http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Porozmawiajcie z nami

Jacek Żakowski
2012-01-30, ostatnia aktualizacja 2012-01-30 19:31

Coś tu nie gra. Prawda? Przynajmniej od buntu w sprawie GMO, który obalił ustawę o nasiennictwie, cokolwiek rząd robi, wybucha awantura. O GMO z ekologami. O reformy zdrowotne z lekarzami, aptekarzami, pacjentami. O ACTA z sieciową częścią społeczeństwa.

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
W żadnym przypadku nie były to histerie uprzywilejowanych grupek. W sprawie GMO protesty poparł prezydent. W reformach zdrowotnych eksperci wskazywali absurdy tuzinami, a rząd przyznał im rację zmieniając uchwalone prawo. W sprawie ACTA po stronie protestujących opowiedzieli się GIODO, RPO, minister sprawiedliwości, a nawet Lewiatan.

Co te trzy sprawy łączy? Logika stanowienia prawa. Arbitralność po pierwsze. Tajność po drugie. Restrykcyjność po trzecie.

Wszystkie te sprawy były tak prowadzone, żeby opinia publiczna się nie zorientowała. W ustawie o nasiennictwie cichutko wmontowano furtkę dla GMO. Listę refundacyjną ogłoszono, gdy było za późno na debatę i zmiany. ACTA negocjowano tajnie, a konsultowano tylko z tymi, do których płyną pieniądze.

Za każdym razem władza uważała, że sama wie, co dobre i jak to osiągnąć. Za każdym razem się myliła. Tyle że błędy za późno się ujawniały. Przez dopisek o GMO prezydent wetował całą ustawę o nasiennictwie. Reformy zdrowotne trzeba było nowelizować, a listę refundacyjną zmieniać. Rząd podpisał ACTA, ale zapowiada, że może nie będzie chciał ratyfikować.

Dlaczego? Bo znikła idea państwa obywatelskiego. Obywatele okazali się trudni we współżyciu, dyskutowanie z nami okazało się żmudne, męczące i czasochłonne, a w dodatku nie dawało gwarancji, że na końcu wszyscy pokochają pomysły, z którymi władza siada do konsultacji. Kiedy biały okrągły stół wykazał absurdalność pomysłów Ewy Kopacz, konsultacje zamknięto, a pomysły przepchnięto.

W żadnej z tych spraw spór nie jest fundamentalny.

Gdyby władza zgodziła się porozmawiać o tym, jak poddać GMO testom tak skutecznym jak leki oraz jak ma wyglądać odpowiedzialność producenta za odległe skutki, i gdyby podjęła rozmowę o ograniczeniu praw autorskich do nasion - można by osiągnąć kompromis.

Gdybyśmy porozmawiali publicznie o tym, co refundować i jak to kontrolować, dałoby się wypracować kompromis z pacjentami, lekarzami i aptekarzami, a błędów byłoby mniej.

Gdybyśmy podczas negocjacji poważne porozmawiali o tym, gdzie jest punkt równowagi między prawami autorów i innych uczestników kultury, też jakiś kompromis by powstał.

Problem w tym, że władza stara się takiej debaty uniknąć, bo to by ograniczyło jej omnipotencję. Zamiast kompromisu szuka sposobów egzekwowania kontrowersyjnych rozwiązań - sankcjami, represjami, inwigilacją i innymi narzędziami nadzoru.

W ciągu ostatniego roku nie było chyba miesiąca, żeby w prawie lub na jego horyzoncie nie pojawiły się jakieś nowe nakazy, zakazy, represje, środki nadzoru. Chociaż w Polsce powinniśmy wiedzieć, że prawo oparte na represjach, a nie na akceptacji społecznej, nie działa. Z doświadczenia tego roku już wiemy, że sprawy, które mają być w ten sposób załatwione, nie są załatwiane lub są źle załatwiane.

To jest ślepa uliczka. Zamiast straszyć, inwigilować, karać, zaskakiwać odpalanymi z biodra czy negocjowanymi pod stołem prawami i ubezwłasnowolniać przepychanymi kolanem ustawami - spróbujcie nas czasem przekonać. A czasem może pozwólcie dać się przekonać. Wiem, że jesteście strasznie zapracowani i uważacie, że my w większości jesteśmy masą bez pojęcia o poważnych sprawach. Jest w tym sporo racji. Ale statystycznie wśród 30 mln dorosłych obywateli, którzy nie są w rządzie, musi być kilku, którzy mogliby wam coś poradzić. Albo daliby się przekonać, że to wy macie rację, i przekonaliby innych. Tak czy inaczej, zanim podejmiecie decyzję, porozmawiajcie z nami. Będzie się żyło lepiej. Wszystkim.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    103 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':