http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gorzki smak cukrzycy

Rozmawiała Anna Twardowska
2012-01-26, ostatnia aktualizacja 2012-01-26 11:50

Światowa Organizacja Zdrowia uznała ją za epidemię XXI wieku. W Polsce żyje z cukrzycą 2,5 mln osób. Połowa z nich nie wie, że jest chora, dowiadują się przypadkiem - podczas badania krwi.

Część chorych musi badać poziom cukru osiem razy dziennie, a przynajmniej cztery razy dziennie robić zastrzyki z insuliny. Koszty leczenia lawinowo rosną.
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Część chorych musi badać poziom cukru osiem razy dziennie, a przynajmniej...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Cukrzyca to wymagająca choroba, zmienia całe życie. Pacjent powinien stać się dla siebie także dietetykiem i trenerem. Musi nauczyć się systematyczności. To będzie miało wpływ na komfort i długość jego życia. Dlatego lekarze podkreślają: odpowiednie leczenie jest ważne, ale wiedza i zaangażowanie chorych jest tak samo istotne w przebiegu tej choroby.

Anna Twardowska: Podstępna ta cukrzyca

Roman Junik: Przez lata nie daje o sobie znać, a gdy ją w końcu zdiagnozujemy, okazuje się, że poczyniła już ogromne spustoszenie w organizmie.

Jest taka "tajemnicza", bo na początku nie boli?

- Cukrzyca to zespół objawów spowodowanych niedoborem insuliny lub opornością na nią. W tej chorobie nie działa prawidłowo mechanizm kontrolujący poziom cukru we krwi. W zdrowym organizmie trzustka produkuje insulinę, czyli hormon, który umożliwia komórkom całego ciała przyswajanie glukozy i zamianę jej na energię potrzebną do ich prawidłowego funkcjonowania. Chory na cukrzycę nie jest w stanie wytworzyć odpowiedniej ilości hormonu albo jego organizm nie reaguje na insulinę w prawidłowy sposób. Trzustka produkuje go coraz więcej, aż w końcu nie jest w stanie wytrzymać tego obciążenia. Tego procesu nie śledzimy, jeśli pacjent nie zgłosi się na badania. Stąd ta "tajemniczość".

Cukrzyca ma swoje typy. Czym one się różnią?

- Ta typu pierwszego występuje głównie u dzieci i młodzieży. Jest spowodowana zupełnym brakiem insuliny w organizmie. Charakteryzuje się niewyjaśnionym chudnięciem mimo zwiększonego apetytu, zwiększonym pragnieniem, częstym oddawaniem moczu, stałym zmęczeniem fizycznym, zaburzeniami widzenia, brakiem ostrości obrazu, sennością w ciągu dnia - trudną do opanowania. Na ten rodzaj cukrzycy zapadają nawet małe dzieci, dlatego nazywa się ją młodzieńczą. Ale pediatrzy biją na alarm, bo coraz więcej dzieci choruje na cukrzycę typu drugiego.

Przypisaną wcześniej dorosłym?

- Tak. Charakteryzuje się ona tym, że organizm produkuje całkiem spore ilości insuliny, jednak nie jest ona w stanie zamienić cukru na energię. Ten typ cukrzycy dotyczył kiedyś osób po 40. roku życia. Ale tak jak wspomniałem, coraz częściej chorują na nią dzieci. Ma to związek z tym, że najmłodsi jedzą dużo przetworzonej żywości typu fast food, przesiadują przed komputerem. Brakuje im aktywności fizycznej. Taki tryb życia prowadzi do nadwagi i otyłości, a to zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę.

Czasami na cukrzycę chorują też ciężarne. Dlaczego?

- Kiedy kobieta jest w ciąży, w jej organizmie dochodzi do zmian gospodarki hormonalnej i wzrostu oporności na insulinę. Ta postać cukrzycy najczęściej ustępuję po porodzie, ale nie zawsze. Bywa też zapowiedzią cukrzycy typu drugiego.

