Motorniczowie z Trójmiasta najgorzej mają w weekendy, gdy
gra ekstraklasa. Na przystankach tłumy kibiców. Ale jest na to pewna rada. - Podjeżdżasz i machasz do nich przyjaźnie, to ci później nic nie zniszczą - opowiada Helena prowadząca tramwaj od 23 lat.
- Albo lepiej: podjeżdżasz, machasz, ale się nie zatrzymujesz - rzuca jej kolega i wszyscy w śmiech.
Ponad 800 kierowców i motorniczych w Gdańsku przechodzi szkolenie z "kultury obsługi pasażera, kontrolowania własnych emocji oraz radzenia sobie z agresywnym, konfliktowym, nietrzeźwym pasażerem".
- Robimy je za unijne pieniądze w związku z tym, że w mieście odbędą się mistrzostwa piłkarskie
Euro 2012 - wyjaśnia Jerzy Wasilewski, szef szkoleń gdańskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej.
Klient najbardziej się awanturujący Ławki ustawione w literę L, sala przypomina szkolna klasę, na ścianach tablice ze znakami drogowymi. Anna, młoda psycholog prowadząca zajęcia, napomina 20-osobową grupę: - Nie mówimy równolegle, proszę o ciszę.
A na sali wrze, bo trenerka zapytała: "Jak odpowiesz sąsiadowi, który za zahaczenie torbą w windzie nazwał cię baranem?".
- Ja ci dam barana! - proponuje ktoś.
- Ja bym bardziej nerwowo coś na k... rzucił - drugi głos.
- A ja może bym przeprosiła - zastanawia się jedna z siedmiu w tym gronie kobiet kierowców.
Trenerka tłumaczy: - Musicie wiedzieć, że są trzy typy zachowań. Agresywne doprowadzi do eskalacji konfliktu. Uległa spowoduje, że nie załatwicie sprawy, tylko będziecie się kłaniać. A chodzi o to, byście byli asertywni, a więc szanowali innych i siebie. Tego sąsiada trzeba przeprosić, ale wytknąć mu, że zwraca się do nas niewłaściwie.
- Ja bym mu powiedziała jak młodzi: "Sorki, spieszę się" - proponuje Hania, jedna ze starszych osób na sali.
- Ale to nie asertywne - napomina trenerka.
- To może tak: "Przepraszam pana bardzo, nie zrobiłem tego specjalnie, ale dlaczego nazwał mnie pan baranem?" - proponuje ktoś, a sala znowu się śmieje.
Chwilę rozluźnienia przerywa Iwona, elegancka pani w średnim wieku: - Ale jeśli ktoś nam ubliża w wozie, i tak jesteśmy na pozycji straconej. Jak by pani tak ubliżył, to pani by z krzesła spadła. A nasz zakład zawsze stanie po stronie pasażera. I co? - pyta trenerkę.
Grupa - średnio co czwarty jeździ tu od ponad 20 lat - na korytarzu dzieli się spostrzeżeniami o pasażerach. Który klient jest najbardziej awanturujący się?
- Starsi. Taka babcia z laską, która biegnie na czerwonym. Albo nie, lepiej. Ona biegnie z laską i wózkiem z zakupami. Jest nawet taki punkt, w okolicy dwóch hipermarketów, gdzie dosyć często coś takiego się dzieje - relacjonuje Iwona. - I jak ona biegnie, to wymaga, żeby na nią poczekać, a potem niezadowolona jeden przystanek podjeżdża. Już mogłaby sobie podejść, gdyby tyle siły na ten bieg nie straciła.
- Bo każdy pasażer zachowuje się tak, jakby to był ostatni tramwaj na świecie - stwierdza filozoficznie Marek. Ma około 50 lat i młodzieżową bluzę.
- A mnie krew zalewa, jak widzę takiego młodzieżowca, co idzie sobie spacerkiem, a ja nie niego czekam. Nagle on olewczo sobie zawraca i widzę, że czekałam jak ta głupia - opowiada Katarzyna. Jej koleżanka dorzuca: - Miałam taką jedną: gdy wsiadała, to drzwi ją lekko ścisnęły, podeszła do kabiny i zaczyna się awanturować. Przez sześć przystanków głowę suszyła, że nie mam kontroli na tramwajem. A jaką ja mam mieć kontrolę nad drzwiami, które się zamykają na fotokomórkę? Gdy wyczują opór, to się automatycznie otwierają. Ale tacy ludzie skargę napiszą i po premii szef nam leci.
Iwona: - Ja czasami się zastanawiam, jak te tysiące ludzi przewożę, ilu z nich powinno pójść na badania psychiatryczne.