W zeszłym tygodniu furorę robił raport "Obiegi kultury", przygotowany m.in. przez Centrum Cyfrowe Projekt:
Polska. Wynikało zeń, że ci, co aktywnie korzystają z internetu, w tym także ściągają pliki z nielegalnych źródeł, są też paradoksalnie najlepszymi klientami branży rozrywkowej - częściej niż statystyczny Polak chodzą do kina, kupują płyty itp. Bo kto nie zagląda do internetu, siedzi głównie przed telewizorem.
Te twierdzenia nie wszystkim się spodobały. Podczas debaty "Obiegi kultury" przedstawiciele branży filmowej pokazywali np., że w kinach "Och Karol 2" obejrzało 1,7 mln widzów, a w sieci - korzystając z nielegalnych źródeł dystrybucji - ten sam film obejrzały ponad 2 mln widzów. A film Woody'ego
Allena "O północy w Paryżu", zanim trafił na ekrany polskich kin, pobrano 150 tys. razy.
"Liczby niby oczywiste, okazało się jednak, że nikt nie potrafił odpowiedzieć na proste pytania: ile z osób, które obejrzały nielegalny plik, zrezygnowało z tego powodu z wizyty w kinie? A ile poszło do kina dlatego właśnie, że najpierw spróbowało zakazanego owocu?" - pisał potem w "Polityce" Edwin Bendyk.
Z raportu MPAA, amerykańskiego stowarzyszenia branży filmowej, wynika że od 2006 r. wpływy z kin nieprzerwanie rosną. Tempo nie jest oszałamiające, ale trend jest widoczny i w
USA i na świecie. Czy realne są więc miliardowe straty, na jakie często powołują się branże, mnożąc liczbę ściągniętych plików przez ich cenę? Czy plik ściągnięty równa się plik nie kupiony?
To przeciwko tak obliczanym stratom na swój przewrotny sposób zareagowali podczas zamieszania wokół ACTA obywatele - powstała strona stratakazika.pl, zachęcająca do ściągania z sieci płyt Kazika (zatwardziałego wroga piractwa) i ich kasowania. Ot, by zwiększyć jego straty, bo może "przestanie wtedy tworzyć".
W dyskusjach powtarza się, że skopiowanie czy dzielenie się kopią czyjegoś utworu, to nie to samo co kradzież dobra materialnego. Bo twórcy nie ubywa. Warto jednak rozważyć pogląd, wypowiedziany choćby przez prof. Wojciecha Cellarego w sobotniej "Rzeczpospolitej". Nie ubywa, ale "cóż z tego, jeśli nie może już jej sprzedać (...) jego piosenka została okradziona z wartości ekonomicznej".
Walka z piratami czy też - jak mówią inni - zwyczajami konsumenckimi - ma różne, nieoczywiste oblicza. Np. CD Projekt Red, twórca gry "Wiedźmin" umieszczał w niej sceny - powiedzmy - specjalnie przygotowane dla amatarów pirackich wersji. I tak zamiast pięknej Yennefer, wiedźmin Geralt lądował w łóżku z brzydką, starą babą. Na jednym zaś poziomie kręcił się w kółko, nie mogąc wyjść. Czy to poskutkowało? Jak miecz obosieczny. Bo wiele osób nie skojarzyło, że tymi niespodziankami CD Projekt karze piratów. I narzekało na forach, że gra niedopracowana i są w niej błędy. Co gorsza, obniżało też oceny gry w różnych serwisach.
Twórcy "Wiedźmina" są zresztą ciekawym przykładem: żyją z własności intelektualnej, jednocześnie opierających się metodom uznanym kiedyś przez branżę za rozwiązanie piractwa (tzw. DRM, technicznie zabezpieczających dany plik przed skopiowaniem lub odtworzeniem na innym urządzeniu, niż wymyślił to właściciel praw).
- Są dobre i złe metody walki z piractwem, niejasne ustawy nie są właściwą drogą - mówił "Gazecie" Adam Kiciński, prezes zarządu CD Projekt Red.
Przeczytaj także:
Żakowski: ACTA ad acta. Co ma wspólnego internet z biblioteką
Orliński: Nie samą sztuką artysta żyje
Piractwo - nie kradzież, ale niemoralne
W poniedziałkowym magazynie ''Biznes Ludzie i Pieniądze'' przeczytasz: * jak dawni wrogowie stają się przyjaciółmi koncernów nagraniowych, * czy prawnicy mogą walczyć z piratami metodami, które stosują Anonymous, * jakie urządzenia miały zadusić film i muzykę * oraz o
funduszu inwestycyjnym, który rozpisuje konkurs na "zabójcę Hollywood".
W "Biznes Ludzie i Pieniądze także:
* W Davos słyszałem laurki na temat polskiej gospodarki - wywiad z prezesem NBP Markiem Belką
* Świat ma masę kłopotów: biedę, nierówności społeczne czy niedożywienie. Tylko czy nie jest hipokryzją dyskutować o nich właśnie w ekskluzywnym szwajcarskim kurorcie w Davos?
* W Kutnie nie pękną ci już oczy, czyli o tym jak pięknieją polskie dworce.
* Ile kosztuje nas emerytura dla jednego pracownika służb mundurowych.
* O tym jak KGHM padł ofiarą własnego bogactwa
* Czy Unia Europejska wprowadzi w poniedziałek podatek od transakcji finansowych? - pyta prof. Dariusz Rosati