Nie wiadomo nawet, z jakiego ten Rating vel Rajting jest ugrupowania, w czym przypomina posła Czarneckiego, który jest z każdego, które się go aktualnie nie brzydzi. Przez nikogo niewybierany Rating wyrósł na jedyną instancję w demokracji, której nie można zwolnić ani wymienić. Ma więc porównywalną pozycję z równie bliżej nikomu nieznanym prymasem: tak samo trzeba słuchać, cokolwiek by mówił, a on ocenia nasze szanse przyszłego życia po tym, ile kładziemy na tacę.
Źródło: Gazeta Wyborcza