http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Świat pożegnał Vaclava Havla

Mariusz Szczygieł, Praga
2011-12-24, ostatnia aktualizacja 2011-12-24 11:14

Ceremonia oficjalnego pożegnania odbyła się w katedrze św. Wita na Hradczanach obok siedziby prezydentów Czech
Ceremonia oficjalnego pożegnania odbyła się w katedrze św. Wita na Hradczanach obok siedziby prezydentów Czech
Fot. Petr David Josek AP

W Pradze - miłe zaskoczenie. Wszystkie reklamowe citylighty zostały wymienione na sławne zdjęcie Václava Havla, gdzie widać z tyłu jego małą postać, która odchodzi w stronę morza.

Żołnierze niosą trumnę z ciałem Vaclava Havla
Fot. Petr David Josek AP
Żołnierze niosą trumnę z ciałem Vaclava Havla
SERWISY
W czwartkowy wieczór przed pogrzebem szedłem na praski Hrad przyjrzeć się Czechom, którzy cierpliwie stali w dwóch długich kolejkach - do trumny Václava Havla i do księgi kondolencyjnej. Most Karola, którym mieszkańcy Pragi zazwyczaj nie chodzą, bo nie da się nim przebić przez tłumy cudzoziemców, tym razem do północy pełen był Czechów, którzy właśnie tędy szli prosto na zamek. Za mostem jest mały sklepik z kanapkami. Z wystawionego na ulicę głośnika dobiegała jakaś piosenka Madonny. Wszedłem do środka i spytałem o żałobę.

- No pewnie, że czuję smutek - odparła młoda sprzedawczyni. - Ale my jesteśmy Czechami. O, jak mi się nie podoba ta pompa, która już tyle dni wokół niego trwa. Przecież prezydent Havel był taki skromny, sympatyczny i ludzki, że on by nie chciał, abyśmy się smucili. Jemu by się tam Madonna podobała.

W piątkowe przedpołudnie Czesi zmierzali na Hrad, żeby o 12 wziąć udział w ceremonii pogrzebowej. W metrze jakaś młoda para obok pilnie studiowała pierwszą stronę największego dziennika "Mladá Fronta DNES", którą w całości, obok zdjęcia Havla, zapełniała czeska wersja piosenki "We Shall Overcome" - ulubionego songu Havla, który śpiewała dla niego na koncercie w 2009 r. Joan Baez. "Kiedyś dojdziemy dalej " - zanuciła młoda kobieta. "Dziś pogrzeb człowieka, który całe życie starał się, żebyśmy doszli dalej" - czytam nagłówek.

To samo wydanie gazety na drugiej stronie zamieściło instrukcję do mszy za zmarłego prezydenta, którą odprawił arcybiskup Pragi Dominik Duka, ten sam, z którym w latach 80. Havel dzielił celę w więzieniu. "Mladá Fronta" wyjaśnia czytelnikom mało znane pojęcia: "celebrans", "koncelebrans", "homilia", "Eucharystia" itd.

Przed wejściem na Hrad - ludzie palą świeczki i w dużych ilościach stawiają pod pomnikiem pierwszego czechosłowackiego prezydenta Tomasza Garrigue Masaryka. Kiedy pytam starszą kobietę, czy to wypada, mówi z uśmiechem: - Oczywiście, oni byli jedną grupą krwi. Obaj kochali demokrację, tylko że jeden był filozofem, a drugi pisarzem. Naprawdę mamy szczęście jako naród.

W tłumie ludzi przed zamkiem (do katedry weszło tylko tysiąc osób) - ciche rozmowy. Trzech podobnych do siebie mężczyzn - chyba dziadek, syn i wnuk. Najstarszy tłumaczy po cichu pozostałym: - Dzięki niemu dowiedzieliśmy się, co jest białe, a co czarne. Gdyby nie on, człowiek by żył do dzisiaj i myślał, że czarne to białe.

Dwa małżeństwa po sześćdziesiątce rozmawiają, dlaczego były prezydent ma katolicki pogrzeb. - No przecież był bierzmowany i ochrzczony - mówi pierwsza kobieta.

- Ale nigdzie nie mówił, że wierzy w Boga! - zaprzecza druga.

- No przecież - włącza się pierwszy mężczyzna - cały czas nadawał o Bogu.

- Nie o Bogu, nie o Bogu. Havel mówił: "Absolutny horyzont nazywany Bóg" - wyjaśnia drugi mężczyzna.

- No, ale jednak słowa "Bóg" używał - triumfuje pierwsza kobieta.

Dokładnie w południe zabrzmiały dzwony w całych Czechach i minutą ciszy uczczono jego pamięć. Zatrzymywały się tramwaje, z których na minutę wychodzili i pasażerowie, i motorniczy. Zatrzymywały się policyjne samochody, z których wychodzili policjanci i stawali na baczność. Telewizja pokazała także wnętrza supermarketów, które na minutę zatrzymały sprzedaż. A propos. Sieć supermarketów Lidl Czechy wykupiła ogromne ogłoszenia, w których wyraża smutek, że odszedł sprawca wolności, i składa kondolencje wszystkim, których odejście Václava Havla dotknęło.

