Szanowny Panie Przewodniczący, Panie Posłanki, Panowie Posłowie! I. Przyjmując zaproszenie na dzisiejsze posiedzenie Wysokiej Komisji, rozumiem, że intencją Państwa Posłów jest uzyskanie informacji dotyczących funkcjonowania prokuratury, obecnego i w przyszłości, a także o zdarzeniach, które miały miejsce w prokuraturze w ostatnich dniach i były przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. Pozwolą Państwo zatem, że przedstawię chronologię tych zdarzeń oraz ich tło i okoliczności. Niezbędne jest też odwołanie się do zdarzeń poprzedzających te wypadki, a także tych, które nastąpiły bezpośrednio potem.
II. Prokurator pułkownik Mikołaj Przybył po użyciu przeciwko sobie broni, oświadczył publicznie, że motywem jego działania była przede wszystkim niesprawiedliwa w jego opinii ocena czynności procesowych podjętych w nadzorowanym przez niego śledztwie. Postępowanie to dotyczyło nieuprawnionego przekazania mediom informacji ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Oceny tej dokonała prokuratura powszechna, co zdaniem prokuratora Przybyła było szczególnie bulwersujące. Nadto - jak stwierdził - rozpoczęła się przeciwko niemu "nagonka medialna" spowodowana ujawnieniem przez tę prokuraturę rzekomych błędów prokuratorów wojskowych.
Sprawa prokuratora Pasionka umorzona: dowody niczego nie przesądziły III. Odnosząc się do tych wypowiedzi, stwierdzam co następuje. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w
Poznaniu, w której zastępcą szefa jest prokurator Przybył prowadziła w okresie od listopada 2010 do czerwca 2011 śledztwo w sprawie t.zw. przecieków ze śledztwa smoleńskiego. Decyzją tej prokuratury sprawę tę przekazano do prokuratury powszechnej, a konkretnie Prokuratury Okręgowej w
Warszawie. Przekazanie to nastąpiło z własnej inicjatywy prokuratury wojskowej, bez jakiegokolwiek udziału Prokuratury Generalnej. Przyczyną przekazania sprawy było uznanie przez prokuratorów wojskowych, że prawdopodobnym sprawcą ujawnienia informacji był prokurator Marek Pasionek. Ponieważ prokurator Pasionek nie jest żołnierzem, kompetencja prokuratury wojskowej była wyłączona. Po 6 miesiącach kontynuowania postępowania, 15 grudnia ubiegłego roku, Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła to śledztwo. Uznano, że zebrane dowody nie wystarczały do przedstawienia komukolwiek zarzutu popełnienia przestępstwa, a stwierdzone kontakty telefoniczne prokuratora Pasionka z dziennikarzami nie przesądzają, że rozmowy dotyczyły śledztwa smoleńskiego. Żadne źródło dowodowe tego bowiem nie potwierdziło. Oceniono również, w aspekcie karnoprawnym, kontakty prokuratora Pasionka z przedstawicielami obcego państwa. Stwierdzono, że także i w tym przypadku nie można ustalić, że w trakcie tych spotkań doszło do przekazania informacji ze śledztwa smoleńskiego. Wyczerpano inicjatywę dowodową w tym zakresie, a żaden dowód nie dostarczył wiedzy o treści tych kontaktów.
W tym zakresie w prokuraturze wojskowej toczy się jednak nadal postępowanie wyjaśniające, którego celem jest ocena zachowań prokuratora Pasionka w kontekście odpowiedzialności dyscyplinarnej. W tej właśnie sprawie utrzymałem w mocy decyzję Naczelnego Prokuratora Wojskowego o zawieszeniu prokuratora Pasionka w czynnościach. Przychyliłem się też do jego wniosku o odwołanie prokuratora Pasionka z funkcji Zastępcy Szefa Oddziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej NPW. Natomiast wracając do śledztwa przeciekowego, dodaję, że prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie umorzył je również w zakresie rozpowszechnienia przez dziennikarzy wiadomości ze śledztwa smoleńskiego, uznając ten czyn za znikomo społecznie szkodliwy.
Sprawa billingów dziennikarzy To postępowanie Prokuratury Okręgowej było objęte zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, natomiast nie było nadzorowane przez Prokuraturę Generalną. Podkreślam, że Prokuratura Generalna nie nadzoruje postępowań prowadzonych w prokuraturach okręgowych. Pamiętać też należy, że prokuratorzy w swoich czynnościach są niezależni, zgodnie z artykułem 8 ust. 1 ustawy o prokuraturze. Prowadzący postępowanie prokurator Prokuratury Okręgowej dostrzegł, że jeszcze na etapie, gdy sprawą zajmowała się prokuratura wojskowa, wydane zostały postanowienia o uzyskaniu billingów szeregu osób. Mimo wyraźnego nakazu kodeksowego, zawartego w art. 218 § 2 kpk, postanowień tych nie doręczono abonentom w nich wskazanym. Dlatego też prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie kończąc postępowanie, zgodnie z prawem zarządził ich przesłanie abonentom, w tym również dziennikarzom. Wkrótce potem pojawiły się publikacje prasowe sugerujące inwigilację dziennikarzy poprzez próbę sięgania po ich billingi oraz treść SMSów. Żądano zajęcia stanowiska w tej sprawie przez Prokuratora Generalnego, zwracając uwagę na naruszenie chronionej konstytucyjnie wolności słowa. Poleciłem zatem Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie, w ramach sprawowanego przez nią nadzoru służbowego, dokonanie oceny prawnej kwestionowanych postanowień. Podkreślam, że wcześniej, tuż po umorzeniu śledztwa w sprawie przecieków, poleciłem Prokuraturze Apelacyjnej zbadanie zasadności decyzji o umorzeniu tego postępowania.
