No dobra, przesadzam. To przez pogodę. Zafrapował mnie bardzo Ranking Zupełnie Subiektywny 50 najbardziej wpływowych ludzi polskiej gospodarki "Dziennika Gazety Prawnej". Kto jest na pierwszym miejscu? Jacek Rostowski. Na drugim? Zygmunt -Solorz Żak. Premier Donald Tusk dopiero na szóstym, a dwa miejsca przed nim Angela Merkel. Dlaczego? Bo to ona trzyma klucze do przyszłości Unii Europejskiej - dowodzą autorzy rankingu. Jeżeli
Berlin wpadnie w recesje,
Warszawa przestanie być zielona wyspą, gdyż nasze gospodarki są mocno ze sobą powiązane.
"Nasz Dziennik" jeszcze bardziej monotematyczny niż zwykle, ale nie Smoleńskiem tym razem, lecz tym co go aktualnie boli, czyli brakiem koncesji dla Telewizji Trwam na naziemne nadawanie cyfrowe. Temu tematowi
dziennik poświęca czołówkę i dwójkę z osobistym głosem o. dra Tadeusza Rydzyka, który wyjaśnia czytelnikom kto i dlaczego na nich nastaje: "w tej chwili wchodzi nowa technika, każdy będzie mógł mieć w domu kilkadziesiąt, a może nawet jeszcze więcej różnych programów, pośród których nie będzie Telewizji Trwam, nie będzie żadnej stacji katolickiej. Pytam, czy to jest wolność. A kto płaci podatki? Czy nie płaci podatków 90 proc. katolików, a więc katolicy utrzymują tych, którzy ich prześladują". Kim są prześladowcy?: "Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, ludzie wydelegowani przez Prezydenta RP i reprezentujący partie PO-SLD i PSL." O tym samym jeszcze na całej stronie czwartej i połówce piątej.
Na koniec zaś coś do śmiechu, czyli piosenka "Donald T. smutną ma twarz cd" autorstwa Andrzeja Rosiewicza. Jedna ze zwrotek: "Oczy smutne, wilcze echa/ Wilcze echa w kraju Lecha/ Miłość głoszą nam z ekranu/ Dla owieczek i branów. Ref. Donald Tuuusk smutną ma twarz/ Nowy Roku co nam dasz."
Można spróbować śpiewać na melodię "Anna Maria" Seweryna Krajewskiego podpowiada autor. Spróbowałem. Bardzo śmiesznie wyszło, szczególnie ten "Tuuusk".
W "Gazecie Polskiej Codziennie ", pomijając oczywiście Smoleńsk, bardzo ważna informacja: Komorowski złożył hołd Moskwie. W leadzie tekstu o tym haniebnym zdarzeniu dziennik wybija: "Z mozołem odbudowujemy węzeł wzajemnych relacji z Moskwą - to nie cytat z reżimowej "Trybuny Ludu" , lecz środowa wypowiedź prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jego zdaniem relacje te są niepełne". Wypowiedź prezydenta RP z wdziękiem komentuje Antoni Macierewicz: "To że prezydent się mozoli widać przy każdej jego wypowiedzi. Ale dalsza część wystąpienia Bronisława Komorowskiego jest dla mnie niezrozumiała (dziennik nie cytuje dalszej części wypowiedzi prezydenta - przyp. mój). To jeszcze trudniejsze niż zrozumienie psychologii "Gazety Wyborczej". "
Macierewicz się myli, trudniejsze od psychologii "Gazety Wyborczej" jest rozsupłanie węzła gordyjskiego w prokuratorsko-politycznym zapętleniu. Tego zadania podejmuje się Ewa Siedlecka i w tekście "Rykoszet Przybyła" pokazuje o co w tym wszystkim chodzi. Nie będę powtarzał po niej. Odsyłam do tekstu ("Gazeta Wyborcza", strona 4).
"Rzeczpospolita" przestrzega przed kolejną burzą wokół pakietu medycznego obowiązującego od 1 stycznia. Chodzi o obowiązek ubezpieczenia szpitali od błędów medycznych. Tylko PZU oferuje taki produkt i jest on bardzo drogi. Szpitale nie chcą więc wykupywać takich polis. Jak wynika z rozmów "Rzepy" z prawnikami, brak polisy może skutkować zerwaniem kontraktu przez NFZ.
W "Nie" Jerzy Urban zaczyna swój cotygodniowy felieton wspomnieniem o swoim zmarłym bliskim koledze Andrzeju Krzysztofie Wróblewskim. Przypomina jak ten w stanie wojennym poszedł do gen. Czesława Kiszczaka z prośbą o wypuszczenie go do Ameryki. "- Czy wrócicie - zapytał generał. - My z żoną tak, czy
dzieci, nie wiem - odparł Wróblewski". Ta wstępna anegdota jest dla Urbana pretekstem do rozprawy z synem kolegi, Tomaszem Wróblewskim, naczelnym "Rzeczypospolitej". Chodzi o komentarz redakcyjny "Zbrodniarze zostali napiętnowani" napisany przez tego po wyroku sądu I instancji na gen. Kiszczaka. Obrywa i Wróblewski i warszawski sąd. Urban dowodzi, że "gdyby Breżniew żył i mógł być świadkiem w procesie, zapytany o interwencję odparłby zapewne, że nie wie, czy by nastąpiła. Kreml ani Warszawa tego nie chciały, ale wyjaśniłby - wszystko zależało od rozwoju wypadków. Brak groźby interwencji sąd warszawski, który czuł się powołany do osądzania biegu dziejów, uzasadniał m.in. tym, że w protokołach z posiedzeń Biura Politycznego KC PZPR ani rządu nie ma ani słowa o groźbie interwencji militarnej. Jest to żelazny dowód na to, że sąd nic w ogóle nie rozumie z tamtych czasów i rytuałów."
Dalej Urban pokazuje jaki jest praktyczny skutek wyroku na Kiszczaka: "Przez pięć lat gen. Kiszczakowi nie wolno uczestniczyć w żadnym zbrojnym związku o przestępczych celach, inaczej pójdzie na dwa lata do więzienia. No trudno, ale pięć lat szybko minie. A wtedy gen. Jaruzelski znów stanie na czele, Kiszczak, Eugenia Kempara, Emil Kołodziej i ja u jego boku. Uzbroimy się i strzelając obalimy premiera Palikota albo napadniemy na bank. Jeśli jakiś ostanie się po kryzysie".
Palikot, czuj się ostrzeżony.