Ojciec Tadeusz Rydzyk alarmuje: KRRiT nie wpuszcza TV Trwam na multipleks, chce ukarać Radio Maryja za reklamy i odebrać stacji status nadawcy społecznego: - To brak wolności, demokracji, wykluczanie, dyskryminacja, to są metody totalitarne. I to jest dramat Polski - komentuje.
Szef toruńskiej rozgłośni przebywa w USA, gdzie spotyka się na imprezach opłatkowych z sympatykami Radia Maryja. Ze stacją łączy się telefonicznie. W poniedziałek w nocy oznajmił, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji grozi Radiu Maryja karą za nadawanie ukrytych reklam.
- Radio Maryja, Telewizja Trwam, "Nasz Dziennik" i inne podmioty, my jesteśmy jednym teamem, jeżeli jednemu robi się krzywdę , to i drugiemu - opowiadał redemptorysta. - Radio jest dyskryminowane przez KRRiT w ten sposób np., że chcą nas ukarać za reklamy.
- Reklamy nie mamy, mówią że ukryta reklama - mówił dalej Rydzyk. - A niech nam powiedzą, co to jest ukryta reklama! Jeżeli ja powiem: "czytajcie Pismo Święte", to ja reklamuję Pismo Święte. To jak w takim razie będzie [prowadzona] ewangelizacja?
O. Rydzyk wskazał, że w jego rozgłośni mówi się o: "Niedzieli", "Źródle", "Naszym Dzienniku", "Przewodniku Katolickim" i "Gościu Niedzielnym". - Nie mogę mówić o mediach, które ewangelizują, z którymi współpracujemy? Nie mogę mówić o szkołach katolickich? To jak my mamy ewangelizować? - irytował się duchowny.
Później skrytykował Radę za to, że nie przyznała TV Trwam miejsca na multipleksie cyfrowym. - Dzisiaj nie dadzą TV Trwam, a jutro, gdy będą poszerzone możliwości techniczne, to na tym multipleksie również może być Radio Maryja. Jak nie będziemy mieli telewizji, to nie będziemy mieli i Radia Maryja na multipleksie. A dlaczego jakieś podmioty ograniczać, pytam się? - ciągnął o. Rydzyk. - To jest brak wolności, to jest brak demokracji, to jest wykluczanie, dyskryminacja, to są metody totalitarne.
W nocy z poniedziałku na wtorek redemptorysta podziękował słuchaczom za protesty w sprawie TV Trwam. - Proszę państwa, oczywiście chodzi o uciszenie nas. Chodzi o zlikwidowanie Radia Maryja. I stąd usiłowania Krajowej Rady. Mówi się, że kary finansowe na nas, a później odebrać nam status nadawcy społecznego. To się wiąże z zapłaceniem przez nas milionów złotych. Na to absolutnie nas nie stać - mówił o. Rydzyk. - Czyli to byłoby jednoznaczne uciszenie nas. Uciszenie w tym znaczeniu, że po prostu przestalibyśmy istnieć. Finansowo nie damy rady. I to są metody.
Zakonnik boi się, że jego radio straci status nadawcy społecznego, bo taki nadawca jest zwolniony z milionowych opłat za koncesję. Nie może jednak nadawać reklam.
KRRiT pogroziła mu palcem prawdopodobnie po skardze tropiciela patologii w Radiu Maryja, informatyka Rafała Maszkowskiego. 12 grudnia ub.r. Maszkowski wystąpił do Rady o nakazanie stacji zaprzestania nadawania reklam, audycji sponsorowanych oraz nielegalnych zbiórek publicznych pieniędzy, a także o nałożenie na rozgłośnię kary pieniężnej lub cofnięcie jej koncesji.
Jednocześnie wskazał, że Radio Maryja nadaje ukryte reklamy zachęcające do kupowania "Naszego Dziennika" i zachwalające niepubliczną Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej. Wyliczał także, że 3 i 4 grudnia ub.r. stacja zachwalała m.in. sieć komórkową "W naszej Rodzinie", książki Fundacji Lux Varitatis, zestawy do odbioru telewizji satelitarnej oraz SOK Stefczyka.