komu utrudniał pracę. Sokołowski mówił, że matka i ojciec dziecka byli pod "olbrzymim wpływem" Rutkowskiego, że kobietę pod pretekstem ściągnięto na przesłuchanie, a i tak chwilę później pojawił się mąż w asyście pracownika Rutkowskiego, "żeby przypadkiem ona sama czegoś nie powiedziała".

Rutkowski wytykał, że już w niedzielę zawiadomił policję o tym, że podejrzewa matkę. - Pan powiedział, że ma wrażenie, że kobieta może mieć związek ze sprawą. Takie wrażenie, myślę, że miałem ja i większość z państwa - mówił Sokołowski.

Rutkowski podsumował: - Policja powinna powiedzieć dziękuje, pan uważa, że ja blokowałem pracę policji.

Sokołowski mu odpowiedział: - Jeszcze nie możemy mówić o wszystkich szczegółach, to są ustalenia operacyjne. Jak to wyjdzie, to nie będę musiał się tłumaczyć.

Ni z tego, ni z owego Rutkowski zapytał: - A co się stanie jak jutro zostanie zatrzymana jeszcze jedna osoba i wam przekazana przez nas, która brała udział w przekazaniu zwłok?

Lis dopytał: - Czy jutro się coś zdarzy?

Rutkowski z uśmiechem: - Nie wiem. Jestem jutro na Śląsku. Zobaczymy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9
  • 2
  • 1
  • 2
  • 87 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    123 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':