W tej kadencji w Sejmie jest rekordowo dużo posłanek - 110. To 24 proc. członków izby niższej, o 4 punkty procentowe więcej niż w poprzedniej kadencji. Najwięcej pań jest w Klubie Parlamentarnym Platformy Obywatelskiej - 72, w klubie PiS - 25, w Ruchu Palikota - 5, w
SLD - 4, w PSL - 2, w Solidarnej Polsce - 2. Na razie ilość nie przekłada się w jakość. A problemów bez liku, choćby zapowiadane przez rząd zmiany w becikowym, wydłużenie wieku emerytalnego kobiet.
Pod koniec listopada szybkie powołanie Parlamentarnej Grupy Kobiet zapowiadała Magdalena Kochan z PO, szefowa PGK w poprzedniej kadencji. I choć w grudniu były aż trzy posiedzenia Sejmu, posłanek w tym samym miejscu i w tym samym czasie zebrać się nie udało.
Dlaczego? - pytam posłankę Kochan. - Bo to nie jest takie proste. Miałam zaplanowane spotkanie na 22 grudnia, ale władze mojego klubu poprosiły, bym je przełożyła, bo wtedy była w Sejmie ważna debata o sprawach zagranicznych. Zgodziłam się, przesunęłam je na styczeń. Poza tym trudno znaleźć wolną salę - mówi.
Na stronie internetowej PGK czytam, że przez cztery lata Kochan zwołała posiedzenie Grupy ledwie dziewięć razy. W tym na pierwszym panie zajęły się sprawozdaniem PGK w poprzedniej kadencji, na drugim - wybrały władze. Jedno posiedzenie były poświęcone wręczeniu nagród Dama Niepełnosprawna, podczas kolejnego spotkały się z Madeleine Albright, b. sekretarz stanu
USA, a obecnie przewodniczącą Międzynarodowego Zgromadzenia Kobiet Ministrów.
Pytam Kocham o małą aktywność. Kochan: (długie milczenie) ...ale miałyśmy jeszcze 16 konferencji o profilaktyce zdrowia kobiet, była pierwsza edycja ogólnopolskiego konkursu Lady Di (Dama Niepełnosprawna), była wędrująca wystawa o polskich parlamentarzystkach I Sejmu II RP oraz dwie edycje konkursu dla dziewcząt na napisanie
pracy ''Jestem przedsiębiorcza'' - mówi.
Na stronie internetowej nie ma o tym wzmianki. Ale nawet gdyby, to i tak PGK była mało energiczna.
Kochan: - Bycie kobietą nie jest programem politycznym. Parlamentarna Grupa Kobiet to ciało, które bardzo trudno wypracowuje konsensus, np. nie było go w sprawie ustawy kwotowej. Uznałam, że PGK nie może przyjmować projektów w głosowaniu, bo większość zawsze miałyby projekty PO, bo nas jest najwięcej.
Sprawą takiej samej płacy za tę samą
pracę PGK się nie zajęła ani razu. I tu nie byłoby konsensusu? - pytam. - Nie dostrzegałam tego problemu. To błąd, który teraz trzeba naprawić - przyznaje.
Wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka (Ruch Palikota) ustaliła wczoraj z Kochan, że wspólnie zapraszają w przyszłą środę wszystkie parlamentarzystki na spotkanie. - Chciałabym, żeby chociaż połowa pań obecnych w parlamencie zaangażowała się w prace PGK. Tego oczekują od nas kobiety. Musimy wznieść się ponad podziały partyjne i różnice światopoglądowe.
Krystyna Łybacka, wiceszefowa klubu SLD, wie, że powstaniem PGK na pewno są zainteresowane posłanki lewicy. Pewnie też część pań w PO. Nie wiadomo, czy także z PiS. W poprzedniej kadencji do PGK zapisało się 58 pań (na 92 w Sejmie), w tym 4 z PiS.