O tym, że odejdzie na przełomie stycznia i lutego, Rapacki poinformował na poniedziałkowej odprawie szefów służb mundurowych podlegających MSW (Straż Pożarna, Straż Graniczna,
policja i BOR). Jednak, gdy zapytaliśmy o to rzeczniczkę MSW, Małgorzatę Woźniak oświadczyła, że ani Rapacki nie podał się do dymisji, ani Jacek Cichocki, szef MSW, nie złożył takiego wniosku.
Informację o tym, że Rapacki jednak chce odejść, podał wczoraj wieczorem "Dziennik Gazeta Prawna". Dziś rano Rapacki w rozmowie z TVN 24 potwierdził tą informację i powiedział, że podaje się do dymisji.
Rapacki to żywa legenda polskiej policji. Jest współzałożycielem
CBŚ. W 2003 r. musiał odejść ze stanowiska zastępcy komendanta głównego, po wykryciu przez tą służbę afery starachowickiej, która przyczyniła się do klęski rządu
SLD. W czasach
PiS wrócił, obejmując stanowisko komendanta policji w Małopolsce. Odszedł, gdy sprzeciwił się planom inwigilacji prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego.
Od czterech lat jest wiceszefem
MSWiA odpowiedzialnym za policję. Gdy jesienią tego roku ministerstwo dzielono na MSW i Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, miał nadzieję na objęcie kierownictwa MSW. Premier wybrał jednak na to stanowisko Cichockiego, wcześniej sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych. Już wtedy Rapacki zaczął mówić o swoim odejściu. Teraz nieoficjalnie mówi się, że jedną z przyczyn jest kryzys w służbach mundurowych, które (oprócz policji) nie dostaną w tym roku podwyżek.
Według "DGP" generał ma zostać w MSW i zajmować się bezpieczeństwem Euro 2012.