Według wcześniejszych zapowiedzi Seremet miał podjąć decyzję w poniedziałek, 2 stycznia. Ale nie podjął. Nie zrobił tego również we wtorek. Mateusz Martyniuk, rzecznik PG, zapewnia, że stanie się to ''do końca tygodnia''.
Bez uchylenia immunitetu niemożliwe będzie postawienie Macierewiczowi zarzutów, które po czterech latach śledztwa sformułowała warszawska prokuratura apelacyjna. Chodzi o przestępstwa, do których mogło dojść w związku z publikacją (w lutym 2007 r.) raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych autorstwa zespołu, którym kierował Macierewicz, dzisiaj poseł
PiS.
W raporcie ujawniono kulisy
pracy WSI, podając chronione tajemnicą nazwiska ich oficerów i współpracowników. Śledczy chcą, by Macierewicz odpowiedział za ujawnienie tajemnicy państwowej, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w dokumentach.
19 grudnia prokuratura apelacyjna przesłała materiały śledztwa do prokuratora generalnego, bo tylko on może wystąpić do Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu.
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że analiza prokuratora generalnego wypadła negatywnie i z powodu zastrzeżeń natury proceduralnej wniosek zamiast do Sejmu zostanie odesłany do poprawek. Wczoraj uzyskaliśmy informację, że prokurator Seremet tak właśnie zrobi.
A 15 lutego przedawnia się jeden z zarzutów (przekroczenie uprawnień), które apelacja chce postawić Macierewiczowi. Według Martyniuka całej sprawie nie grozi jednak przedawnienie, bo zarzuty wobec posła zostały postawione w ''formie skumulowanej'', czyli przedawnienie dotyczy zarzutu najpoważniejszego (ujawnienie tajemnicy) i nastąpić może dopiero w 2016 r.