Np. Marek Suski dowcipkuje co chwila. Wczoraj na posiedzeniu komisji innowacyjności rzucił ''No, i wasz Murzynek głosuje razem z wami'', mając na myśli czarnoskórego posła Platformy Johna Godsona.
Mawia się o niektórych tekstach, że bronią się same; ten sam się atakuje, szkoda papieru na jego komentowanie. Przytoczmy za to tłumaczenie Suskiego, gdy został nakryty przez TVN 24: ''On jest czarnoskóry i z tego, co mówiła posłanka PO, on się sam również tak określa. Czy to jest w słowniku obraźliwe słowo? >>Murzynek Bambo<< jest miłym wierszykiem. Ta wypowiedź miała prywatny charakter. Wolałbym, żeby taką pozostała, żeby nie robić sensacji z błahej wypowiedzi''.
Niestety, niebłahych wypowiedzi posła Suskiego najstarsi sejmowi reporterzy nie pamiętają, dlatego znęcają się nad posłem Suskim za ''Murzynka''. Politykowi
PiS oddajmy jednak sprawiedliwość, bo przeprosił Godsona, ''jeśli ten czuje się urażony''.
Te przeprosiny sprawiły, że bohaterem dnia został Jan Dziedziczak, inna gwiazda PiS. Na posiedzeniu komisji kultury posłanka Ruchu Palikota i pierwsza transseksualistka w Sejmie Anna Grodzka mówiła o o. Tadeuszu Rydzyku ''pan
Tadeusz Rydzyk''. Gdy Dziedziczak zwrócił jej uwagę, odparła, że w języku polskim wyrażenie ''pan'' nie jest obraźliwe.
- Ma pan rację - rzekł na to Dziedziczak.
Panie Janie, w języku polskim jest wiele nieobraźliwych słów; domniemuję zatem, że nie obrazi się pan, gdy zwrócę się do pana ''panie ośle''?
Cóż,
pracę Sejmu krytykuje już prawie dwie trzecie Polaków. Pozostałych można tłumaczyć niedoinformowaniem.