Alaina de Bottona łatwo pokochać - albo znienawidzić. Szwajcar z pochodzenia, Anglik z wyboru, w Polsce ma już pokaźną grupę fanów za sprawą książek "Sztuka podróżowania" i "Architektura szczęścia". Tam w sposób przystępny i zabawny, choć erudycyjny, opowiadał o psychologii podróżowania i architektury. W "O pocieszeniu, jakie daje filozofia" (przeł. Paweł Piasecki, Czuły Barbarzyńca) pokazuje, że wielcy filozofowie - Sokrates, Epikur, Schopenhauer, Montaigne, Nietzsche i Seneka - to nie niedosiężni mędrcy, których miejscem jest zakurzona biblioteka, ale praktyczni życiowi doradcy.
Zachowujesz się konformistycznie i zamiast mówić, co myślisz, mówisz raczej to, czego oczekuje od ciebie otoczenie? Weź przykład z Sokratesa, który czerpał dumę z dążenia do prawdy nawet wbrew mniemaniom tłumu. Doznałeś zawodu miłosnego? Przypomnij sobie opinię Schopenhauera, który twierdził, że miłość jest tylko złudzeniem ukrywającym dążenie do biologicznego przetrwania gatunku. Czujesz, że jeśli nie kupisz sobie nowego gadżetu, będziesz nieszczęśliwy? Razem z Epikurem zbadaj, na czym polega przyjemność, a szybko docenisz paczkę sprawdzonych przyjaciół.
Oczywiście te rady przedstawione w telegraficznym skrócie brzmią nieco naiwnie, ale zapewniam, że de Botton, korzystając z pomocy swych mędrców, wszystkie te poglądy starannie uzasadnia. Czyni to z dużym wdziękiem, poczuciem humoru i autoironią. Rozdział o udrękach materializmu, ilustrowany, jak cała książka, dowcipnymi rycinami i fotografiami, rozpoczyna np. od przedstawienia własnej listy pożądań, na której znalazły się m.in. neoklasycystyczny dom w stylu gregoriańskim w centrum Londynu, prywatny odrzutowiec, biblioteka z kominkiem i widokiem na ogród oraz pieniądze w ilości wystarczającej, by żyć z odsetek od odsetek.
"Gdy się rozbierasz lub gdy wstajesz, pamiętaj o wstydzie, bacz, by nie ukazać oczom innych tego, co obyczaj i natura kazała ukryć. Jeżeli dzielisz łoże z towarzyszem, leż spokojnie, nie wierć się z boku na bok, żeby się samemu nie obnażyć i nie nękać towarzysza przez ściągnięcie zeń kołdry" - doradzał w 1530 r. Erazm z Rotterdamu. Te i inne dawne rady na temat zachowania w sypialni, przy stole, a nawet wycierania nosa zbierał pieczołowicie wybitny niemiecki socjolog Norbert Elias (1897-1990), by opracować swoje najważniejsze dzieło "O procesie cywilizacji" (przeł. Tadeusz Zabłudowski i Kamil Markiewicz), które po raz pierwszy ukazuje się po polsku w pełnej wersji. Pokazał w nim, jak za sprawą wymogów budowy nowoczesnego społeczeństwa stawaliśmy się coraz bardziej cywilizowani, czyli potrafiliśmy coraz lepiej powściągać zachowania uznawane za naganne.
Stanisławowi Barańczakowi, który jest autorem większości przekładów granych dziś u nas sztuk Szekspira, wyrasta poważna konkurencja w postaci Piotra Kamińskiego, znanego muzykologa, autora świetnego kompendium "Tysiąc i jedna opera". Jego tłumaczenie "Makbeta" (W.A.B.) w bardzo starannym opracowaniu to początek serii tłumaczeń wszystkich dramatów Szekspira. "Życie to cień kulawy; aktorzyna, / Co przez godzinę szasta się po scenie; / Aż zaniemówi; opowieść idioty / Poczęta w szale; wywrzeszczana w gniewie, / A sensu w niej - za grosz" - tak w nowym przekładzie brzmi słynny monolog Makbeta.
A jeśli o aktorach mowa - Mariola Pryzwan oddała głos najlepszemu polskiemu powojennemu aktorowi filmowemu, wybierając z jego wywiadów i felietonów wypowiedzi o aktorstwie, przyjaźni, modach w sztuce, jego najsłynniejszych filmach. Tak powstała książka "Cybulski o sobie" (MG), wspaniale zilustrowana, pełna nieznanych wcześniej fotografii. Jedna z nich przedstawia umowę na "Popiół i diament", z której dowiemy się, że za swą najsłynniejszą rolę Cybulski otrzymał 50 tys. złotych, czyli 37 ówczesnych średnich pensji.
Źródło: Duży Format