http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dom zły. Tak alkoholicy terroryzują mieszkańców DPS

Sylwia Sałwacka [Gazeta Wyborcza], Karol Kański [TOK FM]
2012-01-11, ostatnia aktualizacja 2012-01-16 12:08

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

W domach pomocy społecznej nie ma spokoju. Jak nie pije jedno piętro, to pije drugie. Albo wszystkie. Alkoholicy wszczynają awantury, obrażają mieszkańców i personel

Pensjonariusze domu pomocy społecznej na poznańskich Ratajach
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Pensjonariusze domu pomocy społecznej na poznańskich Ratajach
Pensjonariusze domu pomocy społecznej na poznańskich Ratajach
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Pensjonariusze domu pomocy społecznej na poznańskich Ratajach


Katarzyna Michalewicz, kierownik DPS-u na poznańskich Ratajach, otwiera teczkę z raportami:

"Od godziny 19 Henryk P. biegał po domu z metalowym prętem, używając niecenzuralnych słów obrażał mieszkańców, kopał w drzwi. O godz. 21 został zabrany na izbę wytrzeźwień".

"Barbara P. wróciła do DPS-u ok. 23 pijana. Awanturuje się. Nieraz była do niej wzywana policja".

"Leszek A. - w ostatnim czasie silnie pobudzony. Prawdopodobnie nie ma pieniędzy na alkohol. Wcześniej pożyczał od mieszkańców, ale nie oddawał. Istnieje zagrożenie, że współmieszkańcy siłą będą chcieli odebrać swoje długi".

"Mieczysław S. pod wpływem alkoholu, kłóci się na stołówce, rzuca talerzami".

"Witold P. pod wpływem alkoholu, jeździł z otwartym piwem, zasłabł. Spadał z wózka".

Co robić z alkoholikami w DPS-ie?

Dom na Ratajach to jeden z pięciu miejskich DPS-ów. Najdroższy w Poznaniu. Miesięczny pobyt kosztuje ok. 3,7 tys. zł, z czego większość płaci miasto.

Najmłodszy z mieszkańców ma trzydzieści lat. To były mechanik samochodowy. Miał wypadek. Jeździ na wózku, ma problemy z pamięcią. Rodzice nie mieli sił go nosić i oddali do DPS-u.

Jedną z najstarszych jest mama poznańskiej skrzypaczki: - Umieściłam tu mamę po wylewie. To była trudna decyzja. Myślałam, że to dom spokojnej starości. Wczoraj widziałam, jak jeden z alkoholików mówił do starszej kobiety: "Zjeżdżaj stąd, kurwo". Jestem przerażona - mówi skrzypaczka.

DPS-y są dla ludzi chorych, którzy wymagają stałej opieki. Po wylewach, udarach, z demencją, sparaliżowanych, niepełnosprawnych fizycznie. A bezdomni, schorowani alkoholicy trafiają tu zgodnie z ustawą o pomocy społecznej. Nie można im zakazać picia alkoholu (to niezgodne z przepisami). I za nadużywanie alkoholu nie można ich wyrzucić z DPS-u (chyba że mieszkaniec zagraża życiu innych, wtedy o eksmisji decyduje sąd).

W DPS-ie na Ratajach mieszkają 74 osoby. Pije - wg. oficjalnych statystyk 10 osób. W DPS-ie na poznańskiej Śródce pije dziesięć osób. W domu dla osób niepełnosprawnych w Lublinie - alkoholików jest 16. W Domu Kombatanta w Szczecinie - pięć osób, a warszawskim DPS im. Matysiaków - piją i awanturują się trzy osoby.

- Nawet jedna taka osoba w domu pomocy społecznej może zdezorganizować pracę, wprowadzić nerwową atmosferę wśród wszystkich mieszkańców. W niektórych DPS-ach ten problem stał się nie do wytrzymania. To jak w domu: jeśli ojciec pije, rodzina ma syndrom współuzależnienia - mówi Wojciech Goleński, socjolog, współautor raportu "Alkoholizm w Domach Pomocy Społecznej na Opolszczyźnie".

"Problem nadużywania alkoholu w domach pomocy społecznej nie jest nowy, wynika z ogólnej skłonności narodu polskiego do nadmiernego spożywania alkoholu" - tak pięć lat temu Anna Kalata, ówczesna minister pracy i polityki społecznej, odpowiadała z mównicy sejmowej na poselskie pytanie: co robić z alkoholikami w DPS-ach. Ale rozwiązania nie podała.

Zakaz gry w warcaby i inne sankcje

- Jak nie pije jedno piętro, to pije drugie. Albo wszystkie równocześnie. Wszczynają awantury, rzucają talerzami na stołówce, wyzywają od szmat, zarzygują pokoje i stawiają na nogi cały DPS. Urywają się telefony od mieszkańców, bo ludzie chcą spać. Policja zabiera ich do izby wytrzeźwień. Rano wszystko zaczyna się od nowa - opowiadają opiekunowie z domu na Ratajach.

W ubiegłym roku policja interweniowała tu 40 razy. Kiedy alkoholik się awanturuje, opiekun najpierw go instruuje: "Proszę o spokój, bo wezwę policję". Może mu też odebrać alkohol. - Kiedy mi się uda wyrwać butelkę, mierzę linijką zawartość, opisuję, do kogo należy, i wkładam do depozytu. Nazajutrz właściciel można odebrać alkohol - mówi Adam, opiekun.

Zaglądam do depozytu: napoczęta butelka wódki, napój alkoholowy o smaku owocowym, puszki piwa.

Adam chodzi teraz po łazienkach i szuka butelek, które mieszkańcy chowają na czarną godzinę.

Kto pije?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 47 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    58 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':