Janusz Palikot zaprosił dziennikarzy do słynnego już pokoju 143 w Sejmie (w nim żywot swój polityczny kończyło wiele partii) i by zdjąć ciążącą na nim klątwę, zapalił kadzidełko z niewielką ilością marihuany i o zapachu marihuany. Chwilę wcześniej nie zdradzał, co zapali. - Zaraz spróbujemy dostać się do pokoju 143 i zapalić zioło, niezależnie od tego, co to będzie znaczyło. Wcześniej na konferencji kpił z porannych wydarzeń w Sejmie. - Od 1928 roku nie było policji w Sejmie, przez cały PRL nie było, teraz jest. To pokazuje fikcyjność przepisów ustawy antynarkotykowej - nawiązywał do rozporządzenia Ewy Kopacz, która tego dnia wprowadziła zaostrzone przepisy dotyczące wchodzących do Sejmu gości i
doniosła na Palikota do prokuratury.
Palikot ironizował z jej działań. - To pokazuje, w jakiej sytuacji stawiany jest człowiek, który nie jest posłem, a znajdą przy nim niewielką ilość narkotyku - mówił. Podkreślał, że zaostrzenie przepisów nie zmniejsza statystyk, wręcz przeciwnie - konsumpcja marihuany wzrasta. Śmiał się, że policjant w cywilu filmował posłów Palikota na sejmowym korytarzu. Twierdził, że to na pewno policjant, bo poznali go działacze ruchu Wolne Konopie, którzy nie zostali dziś wpuszczeni do Sejmu w związku z zakazami Ewy Kopacz.
Palikot zapowiedział, że 17 lutego przed Sejmem Wolne Konopie zorganizuje protest, do którego przyłączy się wielu znanych ludzi.