„Jak głęboki musi być rak zżerający polski wymiar sprawiedliwości, skoro nawet w obliczu tragedii szefowie prokuratur publicznie zarzucają sobie kłamstwo i przytaczają sprzeczne relacje ze spotkań? Zarzucani jesteśmy nowymi wstrząsającymi faktami. O rzekomych wendetach za ujawnienie afer korupcyjnych w armii, w które wplątani są politycy. O włamaniach, czy jak wolą, »zamachach na mienie śledczych «. W panice zwoływane są konferencje prasowe - nie po to żeby poinformować, ale żeby wyprzedzić drugą stronę. I zadać jej kłam” - pisze Tomasz Wróblewski w „Rzeczpospolitej”. Zdecydowanie odrzuca zarzuty prokuratora Przybyła, jakoby dziennikarze byli manipulowani.
"Jeżeli czegoś już dziś uczy nas ta historia, to chyba tylko tego, że nigdy dość dziennikarskiej wnikliwości. Cezary Gmyz z Rzeczpospolitej i Maciej Duda z TVN24, konsekwentnie i bardzo rzetelnie podążali za kolejnymi tropami w tej sprawie. Badali akta i najdrobniejsze tropy. Niegodziwością jest dziś insynuowanie, że zostali zmanipulowani. Że ktoś usiłował ich piórem zaszkodzić prokuratorom prowadzącym śledztwa dotyczące
zamówień publicznych. Dziennikarze przypadkiem znaleźli w aktach sprawy Pasionka numery swoich własnych telefonów, billingi, a nawet wnioski o wydanie ich prywatnych esmesów prokuratorom.
Wsparli nas koledzy z konkurencyjnych tytułów, którzy także z troską pochylili się nad problemem, jakim jest dziś bezkarność śledczych. W najbliższych tygodniach czy miesiącach będziemy jeszcze bardziej potrzebowali solidnej, solidarnej i wyważonej
pracy dziennikarskiej'' -
twierdzi Wróblewski.
"Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że prokurator generalny Andrzej Seremet na ręce prezydenta złoży wniosek o odwołanie Krzysztofa Parulskiego z funkcji szefa prokuratury wojskowej. To wydaje się nieuniknione, bo po tym wszystkim współpraca obu panów jest chyba niemożliwa.
''Super Express'' daje na pierwszej stronie szokujące zdjęcie Mikołaja Przybyła, leżącego w kałuży krwi. Jak zwykle w starciu ''godność człowieka kontra chęć szokowania'' wygrała ta ostatnia.
A w ''Naszym Dzienniku'' tytuł:
''Strzał w cieniu Smoleńska''. Sama katastrofa smoleńska niewiele ma tu do rzeczy. W całej sprawie chodzi przede wszystkim o to, że prokuratura wojskowa została oskarżona przez dziennikarzy, a także przez prokuraturę apelacyjną, o nadużycia w kontrolowaniu sms-ów dziennikarskich. A druga kwestia to włączenie prokuratury wojskowej w struktury prokuratury cywilnej. Ale słowo ''Smoleńsk'' działa na czytelników ''Naszego Dziennika'' jak magnes.
''Nasze zarobki gonią zachodnioeuropejskie. W III kwartale zwiększyły się aż o 6,6 proc. To największy skok od prawie trzech lat'' -
pisze ''Rzeczpospolita''. A w ''Dzienniku Gazecie Prawnej'' czytamy: ''Deficyt sektora finansów publicznych na koniec 2011 roku może wynieść poniżej 5 proc. To mniej niż szacuje rząd, którego oficjalna prognoza wyniosła 5,6 proc.''
Jednak w tej samej gazecie jest także gorsza informacja: "Z
pracą najgorzej od ośmiu lat"
"W ubiegłym roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy zaledwie 743 tys. ofert zatrudnienia. To o 27,3 proc. mniej niż w roku poprzednim - wynika z wstępnych danych resortu pracy. I jest to najgorszy wynik od 2003 r." - czytamy w "DPG". Może to wynik obaw, a nie realnych kłopotów, i gdy do świadomości przedsiębiorców dotrze informacja, że stan naszej gospodarki nie jest zły, to ofert będzie więcej.
Także w "DPG" wywiad z panią wójt gminy Repki Krystyną Mikołajczuk-Bohowicz, która postawiła się nauczycielskim związkom zawodowym i poprosiła nauczycieli w swoich szkołach, by byli do dyspozycji 40 godzin tygodniowo, a tylko w ramach pensum. Związek Nauczycielstwa Polskiego twierdzi, że to niezgodne z prawem. Pani wójt jednak trzyma się swoich zasad. "Teraz otrzymuję od rodziców mnóstwo sygnałów z podziękowaniami, że wreszcie
dzieci i młodzież mają właściwą opiekę. Nauczyciele po zajęciach na polecenie dyrektorów pomagają też uczniom słabym i zdolnym" - mówi wójt i dodaje: "Karta nauczyciela powinna być zmieniona. Samorządy muszą mieć wpływ na politykę kadrową, jeśli mają odpowiadać za stan edukacji" Szkoda, że ministerstwo edukacji milczy w tej sprawie.
I jeszcze jedna ważna informacja: - Picie kawy zmniejsza piersi - informuje "Super Express" - I dlatego Agata z Wielkopolski (24 l.) ograniczy picie kawy do filiżanki dziennie.