Chodzi głównie o to, by marszałek nie mógł bez końca blokować opozycyjnych projektów ustaw, lecz musiał przedłożyć je izbie w ciągu sześciu miesięcy od złożenia w Sejmie.
PiS chce też, żeby każdy klub miał prawo wprowadzić do każdego posiedzenia Sejmu jeden punkt obrad bez zgody marszałka Sejmu. Zgadzam się z tymi pomysłami. Pamiętam zarazem, że gdy kilka lat temu o podobne prawa upominała się Platforma, PiS uważał je za bezsensowne. Teraz z PO dobiegają głosy, że to postulaty PiS są absurdalne, bo opozycja ma już wystarczająco wiele praw.
Wygląda to tak, jakby w Sejmie rządziły reguły odwetu, dominacji i wygody. Skoro wtedy PiS nam nie dał tych uprawnień, a teraz przeszkadza rządzić, my też nic mu nie damy. Skoro mamy większość, to mniejszość niech spada. A więcej projektów bez szans to tylko więcej awantur i kłopotów. To myślenie zawsze silnie obecne w polskiej polityce wygrywa, jak się zdaje, i tym razem. Tyle że nie ma ono wiele wspólnego z demokracją.
Opozycja, także PiS, który skądinąd oceniam jak najgorzej, to nie są tylko wrogie rządzącym partyjne zastępy, to także reprezentacja części społeczeństwa. Partie opozycyjne mają więc prawo do tego, by nad ich projektami toczyła się normalna parlamentarna debata. To byłoby jedynie i aż potwierdzenie prawomocności opozycji. Takich potwierdzeń nigdy dosyć w demokracji. Dlatego jest to prawo ważne nawet wtedy, gdy takie projekty nie mają szans na uchwalenie.
Jest też inny powód, by zapewnić opozycji to, czego teraz domaga się PiS. Mam prawo, jak wszyscy obywatele, wiedzieć, co zamierza opozycja, jak kształtuje się jej myślenie i jak rządząca większość argumentuje przeciw pomysłom politycznych mniejszości. To moje prawo wynika nie tylko z ciekawości, lecz także z ogólnego interesu politycznego. A jest nim elementarna przejrzystość polityki i społeczeństwa. Im więcej praw do inicjowania debat ma opozycja w parlamencie, tym większe szanse na to, że jaśniej zobaczymy, komu o co chodzi i jakie racje stoją za różnymi projektami. A taka wiedza to jeden z filarów życia demokratycznego.
Toteż PO, zamiast naśladować w tej sprawie PiS, powinna zgodzić się na postulaty tej partii. Namawiam.