http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jarosława Pulinowicz - nowa gwiazda rosyjskiego teatru

Joanna Derkaczew
2012-01-23, ostatnia aktualizacja 2012-01-23 12:28

Dlaczego 25-letnia Jarosława Pulinowicz stała się najczęściej obok Czechowa, Gogola i Kolady wystawianą autorką rosyjską?

Dima Biłan
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Dima Biłan
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Niechlujny dres, dłonie zaciśnięte w pieści i jedno marzenie: "Żeby on mnie kochał. Żeby podszedł do mnie i powiedział: Natasza - jesteś najfajniejszą dziewczyną na świecie, wyjdź za mnie". Tym prostym obrazkiem Jarosława Pulinowicz (urodzona w 1987 r. w Omsku) opisała swój kraj i swoje czasy.

Krótki monodram młodej pisarki miał już w Rosji około stu inscenizacji, wystawiano go w Stanach, przetłumaczono na niemiecki. Skargę 16-latki, która w chwili zagrożenia życia uświadamia sobie, czego naprawdę pragnie, można zagrać wszędzie. Da się to zrobić wszędzie, gdzie jest świetlica z kilkoma krzesłami, a im mniejsze miasteczko, im bardziej zapadła prowincja - tym bardziej aktualnie i przekonująco brzmi historia wychowanki domu dziecka próbującej zawalczyć o coś własnego. W Jekaterynburgu czy w Moskwie (Centrum Meyerholda oraz Centrum Dramaturgii i Reżyserii), Charlestown czy w Baltimore, w Biełgorodzie, Nowosybirsku, Czelabińsku, Permie czy Saratowie (gdzie w 2009 r. miała miejsce prapremiera), wszędzie publiczność słucha opowieści Nataszy, która za namową koleżanek skoczyła z okna i zrozumiała, że chce być kochana.



Pulinowicz, która ukończyła znaną Akademię Teatralną w Jekaterynburgu prowadzoną przez Nikołaja Koladę, napisała tekst jeszcze jako nastolatka. Stąd w monologu prostota, naiwność i pasja. Gdy Natasza opowiada, że dziennikarz Włada, który opisywał dla prowincjonalnej gazetki jej wypadek, musi być tym jedynym - nie sposób wątpić, że ma rację. W świecie Nataszy, zmaltretowanej emocjonalnie sieroty, wszystko ma status najwyższej konieczności.

"Marzenie Nataszy" wystawia się często w zestawie jako dyptyk czy tryptyk. Najczęściej przeplata się go z wyznaniem innej postaci Pulinowicz, także noszącej imię Natasza - 16-letniej idealnej córeczki idealnych rodziców. Sterroryzowanej miłością perfekcjonistki, która ma w grafiku miejsce na wszystko (śpiew, balet, pływalnia, prowadzenie programu telewizyjnego dla młodzieży) poza własnym życiem. Angielskojęzyczni reżyserzy dodają do zestawu jeszcze jedną Nataszę z kolekcji rosyjskiej dramatopisarki: nastolatkę piszącą list miłosny do piosenkarza Dimy Biłana.



Polską prapremierę sztuki w przekładzie Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej wyreżyserował debiutujący absolwent Akademii Teatralnej i Państwowej Akademii Sztuki Teatralnej w Sankt Petersburgu Wojciech Urbański. W Teatrze Powszechnym w Warszawie otworzył tym spektaklem "scenę debiutów".

Podobieństwo trudnej nastolatki Nataszy Baniny (Joanna Osyda) i prymuski Nataszy Wiernikowej (Anna Próchniak) nie jest budowane na siłę. Nie powstała banalna opowiastka w rodzaju "córka prostytutki czy córka psycholożki - wszystkie dziewczyny zasługują na miłość, szczęście i chwilę beztroski". Choć aktorki są tak samo drobne, delikatne i wielkookie, a wyznanie zaczynają, siedząc na identycznych taboretach - nie zlewają się w jeden, dwustronny obrazek. W Nataszy z dobrego domu samoświadomość budzi się przez zazdrość. Dostrzega, że jej niesubordynowana, biedna rówieśnica z bloku ma większy talent, fantazję i odwagę. Wszystkie myśli kieruje na dziewczynę, której nienawidzi. Niczego we własnych wyborach nie chce zakwestionować, a na koniec obwieszcza swoje zwycięstwo. Z kolei Natasza z bidula przygląda się swojemu życiu poważnie i krytycznie, próbuje zrozumieć swoją sytuację i uwierzyć w możliwość zmiany na lepsze. Kończy fatalnie.

Gorzkie monologi Pulinowicz nie mają jednak ironii charakterystycznej dla jej rówieśniczki Doroty Masłowskiej. Cykl o Nataszach w porównaniu z "Wojną polsko-ruską" to rzecz konwencjonalna i sentymentalna. Na tyle jednak trafiła w temperament i emocjonalny głód Rosjan, że kupili ją bezkrytycznie. A Pulinowicz stała się najczęściej wystawianą autorką rosyjską obok Czechowa, Gogola i Kolady. Miarą jej sukcesu niech będzie to, że w niektórych rosyjskich miastach jej teksty zaczynają być już cenzurowane czy zakazywane. Komu są potrzebne nastolatki, które rozumieją, że mogą czegoś chcieć?

"Marzenie Nataszy" Jarosławy Pulinowicz, reż. Wojciech Urbański
Teatr Powszechny w Warszawie, premiera 19 stycznia


Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':