http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tymoszenko ma siedzieć siedem lat

Wacław Radziwinowicz, pap
2011-12-23, ostatnia aktualizacja 2011-12-23 17:15

Sąd apelacyjny w Kijowie odrzucił odwołanie Julii Tymoszenko od październikowego wyroku siedmiu lat więzienia i ok. 200 mln dol. grzywny za podpisanie w 2009 r. niekorzystnego rzekomo kontraktu gazowego

Julia Tymoszenko w więzieniu, 4 listopada 2011 roku
Fot. AP
Julia Tymoszenko w więzieniu, 4 listopada 2011 roku
Sama była premier i jej obrońcy nie brali udziału w piątkowej rozprawie - Tymoszenko jest przekonana, że wyrok na nią wydał prezydent Wiktor Janukowycz, chcąc usunąć na przywódczynię opozycji ze sceny politycznej.

- Nie widzę konieczności dalszego uczestniczenia w farsie rozgrywanej w ukraińskich sądach. Nie będę szukać w nich sprawiedliwości, bo jej tam nie ma. Jeśli chcą, niech sami bawią się w swoją leworządność, ukazując światu brak moralności i podstępność - tak Tymoszenko w czwartek tłumaczyła swą nieobecność na sali rozpraw.

Decyzja sądu apelacyjnego oznacza uprawomocnienie siedmioletniego wyroku na Tymoszenko - teraz była premier mogłaby ubiegać się o kasację, ale nie widząc sensu w szukaniu sprawiedliwości przed sterowanymi przez władze sądami ukraińskimi, złożyła skargę na swe uwięzienie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sędziowie w Strasburgu zdecydowali już, że rozpatrzą wniosek w trybie przyspieszonym.

Skazanie Tymoszenko bardzo zaszkodziło relacjom Ukrainy i Unii Europejskiej. Ta ostatnia uznała, że władze ukraińskie posługują się prawem jako narzędziem do rozprawy z opozycją.

W efekcie w czasie poniedziałkowego szczytu Ukraina - UE w Kijowie zamiast parafowania negocjowanej od kilku lat ukraińsko-unijnej umowy stowarzyszeniowej doszło tylko do ogłoszenia zakończenia rozmów w tej sprawie.

Choć wyrok uprawomocnił, to Julia Tymoszenko nie zostanie teraz przeniesiona z aresztu na kijowskiej Łukjaniwce, gdzie siedzi od sierpnia, do więzienia. Niedawno została ponownie aresztowana ponieważ Służba Bezpieczeństwa Ukrainy prowadzi śledztwo w sprawie rzekomych malwersacji, jakich miała się dopuścić, gdy kierowała w latach 90. firmą Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy.

Ludzie z ekipy Janukowycza najwyraźniej chcieliby trzymać popularną przywódczynie opozycji za kratami możliwie jak najdłużej. Przeciw skazanej już Tymoszenko toczy się jeszcze w sumie dziesięć dochodzeń. - Trzy z nich prowadzi prokuratura, sześć służba podatkowa, a jedno Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':