Chyba tylko w przypadku kobiet w ciąży wykrywa się ją tak szybko, bo systematycznie wykonują badania.

- Tak. U innych pacjentów, zwykle mija dziesięć lat od jej pojawienia się do wykrycia. Jest to związane z brakiem profilaktyki. Na niektórych obszarach organizowane są badania przesiewowe dla osób zagrożonych, ale nie jest to standard. Pomiary glikemii wykonywane są też przy okazji rozmaitych imprez, festynów i właśnie wtedy przypadkiem wykrywamy chorobę.

A kto jest w grupie zagrożonych?

- Osoby po 45. roku życia, a także chorzy na nadciśnienie, z zaburzeniami gospodarki lipidowej, osoby otyłe, palacze papierosów. Bardziej narażeni są także ci, w których rodzinie już ta choroba występuje. Rozwojowi cukrzycy sprzyja także siedzący tryb życia, brak aktywności fizycznej. Jeśli u kogoś występują trzy-cztery z wymienionych czynników, to powinien koniecznie raz w roku wykonywać badanie krwi, w której oznacza się stężenie glukozy (tzw. glikemię). Podwyższony poziom glukozy można także określić na podstawie badań moczu, ale to badanie nie pozwala na postawienie ostatecznej diagnozy. Trzeba pobrać krew z żyły. Prawidłowe stężenie glukozy na czczo wynosi do 99 mg/dl, natomiast o cukrzycy mówimy, gdy wartość ta przekracza 125 mg/dl.

Wczesne wykrycie cukrzycy jest tak istotne, bo dla pacjentów bardzo groźne są powikłania. Wielu dopiero wtedy dowiaduje się, że ma cukrzycę.

- Tak bywa, a powikłań jest naprawdę długa lista. Mogą dotyczyć oczu, tzw. retinopatia cukrzycowa. Dochodzi wówczas do uszkodzenia siatkówki, zmętnienia soczewki, a w skrajnych przypadkach nawet do ślepoty. Mogą dotknąć nerek. Nefropatia prowadzi do ich uszkodzenia, niewydolności, co się wiąże z koniecznością dializowania lub przeszczepu. Do zmian dochodzi także w obrębie dużych naczyń krwionośnych. Wiąże się to z ryzykiem zawału serca, udaru mózgu, a także tzw. zespołu stopy cukrzycowej. Zaburzenia w ukrwieniu i unerwieniu stóp mogą doprowadzić do rozwoju owrzodzeń, deformacji stopy, infekcji, a w konsekwencji do martwicy i częściowej lub całkowitej amputacji. Powikłania mogą dotyczyć także włókien nerwowych, pacjent cierpi wówczas na zaburzenia czucia. Proszę sobie wyobrazić, że przyszedł do mnie pacjent, który przez dwa tygodnie nie zauważył, że przebił sobie stopę. Nie czuł bólu. Miał dużą ropiejącą ranę, ale ją przeoczył.

Jak to możliwe?

- U osoby chorej na cukrzycę dochodzi do glikacji białek, czyli łączenia się glukozy z białkiem, co prowadzi do zniszczenia jego struktury, a co za tym idzie - upośledzenia funkcji. Produkty rozpadu białka są kumulowane i tak dochodzi do uszkodzenia naczyń, włókien nerwowych i powstawania ognisk zapalnych. Upośledzenie układu nerwowego "znieczula" pacjenta, dlatego może on przeoczyć takie rany. Osoba, która np. spożywa nadmiar węglowodanów, wytwarza więcej glikowanych białek. My, lekarze, jesteśmy w stanie to wykorzystać, oznaczając jedno z białek - hemoglobinę glikowaną. Krwinki czerwone, w których ona się znajduje, żyją około 120 dni. Umożliwia to ocenę średniej glikemii z ostatnich dwóch-trzech miesięcy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':