Żądanie treści SMS-ów było bezprawne W poniedziałek 9 stycznia zapoznałem się z wynikami zleconej analizy Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, odnoszącej się do legalności postąpień Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w zakresie uzyskiwania danych teleinformatycznych. Ocena Prokuratury Apelacyjnej była jednoznaczna. Stwierdzono, że żądanie treści SMS-ów od operatorów było bezprawne. Zgodę na to może wyrazić wyłącznie sąd i tylko po spełnieniu szczególnych warunków wymienionych w art. 237 i następnych kpk. Analiza ta wykazała również, że żądano billingów za czas od 30 kwietnia do 15 listopada 2010, co wykraczało poza okres objęty śledztwem, to jest czas od 6 czerwca do 12 listopada 2010.
Uzyskaną analizę zamierzałem przekazać Naczelnemu Prokuratorowi Wojskowemu jako przełożonemu prokuratorów, którzy je wydali. W związku z zainteresowaniem opinii publicznej konkluzję analizy chciałem podać do wiadomości w formie komunikatu. Nie zamierzałem natomiast organizować w tym celu konferencji prasowej, ani podobnego forum.
Chcę podkreślić, że jako Prokurator Generalny, stosownie do treści art. 17 ust. 2 ustawy o prokuraturze, jestem przełożonym wszystkich prokuratorów, w tym także prokuratorów wojskowych. Mam zatem obowiązek reagować na stawiane publicznie zarzuty niezgodnych z prawem decyzji, a szczególnie tych, które wkraczają w prawa i swobody obywatelskie. Prokurator Generalny jest naczelnym organem prokuratury, którego zadaniem jest strzeżenie praworządności. W sytuacjach ewidentnego naruszenia prawa nie mogę wstrzymywać się ze stosownymi decyzjami do czasu rozstrzygnięć sądu.
Reforma prokuratury wojskowej IV. Usłyszeliśmy również publicznie, że pobudką działań prokuratora Przybyła była chęć zaprotestowania przeciwko planom reformy prokuratury wojskowej, co miałoby zahamować bieg ważnych śledztw prowadzonych w tej strukturze, a także pozbawić mojego zastępcę Krzysztofa Parulskiego sprawowanej przez niego funkcji.
Odnosząc się do tej kwestii, oświadczam, że dokonując analizy funkcjonowania całości podległych mi struktur, dostrzegłem potrzebę reformy prokuratury wojskowej.
Nie mogłem dalej akceptować stanu rzeczy, w którym w związku z profesjonalizacją armii, zmniejszeniem jej liczebności, zmianami prawnymi ograniczającymi właściwość sądów i prokuratur wojskowych, ilość spraw przypadająca na prokuratora wojskowego jest wielokrotnie niższa od ilości postępowań prowadzonych przez prokuratorów powszechnych. Niemal co szósty prokurator wojskowy jest prokuratorem szczebla centralnego, na którym nie są prowadzone postępowania przygotowawcze. Gdyby takie proporcje zastosować w prokuraturach powszechnych, w Prokuraturze Generalnej pracowałoby niemal tysiąc prokuratorów. W tej chwili cały korpus prokuratorów Prokuratury Generalnej liczy 60 osób łącznie ze mną. Jestem przekonany, że obecne rozwiązania utrudniają należyte wykorzystanie potencjału prokuratorów wojskowych, stanowiąc zarazem hamulec dla ich rozwoju zawodowego. Podobnie oceniał ten stan rzeczy Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który w stanowisku do sprawozdania PG za rok 2010 stwierdził, cytuję: "obecny kształt organizacyjno-kadrowy prokuratury wojskowej oraz w relacji do niewielkiego i zmniejszającego się w związku z redukcją armii obciążenia
pracą, musi być przedmiotem uwag krytycznych i wymaga podjęcia energicznych zmian w celu jego dostosowania do realiów
pracy jednostek prokuratury powszechnej.".
Moja pierwsza publiczna wypowiedź w tej kwestii miała miejsce w dniu 2 marca ubiegłego roku na posiedzeniu sejmowej komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz projektów ustaw z nimi związanych. Zostałem wówczas przez jednego z jej członków zapytany o moje stanowisko w przedmiocie przyszłości sądów wojskowych, których odrębność jest zapisana w Konstytucji oraz prokuratury wojskowej, nie posiadającej takiego umocowania. Odpowiedziałem i pogląd ten nadal podtrzymuję, że
nie jestem zwolennikiem istnienia w obecnie istniejącej formie prokuratury i sądownictwa wojskowego. Moja wypowiedź spowodowała zaniepokojenie wśród prokuratorów wojskowych. W dniu 23 marca 2011 r. uczestniczyłem w odprawie rocznej
kadry kierowniczej wojskowych jednostek organizacyjnych prokuratury w Ryni. Oświadczyłem wówczas prokuratorom wojskowym, że nie unikniemy dyskusji o tym problemie.
W dniu 14 września 2011 r. powołałem zespół prokuratorów, którego celem było opracowanie propozycji zmian ustroju prokuratur wojskowych. W jego skład weszło trzech przedstawicieli Prokuratury Generalnej oraz trzech reprezentantów Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Na wniosek generała Krzysztofa Parulskiego powołałem go na przewodniczącego tego zespołu.
Podkreślić należy, że w moich wypowiedziach na forum publicznym odnoszących się do prokuratur wojskowych nie przesądzałem przyszłych regulacji ustrojowych. Traktowałem je jako podjęcie problemu, który wymaga rozwiązania. W tej sytuacji nie przyjmuję zarzutu, formułowanego wobec mnie, jakoby podjęto próbę likwidacji prokuratury wojskowej, bez debaty na ten temat.