Mało interesują mnie metody i moralność Rutkowskiego (o ile nie narusza prawa) - on działa na swój prywatny rachunek. Od lat wykorzystuje w tym celu niektóre media - to ich sprawa i ich widzów czy czytelników.
Policja jednak jest służbą państwową, a od jej kondycji zależy jakość naszego codziennego życia. Nie chciałbym, by policjanci brali udział w jakimkolwiek wyścigu z Rutkowskim, bo ten wyścig powinni przegrać.
Policja jest ograniczona zasadami prawa. Rutkowski może chodzić na skróty. W tym przypadku zapewne od razu policja - tak jak Rutkowski - mogłaby sformułować podejrzenie, że
dziecko nie żyje, a matka jest podejrzana o spowodowanie śmierci. Tylko że pierwszym zadaniem policji było znalezienie żywej dziewczynki. Wtedy matka jest pierwszym źródłem informacji i policjanci muszą założyć, że mówi prawdę.
Policja nie mogłaby przeprowadzić takiego przesłuchania, jakie zorganizował Rutkowski; w nocy, z wykrywaczem kłamstw. Nie ma takich praw. Przesłuchanie musi się odbywać w określonych ramach. Gdyby matka sobie tego życzyła, towarzyszyłby jej psycholog, a w przypadku przesłuchania jako podejrzanej - adwokat.
Rutkowski tych zasad nie stosuje. Także zasad detektywów, w tym fundamentalnej, że nie mogą działać przeciwko interesowi klienta. Od kilku lat nie ma licencji detektywa.
Nie wiem też, czemu ma służyć medialna konfrontacja przedstawicieli policji z Rutkowskim (jak np. ta w
TVN 24). Moim zdaniem służy wyłącznie lansowaniu się Rutkowskiego, a nie dobru państwa i policji.
Jeśli tak bardzo metody Rutkowskiego nam się podobają, to może byłoby lepiej znieść wszystkie ograniczenia prawne nałożone na policję, a samego Rutkowskiego uczynić komendantem głównym. Tylko zastanówmy się, czy takie państwo by nam się podobało?