"Matejko" w więzieniu przesiedział prawie pół życia. Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, teraz wpadł, bo znowu podrabiał banknoty.
Zdzisław N. specjalizował się w podrabianiu banknotów stuzłotowych. Skanował je i drukował. Później domalowywał zabezpieczenia tak dobrze, że specjaliści mieli problem z odróżnieniem kopii od oryginału.
Podrobione banknoty rozprowadzały młode dziewczyny, głównie w galeriach handlowych. Trzy 18-latki zatrzymano w tej sprawie.
Malował piękne stuzłotówkiW 2009 r. historię genialnego fałszerza
opisał Newsweek:
"Przychodzili do niego okoliczni chłopi i mówili: - Zdzichu, potrzebuję dwa tysiące na nowy piec. I Zdzich tworzył pieniądze, a właściwie malował. Piękne stuzłotówki. W pięć dni potrafił wyprodukować ich tysiąc sztuk. Brał 25-30 zł za jedną.(...) Średnia szkoła plastyczna, konkursy, nagrody. (...) Kardynał Franciszek Macharski w 2000 roku poświęcił wielki fresk, który namalował w kaplicy aresztu na Montelupich w Krakowie, gdzie odsiadywał wyrok. Co rusz interesowali się nim dziennikarze i pisali o uzdolnionym artyście, zwycięzcy konkursu plastycznego dla więźniów "Anioł na nowe tysiąclecie", autorze Drogi Krzyżowej czy cyklu malarskiego "Twarze kryminału", pokazywanego także w krakowskim Śródmiejskim Ośrodku Kultury. Ale normalną sztukę tworzył tylko podczas odsiadek."
Jak fałszował? Przypomnijmy za Newsweekiem: ''Korzystał tylko z materiałów z legalnie dostępnych źródeł. Papier do produkcji fałszywych stuzłotówek i farbę kupował w sklepach dla artystów. (...) Najpierw skanował dwa banknoty, potem obrabiał je trochę na komputerze i drukował na kolorowej drukarce. (...) Następnie, zaopatrzony tylko w pędzelek, grafion kreślarski i szkło powiększające, na wydrukowanych banknotach malował zabezpieczenia. Na przykład złota metaliczna rozetka znajdująca się w lewym rogu w druku wychodziła zawsze brązowa. To ją malował na złoto - wyglądała jak prawdziwa. Tak samo jak znak wodny.(...) Potem wszystko przycinał normalną gilotyną i stówka była gotowa''.