Amerykanie zawsze chętnie dokonywali filmowego drenażu Europy. Podbierali z niej aktorów - choćby Brytyjczyka Charliego Chaplina czy Szwedkę Gretę Garbo, zatrudniali europejskich reżyserów, np. całą grupę niemieckich uciekinierów przed Hitlerem, w której byli m.in. Billy Wilder i Fritz Lang. No i kupowali prawa do realizacji remake'ów europejskich filmów. Te zwykle były wcześniej tylko lokalnymi przebojami, a wykonane w Hollywoodzie miały szansę na światową dystrybucję. Takich remake'ów powstało i wciąż powstaje mnóstwo (Francuz Francis Veber zbił na nich sporą kasę, bo z jego komedii przerobiono m.in. "Tajemniczego blondyna w czarnym bucie" i "Kolację dla palantów"). Spójrzmy, według jakich receptur je kręcono.
1. Czasem porywano się na filmy wielkie, oczywiście z żałosnym skutkiem. Np. "Do utraty tchu" (1960) Jeana-Luca Godarda o spotkaniu francuskiego złodzieja samochodów (Jean-Paul Belmondo) i Amerykanki (Jean Seberg) sprzedającej w Paryżu gazety. Gdy zmieniło się w "Breathless" (1983) Jima McBride'a - z Richardem Gere'em i Valérie Kaprisky, która po "Kobiecie publicznej" Andrzeja Żuławskiego na chwilę stała się gwiazdą - natychmiast zauważono, że przepadła cała antyestablishmentowa wymowa oryginału. W "Niebie nad Berlinem" (1987) Niemca Wima Wendersa Bruno Ganz jest aniołem, który zgodził się na ludzki los w mieście podzielonym murem, bo zakochał się w cyrkówce (Solveig Dommartin). "Miasto aniołów" (1998) Brada Silberlinga, o aniele zakochanym w pani kardiochirurg (Meg Ryan) cierpiącej z powodu śmierci pacjenta, nie mogło się udać, bo do roli anioła zatrudniono groteskowego Nicolasa Cage'a.
2. Ale sypały się również remaki komercyjne. Po francuskiej "Nikicie" (1990) Luca Bessona z Anne Parillaud jako morderczynią narkomanką zatrudnioną po sfingowanym pogrzebie przez służby specjalne pojawił się "Kryptonim 'Nina'" (1993) Johna Badhama z Bridget Fondą. Niby wszystko było w nim takie same, zabrakło jednak subtelnego stylu Bessona. "Klatka szaleńców" (1978) Francuza Edouarda Molinaro traktuje o parze homoseksualistów (Ugo Tognazzi i Michel Serrault), która musi ukrywać swój związek, gdy syn jednego z nich obwieszcza, że żeni się z córką prawicowego polityka. "Klatkę dla ptaków" (1996) Mike'a Nicholsa - z Robinem Williamsem i Nathanem Lane'em - uznano za zbyt mechaniczne przeniesienie oryginału: jakby autorzy nie zauważyli, że przez 18 lat dzielące oba filmy miały miejsce obyczajowa rewolta, epidemia AIDS i spektakularne coming outy.
3. Bywało, że remaki powstawały aż dwa. W "Trzech mężczyznach i kołysce" (1985) Coline Serraut trzej mieszkający wspólnie kawalerowie (Roland Giraud, Michel Boujenah i André Dussolier) znajdują pod drzwiami paczkę z małym dzieckiem pozostawioną przez byłą narzeczoną jednego z nich, więc się oseskiem zajmują. Przy okazji "Trzech mężczyzn i dziecka" (1987) Leonarda Nimoya - z Tedem Dansonem, Steve'em Guttenbergiem i Tomem Selleckiem - narzekano, że bohaterowie są tak zamożni, że z powodzeniem mogliby wynająć dla dziecka nianię. Ale mimo to film chwycił, więc powstali jeszcze "Trzej mężczyźni i mała lady" (1990) Emile'a Ardolino, w którym matka dziecka (Nancy
Travis) ku rozpaczy bohaterów chce wyjechać z nim do Anglii.
4. Zdarzało się, że oba filmy kręcił ten sam reżyser. W holendersko-francuskim "Zniknięciu" (1988) George'a Sluizera, gdy Rex i Saskia wędrują po słonecznej Prowansji, ona znika na stacji benzynowej. Po trzech latach poszukiwań pewien nauczyciel mówi Reksowi, że wyjaśni tę tajemnicę, pod warunkiem że ten zażyje środek nasenny. Zrobiwszy to, bohater budzi się w zakopanej trumnie! To niesłychane, ale do amerykańskiej wersji (1993) z Kieferem Sutherlandem i Jeffem Bridgesem Sluizer dorobił idiotyczny happy end!
5. Bywało, że w obu filmach grała ta sama gwiazda. W "Vanilla Sky" (2001) Camerona Crowe'a zazdrosna kochanka (Cameron Diaz) doprowadza do wypadku, z którego bohater (Tom Cruise) wychodzi ze strasznie oszpeconą twarzą. A właśnie zakochał się w kobiecie swego życia (Penélope Cruz). To powtórka z hiszpańskiego "Otwórz oczy" (1996) Alejandro Almenábara, także z Cruz.
6. Czy jakiś remake był lepszy od oryginału? Jest tak chyba z powstającą wciąż amerykańską wersją duńskiego serialu kryminalnego "The Killing" (2007), o śledztwie w sprawie zabójstwa licealistki. Amerykanie po prostu poprawili "słabsze miejsca" w scenariuszu Duńczyków.
7. A co z Polakami? Juliusz Machulski sprzedał za 600 tys. dol. prawa do remake'u "Killera" (1997), ale przewidywany film Barry'ego Sonnenfelda z tego nie wyniknął. Gdyby ktoś zapytał mnie, jaka polska fabuła świetnie nadaje się na amerykańską powtórkę, odpowiedziałbym, że "Pociąg" (1959) Jerzego Kawalerowicza, bo ta historia o miłości i poszukiwaniu mordercy w pociągu jadącym nad morze jest absolutnie uniwersalna.