Podczas Polsko-Chińskiego Forum Gospodarczego w salach hotelu Shangri-La wPekinie podpisano 11 umów, choć pierwotnie planowano pięć-sześć. Podpisano umowy o sprzedaży cywilnej części Huty Stalowa Wola producentowi maszyn budowlanych LiuGong i umowę o współpracy LOT z Air China, ale też mniejszej wagi, np. o sponsoringu Muzeum w Łazienkach przez China Minmetals. Prezydent na konferencji prasowej mówił, że ich wartość wynosi kilka miliardów dolarów. - Teraz to trudno oceniać, bo większość umów dotyczy rozpoczęcia współpracy - uściślał doradca ekonomiczny prezydenta Jerzy Osiatyński.
Ze strony chińskiej w forum uczestniczył wicepremier Li Keqiang, osoba bardzo istotna, bo w nim upatruje się w Chinach przyszłego premiera po kolejnym "obrocie" na szczytach władzy. Z polskiej strony obok prezydenta miał być wicepremier
Waldemar Pawlak, ale do Pekinu nie doleciał.
Prezydent Komorowski ponownie przedstawiał Polskę jako kraj, który się zmienił i oparł się kryzysowi. Wicepremier Li Keqiang podkreślał, że właśnie
Polska sprawuje prezydencję w Unii, i zachęcał, by Unia Europejska nie dała się kryzysowi, bo od jej przyszłości zależy też pomyślność Chin, dla których jest pierwszym partnerem handlowym. Tym razem to nie Komorowski, ale wicepremier Li nawiązał do legendy o Smoku Wawelskim, podkreślając, że w polskiej i chińskiej symbolice smok odgrywa ogromne znaczenie.
Strona polska wydawała się nawet lekko zaskoczona sukcesem forum. Na razie w gospodarczym pojedynku Polska -
Chiny przegrywamy przez nokaut. Relacje w wymianie handlowej od lat wynoszą 10 do 1 na korzyść Chin. Dodatkowo niekorzystnie zmienia się struktura handlu. Polska staje się krajem surowcowym, a Chiny eksportują przetworzone produkty.
Wiadomością dnia było to, że Industrial and Commercial Bank of China wchodzi do Polski i zamierza otworzyć w naszym kraju oddział. ICBC to największy bank świata. Jego aktywa dziesięciokrotnie przewyższają aktywa całego polskiego sektora bankowego. Jest to poważny gracz na światowym rynku obligacji. Co ważne, ok. 35 proc. jego udziałów należy do skarbu państwa. - To chyba znak, że rzeczywiście władze chińskie dały zielone światło dla relacji z Polską - mówił "Gazecie" obecny na forum wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.
Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik powiedział podczas forum, że przewodniczący Hu Jintao i prezydent Komorowski rozmawiali również o współpracy w transporcie. - Zapraszamy do
prywatyzacji LOT - zwrócił się do chińskich inwestorów wiceminister. Resort skarbu od dłuższego czasu próbuje znaleźć inwestora dla narodowego przewoźnika, którego sytuacja nie jest najlepsza. Jak dotąd bez powodzenia.
Na razie LOT podpisał umowę o ustanowieniu bezpośredniego połączenia z Pekinem. Pierwszy samolot odleci najprawdopodobniej 3 czerwca. Prezes LOT Marcin Piróg powiedział, że dodatkowo Polska będzie miała prawo do połączeń z trzema innymi miastami chińskimi. Pierwszym z nich ma być Szanghaj. Obecnie negocjowane są kwestie tzw. slotów, czyli terminów wylotów. - Strona chińska deklaruje, że będziemy mieli sloty najkorzystniejsze z możliwych. Wszystko wskazuje na to, że
Warszawa może być w niedalekiej przyszłości głównym centrum komunikacyjnym z Chinami w krajach Europy Wschodniej - powiedział dziennikarzom Piróg.
Także prezydent Komorowski podkreślał na konferencji prasowej znaczenie tej umowy. - Żeby dobrze współpracować, musi być dobra komunikacja - mówił. Zachęcał inwestorów chińskich do udziału w kończącej się prywatyzacji. - To jest dla Chin brama do Unii Europejskiej - argumentował prezydent.
Polska miała być bramą dla chińskich firm budowlanych, które mają apetyt na wielkie inwestycje infrastrukturalne. Początki nie są zachęcające - państwowy COVEC nie wywiązał się z umowy o budowie odcinka autostrady A2. Nie zraża to jednak innych firm z Państwa Środka, które startują w przetargach, m.in. na budowę elektrowni.
Wśród przedsiębiorstw, które podpisały umowy, są m.in. KGHM oraz firma jubilerska Kruk. Lubińska spółka dostarczy miedź dla China Minmetals (wartość kontraktu od 1,8 do 3,5 mld dol.). Kruk chce z partnerem chińskim otworzyć w Chinach sieć sklepów. - Polska jest znana z produkcji bursztynów, jesteśmy potęgą w biżuterii srebrnej. W Chinach bursztyn liczący 50 mln lat jest symbolem zdrowia i trwałości - mówił Wojciech Kruk. - Skoro Gdańsk jest bursztynową Antwerpią [stolica szlifowania brylantów], to powinniśmy to wykorzystać - dodał. Jego ojciec Wojciech Kruk powiedział, że przed firmą jeszcze dużo pracy, skoro Svarovski ma w Chinach 700 sklepów, a prywatni przedsiębiorcy dostarczają do Chin nieprzerobiony bursztyn walizkami.
Sala w hotelu Shangri-La była pełna. Przybyli przedstawiciele znanych chińskich firm: Sany, Huawei, China Guodian. Mina Ho, jedna z przedstawicielek biur turystycznych, które organizują wyjazdy do Europy, mówiła, że problemem jest to, że w Chinach Polska jest naprawdę mało znana. - Ludzie, którzy pojechali do Polski, mówią mi, że nie spodziewali się, że tam jest tak pięknie i tyle do zwiedzania - stwierdziła. Jej zdaniem Polska praktycznie nie ma żadnej promocji w Chinach.
Na konferencji prasowej, gdy prezydent Komorowski mówił, że Chiny są obecnie drugą potęgą świata, a Polska - 20., jedna z chińskich dziennikarek zapytała, dlaczego Chiny, tak bardzo inwestując na świecie, mają tak mało inwestycji w Polsce. - W biznesie można ryzykować i liczyć na duże zyski, można też inwestować w stabilność - odpowiedział prezydent i przypomniał, że od 20 lat Polska nieustannie się rozwija i jako jeden z nielicznych krajów nie popadła w kryzys zadłużenia.
W przyszłości polsko-chińskie fora gospodarcze mają się odbywać corocznie. Kolejne ma być w Polsce