Pod koniec grudnia Sąd Rejonowy w
Opolu zgodził się na rejestrację stowarzyszenia Ślązaków. Było to o tyle niespodziewane wydarzenie, że wcześniej przez 14 lat polskie sądy - z Sądem Najwyższym włącznie - nie godziły się na to. Uznawały bowiem, że narodowość śląska w polskim prawodawstwie nie istnieje, zatem stowarzyszenia powołujące się na nią w statutach nie mogą być w Polsce legalne.
Pierwszy wniosek rejestracyjny Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej też został z tych względów przed rokiem odrzucony. Ale założyciele w odwołaniu zauważyli, że w prawodawstwie polskim zaszła zmiana. W ustawie o spisie powszechnym zamieszczono bowiem definicję narodowości jako ''deklaratywnej, opartej na subiektywnym odczuciu, indywidualnej cesze każdego człowieka, wyrażającej jego związek emocjonalny, kulturowy lub związany z pochodzeniem rodziców, określonym narodem lub wspólnotą etniczną''. I że w czasie spisu można było wybrać narodowość śląską.
Sąd w Opolu odwołanie uznał i zgodził się, by wpisać stowarzyszenie do Krajowego Rejestru Sądowego. Lider stowarzyszenia Piotr Długosz uznał, że ta decyzja to pierwszy krok w uznaniu Ślązaków za etniczną mniejszość. A Ślązak senator
Kazimierz Kutz komentował: - To ważny krok w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
Już w pierwszych dniach po rejestracji deklaracje przynależności do stowarzyszenia nadesłały setki osób, w tym Ślązacy z Niemiec, Holandii, Irlandii, Norwegii, Hiszpanii, Francji i Kazachstanu.
Ale przeciwko zalegalizowaniu stowarzyszenia osób narodowości śląskiej głośno zaprotestowali politycy prawicy. - Decyzja o rejestracji jest szkodliwa. Zarówno w wymiarze formalnym, skoro
Sąd Najwyższy wyraźnie powiedział, że narodowość śląska nie istnieje, jak i moralnym, bo w ten sposób wplątuje się Ślązaków w politykę. Oni są bardzo ważną grupą, którą być może należy lepiej traktować, ale nie wolno ich traktować alternatywnie wobec Polaków - oświadczył opolski poseł Patryk Jaki, rzecznik klubu Solidarnej Polski. A związane z
PiS Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej, które wsławiło się w rozróbach pod krzyżem na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, wystąpiło z wnioskiem o anulowanie rejestracji. Twierdzili, że narusza ona konstytucję i ustawę o mniejszościach narodowych, która nie uwzględnia narodowości śląskiej.
Podobne argumenty podniosła także opolska prokuratura okręgowa. Rzeczniczka prokuratury Lidia Sieradzka twierdzi, że nie wolno było sądowi powoływać się na ustawę o spisie powszechnym, gdyż jest to przepis epizodyczny, podjęty tylko i wyłącznie na potrzeby zeszłorocznego spisu, i pojęcie narodowości służy tam tylko i wyłącznie do celów badawczych.
Sędzia Katarzyna Czajka, której decyzję prokuratura stara się podważyć, nie chce komentować głosów, że działała w sprzeczności z polskim prawem. - W apelacjach można pisać różne rzeczy - mówi. Zapewniła, że w najbliższym czasie przedstawi obszernie powody zarejestrowania Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Nam tylko krótko powiedziała: - Mamy ustawę, która jasno mówi, że narodowość jest sprawą subiektywną.
Senator Kazimierz Kutz: - Szkoda, że akurat prokuratura, która bada łamanie prawa, ma zastrzeżenia. Pokutuje myślenie, że Ślązacy są jakimś zagrożeniem dla kraju, co jest totalną bzdurą. Ale może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło dla Śląska, bo znów dużo zacznie się mówić o Śląsku, Ślązakach i ich uczuciach, potrzebach. To dobre dla Śląska - stwierdził