http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyskoki PSL. Tusk się irytuje

Renata Grochal, Wojciech Szacki
2011-12-21, ostatnia aktualizacja 2011-12-20 18:18

Premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak
Premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Politycy PO bronią koalicji z PSL. Ale w kuluarach coraz częściej słychać, że gdyby się rozpadła, Donald Tusk wymieniłby koalicjanta na SLD, a nie na Ruch Palikota

ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Najlepszy układ dla PO to

Koalicja z PSL
Koalicja z SLD
Koalicja z Ruchem Palikota
Brak koalicjanta
Nie wiem

- Jeśli PSL uzna, że nie chce z nami przeprowadzić pakietu reform zapowiedzianego w exposé, to trudno będzie kontynuować współpracę - powiedział w poniedziałek Donald Tusk w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP 2.

To było pierwsze tego typu publiczne ostrzeżenie PSL, że nie jest jedynym możliwym koalicjantem.

Premier był pytany, co zrobi, jeśli PSL zagłosuje przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat. To najbardziej kontrowersyjny pomysł z exposé premiera. W sondażu "Gazety" przeciw niemu było 80 proc. badanych. Również części PSL się on nie podoba. Ludowcy proponują złagodzić go w ten sposób, żeby uzależnić wiek emerytalny od liczby dzieci - kobiety, które mają ich więcej, mogłyby przechodzić na emeryturę wcześniej (za każde dziecko praca krótsza o trzy lata). Jednak to oznaczałoby bardzo niskie świadczenia, o czym PSL nie wspomina.

Tusk w TVP 2 przyznał "że jest w stałym, trudnym dialogu z wicepremierem Pawlakiem". Liczy, że uda się znaleźć wspólny język z ludowcami jeszcze przed głosowaniem.

Jednak PSL coraz częściej zaznacza swą odrębność. Kilka dni po listopadowym exposé, w którym Tusk ogłosił, że składka rentowa po stronie pracodawcy wzrośnie od przyszłego roku o 2 punkty procentowe, Waldemar Pawlak zaproponował, by pracodawcy, którzy zatrudnią absolwentów, mogli skorzystać z obniżki składki. Później ogłosił, że w tej kadencji nie zamierza stanąć na czele Komisji Trójstronnej, która prowadzi dialog rządu z pracodawcami i związkami. W najbliższych czterech latach - ze względu na reformy - rozmowy w komisji nie będą łatwe, a w PSL można usłyszeć, że Pawlak chce być "społeczną twarzą koalicji".

Politycy z władz PO przyznają, że wyskoki koalicjanta irytują Tuska. Tłumaczą je jednak trudną sytuacją szefa ludowców, który ma opozycję we własnej partii.

- Wynik ludowców w wyborach był poniżej oczekiwań. Uznali więc, że muszą bardziej się odróżniać, żeby ludzie nie uważali ich za przystawkę PO. Pawlak będzie brykał znacznie częściej niż w poprzedniej kadencji - mówi "Gazecie" polityk z władz Platformy.

Inny dodaje, że ludowcy prężą muskuły, ale jak przyjdzie do głosowania, to poprą rządowe projekty. Tym bardziej że część trudnych zmian, m.in. ustawę podwyższającą wiek emerytalny, przygotuje resort pracy kierowany przez młodego polityka PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Wiceszef PO Grzegorz Schetyna mówił wczoraj, że nie ma dobrej alternatywy dla koalicji PO-PSL. Przypomniał, że w poprzedniej kadencji współpraca układała się dobrze. - Polski nie stać na zmianę koalicji, ta jest najbardziej odpowiedzialna i najlepsza na trudne czasy. Trzeba o nią dbać - mówił Schetyna.

- Koalicja to małżeństwo z rozsądku, mogą się w niej zderzać różne głosy i różne pomysły, przynajmniej dopóki nie ma wspólnego rządowego projektu - mówi "Gazecie" szef klubu PSL Jan Bury. - I tak jest teraz - exposé premiera to początek dyskusji. Nie jest tak, że jedna partia ma monopol na mądrość. A koalicja ma się dobrze, przez cztery lata Platforma dowiodła, że można jej ufać - dodaje Bury (w poprzedniej kadencji wiceminister skarbu).

A gdyby jednak koalicja się rozpadła? W PO słychać, że następcą PSL byłby SLD. Choć Tusk po równo komplementował w sejmowej debacie nad rolą Polski w UE liderów Sojuszu i Ruchu Palikota, to - jak twierdzą nasi rozmówcy - na koalicję z tym drugim raczej by się nie zdecydował, bo mu nie ufa. Schetyna pytany, czy z Palikotem nie byłoby łatwiej robić reformy, odparł tylko: "powodzenia życzę".

SLD ma tylko 26 posłów, co dałoby Platformie nieznaczną większość 232 głosów. Ale to i tak tylko dwa głosy mniej niż z PSL, co nie robi znaczącej różnicy. Teraz i tak trzeba pilnować obecności posłów podczas głosowań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':