Msza za duszę zmarłego - taką miała oficjalną nazwę podawaną przez media - rozpoczęła się od Requiem Anton~na Dvo áka, zagranego i zaśpiewanego przez Filharmonię Narodową. Wśród obecnych byli m.in.: państwo Clintonowie, Nicolas Sarkozy, David Cameron, José Manuel Barroso, Jerzy Buzek i Lech Wałęsa. Bardzo ceniony przez Havla aktor Josef Abrhám (znany jako doktor Blažej z serialu "Szpital na peryferiach") przeczytał fragmenty Księgi Hioba. Abrhám zagrał główną rolę w pierwszym i ostatnim filmie wyreżyserowanym przez Václava Havla przed rokiem - w "Odejściach", gdzie grał rolę kanclerza, której prototypem był sam Havel. Podczas mszy odczytano list od Benedykta XVI, a po Eucharystii przemówił prezydent Václav Klaus, minister spraw zagranicznych książę Karel Schwarzenberg i przyjaciółka zmarłego - była amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright.

"Z Václavem Havlem niewątpliwie wiele odchodzi, ale i wiele nie odchodzi" - powiedział prezydent Václav Klaus i wymienił kilkanaście prawd, które z nami zostają, m.in.: "Nie odchodzi myśl, że wolność jest wartością wartą ofiar i że o prawdę warto walczyć z ryzykiem osobistym". Dodał też, że "nie odchodzi myśl, że ma się mówić nieprzyjemne prawdy" i "nie odchodzi myśl, że i pogląd mniejszości trzeba wygłosić i o nim dyskutować". Te dwa ostatnie przykłady czescy dziennikarze, którzy stali na chórze katedry, komentowali ironicznie, że Klaus zwraca w ten sposób uwagę na siebie i swoje "szczególne" poglądy.

Sympatyczny i jedyny uśmiech na zbolałej twarzy żony Václava Havla Dagmar wywołał dźwięk języka czeskiego, w którym Madeleine Albright (jako dwuletnia dziewczynka uciekła z rodzicami z okupowanych Czech w 1939 roku) mówiła o sławnej naiwności Havla: "Ci, którzy myśleli, że jest naiwny, mylili się. On znał po prostu ludzkie słabości".

Przyjaciel Václava Havla, dziennikarz i eseista Karel Hv~ž`ala powiedział zaraz potem w telewizji, że Havel jako twórca teatru absurdu musi być przeszczęśliwy, że całe te uroczystości organizuje jego największy przeciwnik Václav Klaus, bo przecież obaj "tak bardzo za sobą nie przepadali".

Uroczystość zakończyła się wyniesieniem trumny przez żołnierzy gwardii honorowej przy oklaskach tysięcy ludzi zgromadzonych na dziedzińcach zamku i wokół niego. Wiele osób dzwoniło kluczami.

Trumnę przewieziono do krematorium Strašnice, gdzie zmarły zostanie skremowany. To uroczystość tylko dla rodziny i przyjaciół. Tam swoją najsławniejszą piosenkę "Modlitwę dla Marty" - hymn Sierpnia '68, kiedy armie Układu Warszawskiego interweniowały w Czechosłowacji - zaśpiewała przyjacielowi Marta Kubišová.

Kiedy wracałem metrem ze stacji Hradeanská, dwie nastolatki dyskutowały o jakimś podrywaczu. - Patrz, jak on pięknie umiał podrywać - emocjonowała się jedna. Obejrzałem się, trzymały w ręku kolorowy tygodnik. - Przeczytam ci, mówił o tak: "Przepraszam najmocniej, ale czy nie mógłbym położyć ręki na pani naprawdę przepięknym kolanie" Spojrzałem na nagłówek: "Dziewczyny padały na wznak - prezydent we wspomnieniach ".

Tłum na pogrzebie Havla

Do czeskiej stolicy z całego świata zjechali w piątek politycy oraz gwiazdy muzyki, filmu i literatury.

Mimo lodowatego zimna w katedrze św. Wita hołd Havlowi oddało tysiąc osób. Z wieloma z nich, jak np. z byłą szefową amerykańskiej dyplomacji Madeleine Albright, polityk był blisko zaprzyjaźniony. Na pogrzebie byli prezydenci Francji, Niemiec, Austrii, Słowacji, Chorwacji, Estonii, Finlandii, Gruzji, Kosowa, Litwy, Łotwy, Macedonii, Czarnogóry, Węgier, Rumunii, Słowenii i Gruzji. A także Hillary i Bill Clinton, szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek i premier Wielkiej Brytanii David Cameron.

Polskiej delegacji przewodniczył marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Razem z nim pojechali: współpracujący z Havlem jeszcze w antykomunistycznego podziemia Lech Wałęsa, minister kultury Bogdan Zdrojewski i były premier Tadeusz Mazowiecki. Natomiast Moskwa, którą jeszcze niedawno Havel ostro krytykował za deptanie demokracji, wysłała tylko rzecznika praw człowieka Władimira Łukina.

Havel był nie tylko politykiem, ale też dramaturgiem, pisarzem, reżyserem i miłośnikiem muzyki. W piątek hołd oddali mu m.in. gwiazdor francuskiego kina Alain Delon czy czeski piosenkarz Karel Gott. A amerykański rockman i poeta Lou Reed na swojej stronie internetowej przeprosił za to, że nie może być na pogrzebie swojego przyjaciela. Wieczorem w Pałacu Lucerny Havla pożegnano na rockowo. Cztery tysiące biletów na koncerty i przegląd jego sztuk rozeszło się w kilka minut.

matsza



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':