http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Donaldowi Tuskowi dziękuję

Jacek Żakowski
2012-02-06, ostatnia aktualizacja 2012-02-05 17:15

Nie "już dziękuję". Dziękuję naprawdę. Nie za to, że "definitywnie" zdecydował o zawieszeniu ratyfikacji ACTA. Bo podobnie do innych nie wiem, czy strzelba, która wisi na ścianie trzy akty, nim wystrzeli, wisi definitywnie, czy też sprytnie czeka chwili, kiedy widzowie będą się najmniej spodziewali wystrzału. Trochę się tej niejasności boję

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
Także nie za zapowiedzianą na dziś debatę o ACTA chcę Premierowi gorąco podziękować. Bo wprawdzie trzeba ją było zrobić szybko, ale może warto było poddać konsultacjom nie tylko samą ACTA, ale też termin i formę debaty o ACTA. W tak krótkim terminie nie każdy, kto nie jest funkcjonariuszem publicznym, może być dla premiera dostępny i przygotowany do poważnej rozmowy. Ludzie mają rodziny, prace itp. Skoro ratyfikacja "zawisła" i czas już nas nie goni, można postawić empatię i elegancję przed godnym pochwały szybkim reagowaniem władzy na postulaty ludności.

W gruncie rzeczy jedno i drugie to jednak sprawy drugorzędne. Ważne są słowa Premiera - za które właśnie gorąco mu dziękuję - podkreślające znaczenie wolności w internecie, prawa dostępu do kultury i potrzebę zrewidowania "tradycyjnego pojęcia ochrony praw własności". Chodzi tylko o to, że nie mamy pewności, czy były one wypowiedziane szczerze oraz z rozmysłem. I prędko się nie dowiemy.

Konsultacje oraz analizy mają trwać rok, może dwa lata. Nie powinny trwać krócej, bo chodzi o niezwykle poważną, ważną i trudną emocjonalnie oraz intelektualnie zmianę, jaka zachodzi w ludzkiej świadomości, w prawie i w gospodarce. Przez ten czas strzelba będzie wisiała jak wielki znak zapytania nad chyba najważniejszym i najbardziej obiecującym - choć też niepokojącym - zjawiskiem XXI w., jakim jest powstanie wirtualnego świata z jego nieznaną i niewyobrażalną wcześniej socjologią, psychologią, etyką, obyczajowością i ekonomią.

Wciąż wisząca na ścianie strzelba będzie samym swoim widokiem podtrzymywała napięcie. Ilekroć dekoracje polskiej polityki się odrobinę zachwieją (a chyba dość liczne trzęsienia przed nami) i strzelba się bujnie na kołku, uwrażliwiona doświadczeniem publiczność będzie reagowała jak na śmiertelny wystrzał. Tego chyba nikomu nie trzeba. W każdym razie nikomu, kto nam dobrze życzy. Więc coś by trzeba z tym zrobić.

Dużego pola manewru dziś chyba nie mamy. Ale jakieś jest. Myślę, że przede wszystkim trzeba już zdjąć ze ściany inną strzelbę, która piąty rok wisi nie wiadomo dlaczego i wciąż niepokoi. Ta strzelba to polski udział w tzw. protokole brytyjskim, który pozbawia Polaków przywileju pełnego korzystania z Karty Praw Podstawowych, czyli gwarancji wolności i swobód przysługujących obywatelom państw Unii (poza Brytyjczykami, Czechami i nami). Karta częściowo opisuje te nasze prawa i wolności, którym zagraża ACTA. Gdyby Polska odrzuciła teraz protokół brytyjski i w pełni przyjęła Kartę Praw Podstawowych, byłby to ważny sygnał, że w wyznawanej przez władzę hierarchii wartości prawa i wolności obywatelskie zyskały pod wpływem głosów i namysłów wywołanych przez ACTA.

Jak na polską scenę jedna strzelba na ścianie zdecydowanie wystarczy, żeby utrzymać twórcze intelektualnie napięcie konieczne do zrozumienia galopującej zmiany. Dwa takie grzybki w barszczu polskiej polityki mogą sprawić, że pod swoją obecną postacią stanie się ona dla sporej grupy ludzi niestrawna. A wtedy mogliby się zacząć rozpaczliwie rozglądać za jakąś inną, niekoniecznie przyjemniejszą, postacią.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    102 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':