http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mucha nie gada

Wojciech Staszewski
2012-01-08, ostatnia aktualizacja 2012-01-10 09:58

Joanna Mucha. Ministra czy minister?
Joanna Mucha. Ministra czy minister?
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Minister sportu Joanna Mucha to mój prywatny faworyt w konkursie na najtrudniejszego rozmówcę

Joanna Mucha, minister sportu
Fot. Marek Straszewski
Joanna Mucha, minister sportu
Minister sportu Joanna Mucha podczas inauguracji roku szkolnego w jednej z lubelskich szkół
Fot. Rafał Michałowski / AG
Minister sportu Joanna Mucha podczas inauguracji roku szkolnego w jednej z...
18.11.2011 r., Warszawa. Powołanie nowego rządu Donalda Tuska
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
18.11.2011 r., Warszawa. Powołanie nowego rządu Donalda Tuska
Joanna Mucha podczas pierwszego posiedzenia Sejmu VII kadencji
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Joanna Mucha podczas pierwszego posiedzenia Sejmu VII kadencji
Donald Tusk na spotkaniu w Lublinie ze studentami i... kiboli. W spotkaniu uczestniczyła też Joanna Mucha i aktor Tomasz Karolak
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Donald Tusk na spotkaniu w Lublinie ze studentami i... kiboli. W spotkaniu...
Plakaty wyborcze Joanny Muchy na ulicach Lublina
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Plakaty wyborcze Joanny Muchy na ulicach Lublina
Paweł Poncyljusz w towarzystwie posła SLD Bartosza Arłukowicza i posłanki PO Joanny Muchy. Zdjęcie z 2010 r. Wówczas Poncyljusz był jeszcze w PiS-ie, a Arłukowicz w Lewicy
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Paweł Poncyljusz w towarzystwie posła SLD Bartosza Arłukowicza i posłanki PO...
Nigdy nie trafiłem na osobę publiczną, która tak konsekwentnie odmawia spotkania. Nawet kiedy pisałem teksty pośmiertne, pogrążone w żałobie rodziny i znajomi rozmawiali o bohaterze chętniej niż bliscy minister Muchy. Asystentka prasowa minister Muchy Anna Glijer przy kolejnym telefonie zabiła mnie tekstem: - Pani minister zdecydowała, że sylwetki nie będzie.

Co chce ukryć minister Joanna Mucha?

Że trenowała karate?

Matka, Barbara, jest z zawodu krawcową. Długo przekonuję ją do rozmowy o dzieciństwie córki. W końcu umawiamy się, że sama ją zapyta, czy ma rozmawiać z dziennikarzem.

Nazajutrz telefon odbiera ojciec, Bernard, z zawodu budowlaniec. - Nie, nie, nie. Zrezygnowała, nie będzie wywiadu - rzuca słuchawką.

O dzieciństwie pani minister wiadomo, że była upartym samoukiem. Kiedyś sama postanowiła nauczyć się grać na gitarze i jej się udało. Trenowała też karate - to jedyny wyraźny rys sportowy w życiu minister sportu.

- Nie mogę z panem rozmawiać - mówi mi Mirosław Pawliński, prezes Uczniowskiego Klubu Sportowego Karate-de w Płońsku, pierwszy trener Joasi Muchy. - Do dzisiaj utrzymujemy kontakt i obiecałem, że nie będę tego tematu podejmował. A słowa dotrzymuję.

Na moją prośbę Pawliński zwraca się o cofnięcie zakazu rozmów, ale nie dostaje zgody.

Wiadomo tylko, że osiągnęła w karate niebieski pas, co według różnych gradacji oznacza średni lub nawet wysoki stopień zaawansowania.



Że deklamowała o sacrum?

W 1991 r. Joasia idzie do liceum, do klasy matematyczno-fizycznej. W kolejnym roku w szkole odbywają się pierwsze demokratyczne wybory - pamięta dyr. liceum Ryszard Buczyński, wtedy świeżo mianowany dyrektor z konkursu. Joasia Mucha, uczennica II klasy, zostaje przewodniczącą samorządu szkolnego.

- Jej inicjatywą było ustanowienie rzecznika praw uczniów. Rzecznikiem została Joasia Biernacka, uczennica trzeciej klasy, której start zaproponowała właśnie Joanna Mucha - pamięta dyrektor. - Wśród przewodniczących, z którymi miałem do czynienia, wyróżniała się rozwagą. Rozmawialiśmy, że uczeń też powinien mieć obowiązki. Nie było tej roszczeniowości i sprowadzania wszystkiego do krytyki nauczycieli.

Joasia, chociaż chodzi do mat.-fizu, jest niezłą humanistką. Dobrze recytuje, dochodzi do centralnego etapu konkursu "Sacrum w literaturze". Zdobywa drugie miejsce w województwie ciechanowskim w konkursie na pracę maturalną z języka polskiego. Marzy o karierze na scenie, ale nie dostaje się na studia aktorskie. Wybiera zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim.

Że czytała periodyki?

- Panie profesorze, jedna studentka przesiaduje w bibliotece i czyta roczniki periodyków ze strategii zarządzania - mówi sekretarka prof. Krzysztofa Obłoja z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

- Ponieważ takie rzeczy się nie zdarzają często - opowiada mi prof. Obłój - sprawdziłem, kto zacz. Periodyki czytała pani Joanna. To były: "Strategic Management Journal", "Long Range Planning", "European Management Review", "Harvard Business Review" - elita czasopism naukowych w dziedzinie strategii. Zapamiętałem ją jako osobę ogromnie sympatyczną, pracowitą i obowiązkową. Nie miała łatwej sytuacji i pamiętam, że co pewien czas meldowała się na seminarium ze swoim synkiem Stasiem. Staś jeździł małym traktorem pod stołami, a my dyskutowaliśmy nad badaniami.

Stasia rodzi na drugim roku, dwa lub cztery lata później (według różnych źródeł) - drugiego syna, Krzysia. Studiów jednak nie przerywa, dojeżdża z rodzinnego Płońska do Warszawy. W dodatku udaje jej się utrzymać indywidualny tok studiów i stypendium za wyniki w nauce. W opiece nad dziećmi pomaga jej mama.

W wakacje dorabia. M.in. w płońskim biurze Danone'a.

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':