http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

SKOK-i: cena moralnego podniesienia

Maciej Samcik
2011-12-29, ostatnia aktualizacja 2011-12-28 23:20

W środowej "Gazecie" zapowiedzieliśmy, że 12 stycznia Trybunał Konstytucyjny oceni ustawę o SKOK-ach, która te kasy oszczędnościowo-pożyczkowe poddaje nadzorowi bankowemu. Do tej pory ta ogromna organizacja podlega tylko nadzorowi wewnętrznemu, choć obsługuje już 2,3 mln Polaków i zarządza 14 mld zł ich oszczędności. Nikt nie wie, w jakiej kondycji są SKOK-i i jak znoszą europejski kryzys finansowy.

Maciej Samcik
Maciej Samcik
Przy okazji przyjrzeliśmy się zarobkom ich szefa Grzegorza Biereckiego, który po uchwaleniu nowej ustawy straci większość swoich wpływów w systemie kas. Okazało się, że Bierecki jest wynagradzany lepiej niż którykolwiek polski bankowiec! W 2010 r. zarobił sześć razy tyle co prezes PKO BP, największego polskiego banku.

Bierecki musiał ujawnić uposażenie, gdy z ramienia PiS został wybrany do Senatu. 3,5 mln zł z tytułu prezesury w Kasie Krajowej SKOK-ów oraz 3,1 mln zł za udział w radach i zarządach spółek związanych ze SKOK-ami - to może szokować. Nie ze względu na wielkie kwoty, ale w świetle składanych przez Biereckiego deklaracji o samopomocowych ideałach, niekomercyjnej misji i celach społecznych SKOK-ów. Celach, które miałyby uzasadniać inne ich traktowanie niż banków.

Czy menedżer zarządzający misyjną organizacją powinien sobie wypłacać takie pobory? Na to muszą sobie odpowiedzieć przede wszystkim członkowie SKOK-ów.

Bierecki nie ułatwia im zadania. 2 grudnia do abp. Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity lwowskiego, przyszło pismo, w którym najważniejsi ludzie systemu SKOK-ów - w tym Bierecki - proszą o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego Franciszka Stefczyka, patrona kas. Pretekstem ma być 150. rocznica urodzin tego XIX-wiecznego filantropa.

Lektura uzasadnienia, pod którym podpisał się prezes, wywołuje pewien niesmak: „Owocem pracy apostoła biednych, jak nazywali go współcześni, było podniesienie poziomu życia mieszkańców wsi, miasteczek, wspólnot parafialnych dzięki budowie samopomocowych instytucji finansowych, które skutecznie zahamowały lichwę (...), przeciwstawiały się wykluczeniu społecznemu i patologiom (...), służąc w ten sposób realizacji dobra wspólnego. (...). Kasy Stefczyka obok celów gospodarczych uczyły demokracji i odpowiedzialności, solidarności i uczciwości (...). Stały się nie tylko instytucjami finansowymi, ale i społecznymi, dążyły do gospodarczego, społecznego i moralnego podniesienia swoich członków, stosując w praktyce zasadę chrześcijańskiego miłosierdzia”.

Czy przeważnie niezamożni i często odrzucani przez banki członkowie SKOK-ów zdołają zrozumieć, że ich "gospodarcze, społeczne i moralne podniesienie" oraz "miłosierdzie" musi miesięcznie kosztować 540 tys. zł w pensji prezesa?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    80 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':