Także nie za zapowiedzianą na dziś debatę o ACTA chcę Premierowi gorąco podziękować. Bo wprawdzie trzeba ją było zrobić szybko, ale może warto było poddać konsultacjom nie tylko samą ACTA, ale też termin i formę debaty o ACTA. W tak krótkim terminie nie każdy, kto nie jest funkcjonariuszem publicznym, może być dla premiera dostępny i przygotowany do poważnej rozmowy. Ludzie mają rodziny, prace itp. Skoro ratyfikacja "zawisła" i czas już nas nie goni, można postawić empatię i elegancję przed godnym pochwały szybkim reagowaniem władzy na postulaty ludności.
W gruncie rzeczy jedno i drugie to jednak sprawy drugorzędne. Ważne są słowa Premiera - za które właśnie gorąco mu dziękuję - podkreślające znaczenie wolności w internecie, prawa dostępu do kultury i potrzebę zrewidowania "tradycyjnego pojęcia ochrony praw własności". Chodzi tylko o to, że nie mamy pewności, czy były one wypowiedziane szczerze oraz z rozmysłem. I prędko się nie dowiemy.
Konsultacje oraz analizy mają trwać rok, może dwa lata. Nie powinny trwać krócej, bo chodzi o niezwykle poważną, ważną i trudną emocjonalnie oraz intelektualnie zmianę, jaka zachodzi w ludzkiej świadomości, w prawie i w gospodarce. Przez ten czas strzelba będzie wisiała jak wielki znak zapytania nad chyba najważniejszym i najbardziej obiecującym - choć też niepokojącym - zjawiskiem XXI w., jakim jest powstanie wirtualnego świata z jego nieznaną i niewyobrażalną wcześniej socjologią, psychologią, etyką, obyczajowością i ekonomią.
Wciąż wisząca na ścianie strzelba będzie samym swoim widokiem podtrzymywała napięcie. Ilekroć dekoracje polskiej polityki się odrobinę zachwieją (a chyba dość liczne trzęsienia przed nami) i strzelba się bujnie na kołku, uwrażliwiona doświadczeniem publiczność będzie reagowała jak na śmiertelny wystrzał. Tego chyba nikomu nie trzeba. W każdym razie nikomu, kto nam dobrze życzy. Więc coś by trzeba z tym zrobić.
Dużego pola manewru dziś chyba nie mamy. Ale jakieś jest. Myślę, że przede wszystkim trzeba już zdjąć ze ściany inną strzelbę, która piąty rok wisi nie wiadomo dlaczego i wciąż niepokoi. Ta strzelba to polski udział w tzw. protokole brytyjskim, który pozbawia Polaków przywileju pełnego korzystania z Karty Praw Podstawowych, czyli gwarancji wolności i swobód przysługujących obywatelom państw Unii (poza Brytyjczykami, Czechami i nami). Karta częściowo opisuje te nasze prawa i wolności, którym zagraża ACTA. Gdyby
Polska odrzuciła teraz protokół brytyjski i w pełni przyjęła Kartę Praw Podstawowych, byłby to ważny sygnał, że w wyznawanej przez władzę hierarchii wartości prawa i wolności obywatelskie zyskały pod wpływem głosów i namysłów wywołanych przez ACTA.
Jak na polską scenę jedna strzelba na ścianie zdecydowanie wystarczy, żeby utrzymać twórcze intelektualnie napięcie konieczne do zrozumienia galopującej zmiany. Dwa takie grzybki w barszczu polskiej polityki mogą sprawić, że pod swoją obecną postacią stanie się ona dla sporej grupy ludzi niestrawna. A wtedy mogliby się zacząć rozpaczliwie rozglądać za jakąś inną, niekoniecznie przyjemniejszą, postacią.