Wersja z bałaganem i brakiem profesjonalizmu wydała mi się daleko bardziej prawdopodobna niż inne. Dlaczego? Między innymi z powodu stereotypów.
Jeden odnosi się do naszej władzy. Tam, gdzie jest władza, zawieszane są procedury. W samolocie pełnym ludzi władzy procedury nie mogły być przestrzegane. W czasie lotu mało kto był zapięty pasami, wszyscy krążyli, stali, niemal każdy korzystał z telefonu komórkowego. Przedstawiciele pana prezydenta zaglądali do kabiny pilotów. Rozmawiali z nimi. Robili wszystko to, co jest niemożliwe w samolocie pełnym zwykłych ludzi. I nie wyobrażam sobie, by ktoś na tym pokładzie mógł kogokolwiek przywołać do porządku.
Nie wiem, czy tak rzeczywiście było, ale takie jest stereotypowe postrzeganie władzy w Polsce: to grupa dobrych znajomych (nawet jeśli się spektakularnie kłócą w mediach), która stanowi elitę i w związku z tym stawia się ponad regułami, których muszą przestrzegać zwykli ludzie (w samolocie, na drogach i wszędzie indziej).
Nie wiem, na ile powszechny jest taki stereotyp. Może
Niemcy czy Francuzi postrzegają swoją władzę jako wyjątkowo zdyscyplinowaną i bardzo praworządną grupę ludzi, która - przeciwnie - drobiazgowo przestrzega różnych reguł (przepisów ruchu drogowego, procedur latania, zasad dystrybucji różnych dóbr, na przykład sanatoriów itp). I może również taki stereotyp jest nieprawdziwy?
Drugim stereotypem jest postać polskiego generała czy elit wojskowych w ogóle. Przykro o tym mówić, ale to stereotyp równie nieprzyjemny jak stereotyp Cygana czy kobiety. I - zapewne - równie nieprawdziwy. "Cygan jest śniady, leniwy i kradnie". "Kobieta jest słaba, histeryczna i nie nadaje się do władzy". "Generał to osoba prosta intelektualnie, krzykliwa i pijąca". Być może stereotyp taki zbudowany jest na jakiś wyjątkach, być może odnosi się do większości. Nie wiem. Ale tak jak nie mogę sobie wyobrazić generała, który siedzi cały lot przypięty pasami, słucha poleceń stewardesy i popija wodę, tak mogę sobie bez trudu wyobrazić wysoko postawionego wojskowego, któremu stewardesy nie mają odwagi powiedzieć, że przy lądowaniu trzeba siedzieć na swoim miejscu. I, o ile się orientuję, generał na swoim miejscu nie siedział. Dlaczego? Bo przecież był generałem!
Nie sądzę, by używanie stereotypów miało jakikolwiek wpływ na przyczyny tego, co się stało, ale na ocenę różnych zachowań i grup - bardzo często ma. Ma też wpływ na politykę (w czasie wyborów prezes Kaczyński wykorzystał stereotyp kobiety: istoty młodej, atrakcyjnej, niemającej nic do powiedzenia w polityce. I przegrał).
Nim więc wypowiemy różne sądy dotyczące zdarzeń, których nie byliśmy świadkami, lub osób, których nie znamy, a o których się wypowiadamy na podstawie przynależności do jakiejś grupy, pamiętajmy o istnieniu stereotypów. Ja w każdym razie pamiętać będę.
Magdalena Środa, filozof, etyk