http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Siła układu" czy słabość państwa?

Wojciech Czuchnowski
2011-12-20, ostatnia aktualizacja 2011-12-19 23:12

Antoni Macierewicz, marzec 2007 r.
Antoni Macierewicz, marzec 2007 r.
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Pięć lat po publikacji skandalicznego raportu z likwidacji WSI prokuratura dopiero rozważa, czy postawić zarzuty jego głównemu autorowi Antoniemu Macierewiczowi

Wojciech Czuchnowski
fot.
Wojciech Czuchnowski
Podana w poniedziałek rano informacja, że Antoniemu Macierewiczowi - posłowi PiS i likwidatorowi Wojskowych Służb Informacyjnych - zostaną przedstawione prokuratorskie zarzuty za złamanie prawa przy publikacji jego słynnego raportu, wywołała gwałtowną reakcję głównego zainteresowanego.

Macierewicz oświadczył, że to "obrona obecnego układu i dowód na siłę lobby komunistycznego".

Wsparł go prezes Jarosław Kaczyński, mówiąc, że sprawa pokazuje, "jak bardzo nasze państwo jest kontynuacją PRL".

Przypomnijmy. Opublikowany w lutym 2007 r. "Raport o działaniach żołnierzy i pracowników Wojskowych Służb Informacyjnych" był sztandarowym osiągnięciem rządów PiS. Miał zawierać dowody na przestępczą działalność WSI i piętnować - po nazwiskach - jej współpracowników.

W rzeczywistości Macierewicz i jego ludzie ujawnili objęte tajemnicą przedsięwzięcia wojskowych służb specjalnych. Była wśród nich operacja "ZEN" w ogarniętym wojną Afganistanie. Odkryli też szczegóły akcji "Gwiazda", której celem była weryfikacja żołnierzy WSI szkolonych w Związku Radzieckim.

W raporcie padły nazwiska oficerów zatrudnionych na etatach dyplomatycznych, co spowodowało ich gwałtowne wycofanie z placówek. Ujawniono też chronione prawem dane funkcjonariuszy wykonujących tajne zadania.

Macierewicz i jego ludzie opublikowali również dane osób, które w dobrej wierze współpracowały z WSI jako służbą niepodległego kraju.

W normalnym państwie nawet próba upublicznienia każdej z takich informacji spowodowałaby ostrą reakcję służb i śledztwo w sprawie zdrady najbardziej strzeżonych tajemnic oraz działania na szkodę kraju.

W państwie PiS raport został ogłoszony w "Monitorze Polskim" z podpisem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Macierewicz zaś został bohaterem IV RP i pogromcą układu.

Po przegranych przez PiS wyborach zaczęły się procesy wytaczane przez ujawnionych w raporcie współwinnych "zbrodni WSI". Byli wśród nich konsultanci ds. polityki wschodniej i dziennikarz, który na prośbę oficera WSI kupił mu w Rosji mapę.

Większość spraw przeciwko Ministerstwu Obrony Narodowej (które firmowało raport) zakończyło się już przeprosinami i odszkodowaniami. Koszty to ok. pół miliona złotych z kasy skarbu państwa.

Prokuratura wojskowa odrzuciła też niemal wszystkie z kilkudziesięciu zawiadomień o przestępstwie skierowanych do niej przez ekipę Macierewicza po publikacji raportu. Koszty tych postępowań nie są oszacowane.

Raport okazał się kompromitacją jego autorów. Publikacja dokumentu w czasie trwania misji w Iraku i Afganistanie sparaliżowała działania służb specjalnych, które miały strzec bezpieczeństwa polskiego kontyngentu.

Raport Macierewicza przez wiele lat będzie stanowić bezcenne źródło dla obcych wywiadów, a z polskimi służbami będą chcieli współpracować tylko straceńcy albo wariaci.

Macierewiczowi postanowiła nie odpuścić również grupka pomówionych w raporcie oficerów WSI. W 2007 r. złożyła wiele zawiadomień o popełnieniu przestępstw, w których wyliczała przypadki złamania prawa w raporcie.

Dziś mamy efekt: Prokuratura Apelacyjna w Warszawie domaga się postawienia Macierewiczowi zarzutów. I przekazuje je Prokuraturze Generalnej, która podejmie decyzję, czy wystąpić do Sejmu o odebranie immunitetu poselskiego Macierewiczowi. Tyle że zarzuty mogą się przedawnić, zanim Sejm pozbawi posła PiS ochrony prawnej. Było na to pięć lat, zostały tylko dwa miesiące.

Ruch prokuratury nie jest więc dowodem na "siłę układu"- jak chce PiS, lecz raczej na słabość państwa, które tak długo nie potrafiło osądzić działalności Macierewicza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    74 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':