Detektyw Krzysztof Rutkowski skłonił matkę półrocznej Magdy, której od kilku dni szuka cała
Polska, do przyznania, że nikt nie porwał dziecka, ale upadło ono w mieszkaniu, zmarło, a matko upozorowała porwanie, by uniknąć odpowiedzialności.
Rutkowski, zamiast przekazać taśmę z rozmowy z matką Policji i tylko Policji, udostępnił ją mediom. Od kilkunastu godzin wszystkie portale i telewizje opowiadają o złej matce i znakomitym detektywie Rutkowskim, który zrobił to, czego nie mogła zrobić
Policja, czyli ustalił prawdę.
Na szczęście nastroje studzą eksperci, proszą, by nie osądzać pochopnie kobiety, nie przesądzać sprawy, tym bardziej, że nie znaleziono jeszcze zwłok dziecka. Rutkowski tymczasem zdążył już ogłosić, że zwłoki znaleziono. Jego zdaniem sprawa jest zamknięta, a on lepszy niż Policja.
To nieporozumienie. W sprawie Magdy i jej rodziny potrzebny jest spokój, umiar i rozsądek. A nie gwiazdorstwo i szukanie sensacji. To, co Rutkowski zrobił, przekazując mediom film z przyznaniem matki, że żadnego porwania nie było, a media pokazując go, to zwykły telelincz. Narażanie kobiety na ostracyzm i zemstę. Tak nie działają profesjonaliści.