http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nic nowego o Smoleńsku

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2012-01-17, ostatnia aktualizacja 2012-01-16 23:18

Ogólnonarodowa dyskusja, czy gen. Błasik był w kabinie pilotów, czy nie, przysłoniła najważniejsze fakty. Komisja ministra Jerzego Millera ponad pół roku temu ustaliła, co było przyczyną katastrofy prezydenckiego TU-154. Nie podważa ich nikt (poza Antonim Macierewiczem), także wojskowa prokuratura, która niezależnie od komisji Millera prowadzi własne śledztwo.

Agnieszka Kublik
fot.
Agnieszka Kublik
Wojciech Czuchnowski
fot.
Wojciech Czuchnowski
Przypomnijmy, jakie to są przyczyny: * piloci nie użyli wysokościomierza barycznego pokazującego rzeczywistą wysokość lotu; * nie reagowali na komendy "Pull up!" systemu TAWS; * początkowo próbowali odlecieć na automatycznym pilocie; * rosyjscy kontrolerzy utwierdzali ich błędnie, że są "na kursie i na ścieżce"; * komenda kontrolerów, by pilot wyrównał lot, była spóźniona; * szkolenia w 36. pułku były nieprawidłowe.

Komisja wskazała też okoliczności sprzyjające, m.in.: załoga była źle dobrana, nie współpracowała, za mało wiedziała o pilotowanej maszynie, brakowało szkoleń w trudnych warunkach atmosferycznych.

Czy gen. Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych, jest odpowiedzialny za katastrofę? Jako pasażer pewnie nie, choć jeżeli był w kabinie tuż przed katastrofą, nie można powiedzieć, że nie miało to wpływu na zachowanie pilotów. Podobnie jak nie można pominąć ciężkiej atmosfery panującej pomiędzy załogą a prezydentem Lechem Kaczyńskim po świeżym konflikcie o lot do ogarniętej wojną Gruzji.

Jeśli gen. Błasika w kabinie nie było, pozostaje pytanie o jego odpowiedzialność za fatalny stan 36. pułku. I tu nie ma wątpliwości - 36. pułk się psuł i za czasów jego rządów, i wiele lat wcześniej.

Wokół tego, co się wydarzyło przed tragicznym lotem, jest zbyt wiele zagadek. Przypomnijmy najważniejsze: * dlaczego prezydent spóźnił się na lot w Warszawie, * dlaczego załoga dostała nieprawdziwą (lepszą niż w rzeczywistości) prognozę pogody w Smoleńsku, * o czym gen. Błasik rozmawiał przed odlotem z kapitanem samolotu Arkadiuszem Protasiukiem (po tej rozmowie to generał, a nie kapitan meldował samolot prezydentowi), * kto zmuszał rosyjskich kontrolerów do przyjęcia prezydenckiego samolotu mimo skrajnie złych warunków?

Być może nigdy nie będziemy tego wiedzieć na sto procent, ale tak to zwykle jest, gdy dochodzi do tragicznych zdarzeń, których świadkowie giną, a dostępne dowody podlegają różnym interpretacjom.

To, co dzieje się wokół stenogramów z ostatnich 38 minut tragicznego lotu, wydaje się zupełnie normalne. Eksperci, prokuratorzy i komisje prowadzą niezależne badania, dochodzą do własnych, często rozbieżnych wniosków. To normalne, gorzej, że każde nowe odkrycie karmi teorie o spisku i zamachu 10 kwietnia w Smoleńsku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 103 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    65 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':