- Polski rząd i polski minister spraw zagranicznych nie interesują się tym konstytucyjnym zamachem stanu. Przynależność do tego samego stronnictwa w Parlamencie Europejskim węgierskiego Fideszu i Platformy Obywatelskiej nie usprawiedliwia zamykania przez rząd oczu na łamanie standardów demokratycznego państwa prawnego - mówił na czwartkowej konferencji w Sejmie Ryszard Kalisz (SLD) przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Przypomniał, że w tej sprawie zareagowały już
USA,
Francja i przewodniczący Komisji Europejskiej. A
Polska milczy.
Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podsumował wydarzenia, jakie przez 18 miesięcy rządów Fideszu prowadzą do rozmontowywania demokracji.
Korzystając z parlamentarnej większości ograniczono kompetencje Trybunału Konstytucyjnego odbierając mu sprawy budżetowe i podatkowe, przyjęto nową konstytucję, która de facto delegalizuje największą partię opozycyjną (socjalistów), rozwiązano Krajową Radę Sądownictwa i powołano w jej miejsce inne ciało, na którego czele stanęła sędzia sądu
pracy, prywatnie żona jednego z liderów partii rządzącej Fidesz, odwołano prezesa Sądu Najwyższego, wymieniono Radę Polityki Pieniężnej i połączono z Komisją Nadzoru Bankowego, nad którą Fidesz ma pełną kontrolę, uchwalono, że wiceprezesów banku centralnego powołuje premier, czym dano partii rządzącej swobodę w sferze gospodarki.
- Gdyby w Polsce dział się podobny proces rozmontowywania demokracji, zapewne oczekiwalibyśmy od opinii międzynarodowej, od naszych sąsiadów, jakiejś reakcji. Tymczasem Polska milczy - mówił Bodnar. I ocenił, że
Węgry po tych wszystkich zmianach przestały spełniać kryteria państwa demokratycznego ustalone w UE. - Oczekiwalibyśmy, że polski MSZ okaże gest solidarności. Nasi koledzy z węgierskich organizacji pozarządowych tego oczekują - podsumował Bodnar.
- Okazuje się, że po ponad 20 latach od obalenia komunizmu możliwy jest w środku zjednoczonej Europy proces demontażu demokracji pod hasłem walki z kryzysem. I to nie jest sytuacja, która Polski nie dotyczy. Powinniśmy to potraktować jako przestrogę - mówiła Karolina Wigura z portalu Kulturaliberalna.pl.
Dominika Bychawska-Siniarska z Obserwatorium Wolności Mediów opowiedziała o łamaniu na Węgrzech wolności mediów: - Ostatnio węgierska Rada ds. Mediów odebrała koncesję Klub Radio, jedynej niezależnej radiostacji informacyjnej na Węgrzech. W ostatnich dniach zabroniono wstępu do parlamentu wszystkim dziennikarzom, a z mediów publicznych zwolniono prawie 600 dziennikarzy - mówiła.