http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Białoruski opozycjonista pisze do Michnika

tłum. maw
2012-01-25, ostatnia aktualizacja 2012-01-24 23:08

Kogo nie reprezentuje ambasador

Aleksander Fieduta
Fot. Arkadiusz Ścichocki / AG
Aleksander Fieduta
Ambasador Białorusi w Polsce prof. Wiktar Gajsionak zarzucił "Gazecie Wyborczej" w liście do Adama Michnika, że piszemy o Białorusi tendencyjnie, co grozi pogorszeniem stosunków między naszymi krajami. Adam Michnik odpowiedział, że nie dziwi się zaniepokojeniu ambasadora, bo "Gazeta" będzie zawsze bronić prześladowanych, solidaryzować się z więźniami politycznymi i wytykać dyktaturze Łukaszenki przypadki łamania praw człowieka. Oba teksty opublikowane w "Gazecie" komentuje znany białoruski publicysta i działacz opozycji Aleksander Fieduta.

Drogi Adamie!

Przeczytałem twoją korespondencję z Wiktarem Gajsionakiem uznającym się za ambasadora Republiki Białoruś w Warszawie.

Jestem szczęśliwy, że wszystko zrozumiałeś jak trzeba. W dyplomacji istnieje procedura wręczania listów uwierzytelniających. Gajsionak wręczył takie listy z podpisem Aleksandra Łukaszenki. I reprezentuje wyłącznie jego i nikogo więcej.

Nie reprezentuje starego Wasilija Starowojtowa - wieloletniego szefa najlepszego gospodarstwa rolnego na Białorusi, który dwa razy otrzymał tytuł Bohatera Pracy. Rolnicy nawet w czasach radzieckich otrzymywali ten tytuł bardzo rzadko. Staruszka pracującego przez całe życie dla ludzi posadzono, żeby go upokorzyć i zhańbić. Ale nie mogli. Gdy wyszedł z więzienia, rolnicy z jego b. kołchozu podchodzili do niego z przeprosinami - za własne tchórzostwo i podłość władzy.

Nie reprezentuje maleńkiego Danika Sannikaua, któremu tata pisze bajki z więzienia, gdzie znalazł się dlatego, że ośmielił się wystartować jako opozycyjny kandydat w wyborach prezydenckich - w naszym kraju uznaje się to za przestępstwo. Danik już wie, czym jest KGB oraz że kierowniczka przedszkola może nie oddać go jego własnej babci, bo mama siedzi w więzieniu tylko za to, że jest żoną swego męża i dziennikarką o wyrazistych poglądach.

Nie reprezentuje Zinaidy Honczar, której w 1999 r. porwano męża Wiktora - najbardziej wyrazistego z ówczesnych polityków opozycji. Od tamtego czasu Zinaida nie może doprosić się prawdy o jego losie. Zresztą po co się o nią prosić, skoro wszyscy wiedzą, komu i po co było na rękę zniknięcie Honczara przed wyborami prezydenckimi 2001 r.

Nie reprezentuje swojego nauczyciela prof. Stanisława Szuszkiewicza, który ma najniższą w świecie emeryturę spośród b. głów państwa. Nie przekracza ona jednej trzeciej dolara!

Nie reprezentuje narodowego pisarza Białorusi Wasyla Bykaua i 105 tys. ludzi, którzy poparli pomysł budowy w Mińsku pomnika najbardziej znanego białoruskiego pisarza XX w. Władza zlekceważyła te 105 tys. ludzi. Adam, wyobrażasz sobie, że władze Warszawy lekceważą wolę 105 tys. wyborców?

Ale najważniejsze, Adamie, i tu tkwi powód waszych rozbieżności. Wiktar Gajsionak nie reprezentuje wszystkich białoruskich wyborców. Po prostu dlatego, że Białorusini są pozbawieni prawa wyboru. A ty jesteś redaktorem "Gazety Wyborczej" - gazety wyborców. Ty tę różnicę widzisz i czujesz.

Nie mogę przeprosić cię za zachowanie ambasadora reprezentującego Aleksandra Łukaszenkę. On nie reprezentuje mnie. Ale jestem wdzięczny, że zdanie prof. Gajsionaka znaczy dla ciebie dokładnie tyle, ile powinno znaczyć. I nie więcej.

Twój przyjaciel Aleksander Fieduta

* Aleksander Fieduta jest wybitnym białoruskim dziennikarzem i literaturoznawcą, na początku lat 90. był szefem białoruskiego Komsomołu przemianowanego później na Białoruski Związek Młodzieży. W latach 1994-95 popierał Aleksandra Łukaszenkę, a nawet był jego rzecznikiem. Potem odszedł od Łukaszenki ze względu na uzurpację władzy, rozpędzenie parlamentu, zmiany w konstytucji ograniczające demokrację na Białorusi. W wyborach prezydenckich w grudniu 2010 r. działał w sztabie opozycyjnego kandydata na prezydenta Uładzimira Niaklajeua. Był aresztowany i siedział w więzieniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':