http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chorwaci głosują za wejściem do Unii Europejskiej

Rozmawiał Jacek Pawlicki
2012-01-22, ostatnia aktualizacja 2012-01-21 00:44

W ciągu ostatnich 20 lat Chorwacja przeszła przez to, co inne narody w Europie doświadczyły w ciągu 200-250 lat swej historii - w tym wojnę i obozy koncentracyjne. Teraz czas na Unię - mówi chorwacki socjolog Mirko Petrić

Mirko Petrić
Fot. MATERIALY PRASOWE
Mirko Petrić
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
W niedzielę Chorwaci głosują w referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej. Z sondaży wynika, że je poprą. Jeśli tak właśnie się stanie, a 27 krajów UE ratyfikuje chorwacki traktat akcesyjny, Chorwacja wejdzie do Unii 1 lipca 2013 r. - Jeśli referendum zakończy się sukcesem, nabierzemy wiatru w żagle. Jeśli nie, czego Boże broń, będziemy mieli straszne problemy - mówi szefowa chorwackiego MSZ Vesna Pusić.

Rozmowa z Mirko Petriciem, socjologiem z uniwersytetu w Zadarze

Jacek Pawlicki: W niedzielę Chorwaci zagłosują w referendum w sprawie wejścia do UE. Ostatnie sondaże pokazują, że 58 proc. powie tak, ale jest też sporo niezdecydowanych. Będzie zaskoczenie przy urnach?

Mirko Petrić: Przez ostatnie lata poparcie dla członkostwa utrzymywało się na poziomie 55-60 proc. - z wyjątkiem okresu, kiedy trybunał w Hadze sądził gen. Ante Gotovinę [za zbrodnie wojenne w czasie wojen bałkańskich w latach 90.]. Wówczas na moment spadło, ale potem znów wróciło do normy. Spodziewam się więc, że w referendum za członkostwem zagłosuje 50-60 proc. ludzi.

Może niepokoić fakt, że ostatnio nasiliła się antyeuropejska propaganda różnych grup przeciwnych członkostwu w UE, głównie nacjonalistów, ale na szczęście tydzień temu na ich zlot w Zagrzebiu przyszło nie więcej niż 400 osób. Byli to zwolennicy skrajnej prawicy, weterani wojenni i ludzie, którzy sami o sobie mówią, że kierują się świadomością narodową. Ruchy antyeuropejskie w Chorwacji są wciąż marginalne, a poparcie dla nich spada z roku na rok.

Co do niezdecydowanych, to martwią się oni tym, co obecnie dzieje się w Unii, głównie kryzysem ekonomicznym. Myślę jednak, że jeśli znajdą się przy urnie, to zakreślą "tak". Spodziewam się też, że wielu przeciwników członkostwa w ogóle nie pójdzie głosować.

Czego Chorwaci oczekują od Unii?

- Rozmawiam o tym często z moimi studentami. Ci, którzy są zwolennikami członkostwa, kierują się głównie względami osobistymi, często bardzo egoistycznymi - słowem, widzą w tym korzyści dla siebie. Mówią, że po wejściu Chorwacji do UE będzie im się żyło lepiej, że ich przyszłość będzie różowa, że nie ma powodu, by zostawać na marginesie Europy.

Przeciwnicy kierują się głównie ideologią. Tłumaczą, że mała Chorwacja zniknie w tej wielkiej mieszaninie narodów, jaką jest UE, i że będzie miała tam niewiele do powiedzenia.

Wchodzicie do zupełnie innej Unii niż my, Polacy, w 2004 r. To pewnie najgorszy moment na członkostwo. Nie obawia się pan tego?

- Nie mamy innego wyjścia. Musimy wejść do Unii takiej, jaka jest. W ciągu ostatnich 20 lat Chorwacja przeszła przez to, co niektóre kraje i narody w Europie przechodziły przez 200-250 lat swej historii: wojnę, nacjonalizmy, obozy koncentracyjne. Historia bardzo przyspieszyła, dotarliśmy do kolejnego kluczowego momentu - stoimy u bram Unii. I mielibyśmy nie skorzystać z tej szansy?

Ponad 80 proc. Chorwatów to katolicy. Czy Kościół katolicki popiera integrację?

- Najwyższa hierarchia tak. Jeśli chodzi o chorwacką prowincję, to jest tam wielu księży, którzy w swych kazaniach mówili, że nie należy wchodzić do Unii, ale teraz nie wolno im tego robić. Tak więc Kościół dość niechętnie, ale jednak popiera integrację.

Skąd ta niechęć?

- Na najniższym szczeblu Kościół katolicki w Chorwacji jest bardzo nacjonalistyczny. Powtarzam jednak, że dotyczy to niskiej rangą hierarchii kościelnej, zwolenników prawicy, gorzej wykształconych, żyjących wciąż wojną o niepodległość, obawiających się utraty tożsamości narodowej i suwerenności. Chorwacki Kościół katolicki jest świadomy tych nastrojów i je wycisza. Zresztą Watykan chce, żeby Chorwacja znalazła się w Unii.

Jaki jest ten chorwacki nacjonalizm?

- Prowadzę na ten temat badania i wynika z nich, że największy odsetek ludzi nieufnych wobec Unii i w ogóle ludzi, którym generalnie brakuje zaufania do kogokolwiek i czegokolwiek, jest w grupie młodszych Chorwatów.

Z jednej strony niepokoi mnie postawa ludzi młodych, którzy nikomu w polityce nie ufają, ale podobnie dzieje się w innych krajach Europy - na Węgrzech, w Austrii. Z drugiej - młodzi są bardzo pragmatyczni i podejmując różne decyzje - także te dotyczące wejścia do Unii - kierują się własnym interesem.

Z chorwackiego nacjonalizmu schodzi powietrze. Nastroje nacjonalistyczne miały swoje apogeum na przełomie wieków, nieco wzrosły też za rządów premiera Ivo Sanadera w latach 2003-09, bo choć jego partia HDZ była i jest proeuropejska, to stosunek dołów partyjnych do Unii jest mniej więcej taki jak w Kościele katolickim.

Ci najbardziej zapiekli nacjonaliści przeszli jednak do innych skrajnych ugrupowań, takich jak np. Chorwacka Partia Prawa. To jedyna praktycznie zorganizowana siła polityczna sprzeciwiająca się akcesji do Unii, ale nie może przebić się ze swoją retoryką. Największym, choć nieplanowanym sukcesem kampanii na rzecz członkostwa w UE było ujawnienie faktu, że partia ta korzysta z unijnych funduszy, by namawiać ludzi, aby nie wchodzić do Unii.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':