Prokuratura w Gliwicach po trwającym ponad trzy lata śledztwie skierowała wczoraj do sądu akt oskarżenia. Obejmuje on dziewięć osób: Marka P., który reprezentował parafie i zakony, oraz członków Komisji i pracownicę jej sekretariatu.
- Są oskarżeni o korupcję, oszustwa, poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz działanie na szkodę skarbu państwa - mówi prokurator Michał Szułczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Nikt nie przyznał się do winy. Akta sprawy liczą 58 tomów, w śledztwo było zaangażowane Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Najpoważniejsze zarzuty
ciąża na Marku P. Ten były oficer
SB w środowisku kościelnym uchodził za cudotwórcę, bo potrafił załatwić przed Komisją zwrot majątku w najbardziej nawet skomplikowanych sprawach. Gliwiccy prokuratorzy twierdzą, że był skuteczny, bo korumpował jej członków. Zdaniem śledczych łapówki od niego miał brać mec. Piotr P., członek Komisji i wieloletni szef rady ekonomicznej diecezji płockiej.
Prokuratura uważa także, że Marek P. oszukiwał parafie i zakony, które go zatrudniały. Najwięcej - aż 28 mln zł - na tej współpracy miało stracić działające przy krakowskim zakonie albertynek Towarzystwo Pomocy Bezdomnym im. Brata Alberta. W 2008 r. P. uzyskał przed Komisją Majątkową dwie należące do skarbu państwa działki w Zabrzu. Przedstawił wycenę tych terenów na 6 mln zł. CBA odkryło jednak, że biegły, który ją robił, niemal sześciokrotnie zaniżył wartość ziemi. Prawdziwa cena tych gruntów to 34 mln zł. Ale P. przekazane Towarzystwu grunty sprzedał za 6 mln zł firmie Tomasza D., śląskiego biznesmena z listy najbogatszych Polaków. Tym samym Towarzystwo straciło 28 mln zł, bo ziemię mogło sprzedać o tyle drożej.
Rodzina D. jest oskarżona w innym wątku dotyczącym Komisji Majątkowej. Z rodziną D. przyjacielskie stosunki utrzymywał bp Piotr Libera, były sekretarz Episkopatu Polski, który powoływał członków Komisji Majątkowej.
Według prokuratury inni oskarżeni - ks. Mirosław P., główny ekonom archidiecezji katowickiej, pięciu członków Komisji oraz pracownica jej sekretariatu - bardziej dbali o interesy Kościoła niż skarbu państwa. Dowodem na to ma być fakt, że nie podjęli żadnych starań, aby weryfikować składane przez Marka P. wyceny gruntów. Tylko na nieruchomościach przekazanych Kościołowi w Zabrzu skarb państwa stracił 28 mln zł - gdyby wycena była prawdziwa, oddałby mniej ziemi.
Prokuratura w odrębnym postępowaniu zajmuje się jeszcze oszustwami podatkowymi, jakich miał dopuścić się Marek P. Według CBA dostawał on od zakonów setki tysięcy złotych, ale nie zgłaszał tego w urzędzie skarbowym.
Oskarżony o korupcję mec. P. nie rozmawia z "Gazetą". Podobnie jak pełnomocnik Marka P. Z kolei Krzysztof W., oskarżony o działanie na szkodę skarbu państwa były członek Komisji, powiedział nam niedawno, że nie miała ona możliwości weryfikacji przedstawianych wycen. - Nie byliśmy menedżerami i nie ponosimy odpowiedzialności za podejmowane decyzje - stwierdził.
Powołana w 1989 r. Komisja Majątkowa przestała działać w marcu br. W sumie przyznała instytucjom kościelnym 65 tys. ha ziemi oraz 143 mln zł w gotówce.