http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grasizmy rzecznika rządu

Agnieszka Kublik
2012-01-23, ostatnia aktualizacja 2012-01-23 12:26

Paweł Graś, czyli pierwsze usta premiera, ma gadane. Jest tak zdolny, że na niemal każdy temat mówi długo i kwieciście. Ale tak to bywa, że jak ktoś nie potrafi się zatrzymać, to coś chlapnie.

Agnieszka Kublik
fot.
Agnieszka Kublik
Paweł Graś
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Paweł Graś
1. W niedzielę rzecznik chlapnął w radiu ZET, że strona internetowa premiera nie została zablokowana przez hakerów, nie można na nią wejść, bo cieszy się ogromnym zainteresowaniem. - Mieliśmy kilka milionów wejść - cieszył się.

Niby dlaczego miliony Polaków miałyby w weekend zainteresować się stroną rządową? Że niby ktoś chciałby oglądać zdjęcia typu: premier, mikrofon i ten trzeci (ta trzecia zdarza się niezwykle rzadko)? Że niby nagle Polacy zapragnęli lektury rządowych dokumentów? Nigdy nie uwierzę. Nawet córka premiera, Kasia Tusk, ma ciekawsze zdjęcia i teksty, no i więcej fanów. Nie zauważyłam, by ze swojej strony odsyłała na strony taty, bo chyba tylko tak można by chwilowo zwiększyć ruch internatów na stronie premiera.

2. Gdy przed tygodniem trwały dyskusje, czy w kokpicie Tu-154 był gen. Andrzej Błasik, rzecznik rządu palnął: "Nie ma znaczenia, czy w kokpicie tupolewa był generał Błasik, czy nie. To już nie przywróci życia tym, którzy w tej katastrofie zginęli".

Rzeczywiście, nic nie przywróci im życia, jak i wszystkim innym ofiarom katastrof, a jednak wszędzie na świecie, bada się ich przyczyny i okoliczności.

3. Gdy trwała wojna państwo-lekarze-pacjenci, Graś tych ostatnich odsyłał na stronę rządową. Bezskutecznie, "milionów wejść nie było", pacjenci strony nie zablokowali. Ale ci co rady rzecznika posłuchali, dowiedzieli się, że ministerstwo zdrowia zaleca pacjentom donos na lekarza, którym im opieczętuje receptę. Rząd zamiast rozwiązać problem, który sam stworzył ustawą refundacyjną, wolał napuścić pacjentów na lekarzy.

4. Gdy we wrześniu zeszłego roku szaraczkowie z Platformy Obywatelskiej poskarżyli się mediom, że na oczy nie widzieli programu partii, który musieli poprzeć podczas konwencji PO ("traktuje się nas jak stado baranów"), Graś poleciał: "W każdej armii są ci, którzy są na pierwszej linii frontu i ciury obozowe, które najlepiej czują się przy taborach".

"Ciura" to według słownika języka polskiego "człowiek należący do czeladzi obozowej; luzak". A zatem biorąc pod uwagę luzacki stosunek Grasia do wypowiadanych słów, ciura to wypisz wymaluj on sam.

Ciąg Dalszy Nastąpi. Tego jestem pewna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':