http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Minister Gowin otwiera zawody

Renata Grochal
2011-12-20, ostatnia aktualizacja 2011-12-19 18:32

380 zawodów w Polsce wymaga egzaminów państwowych czy korporacyjnych, wpisania do rejestru, odbycia praktyk, a także spełnienia różnych dodatkowych kryteriów, np. niekaralności czy świadectwa zdrowia m.in. zawody prawnicze
380 zawodów w Polsce wymaga egzaminów państwowych czy korporacyjnych, wpisania do rejestru, odbycia praktyk, a także spełnienia różnych dodatkowych kryteriów, np. niekaralności czy świadectwa zdrowia m.in. zawody prawnicze
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Rząd chce niemal czterokrotnie zmniejszyć liczbę zawodów regulowanych. Polska ogranicza dostęp do 380 zawodów i jest to rekord w Europie. Ale eksperci radzą ostrożność.


Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin przygotowuje listę zawodów, do których dostęp ma być otwarty. Jego ''pozytywną szajbę'' do deregulacji zachwalał premier Donald Tusk, przedstawiając nowych ministrów. Gowin ma nie tylko przyspieszyć pracę sądów, ale też otworzyć dostęp do niektórych zawodów. Właśnie podsumowuje wyniki ankiety, którą zlecił ministerstwom. Pytania były dwa: w jakich profesjach dostęp powinien pozostać reglamentowany i jak wysoka powinna być to regulacja (w pięciostopniowej skali).

- Test pokazał, że mamy dość liberalny rząd. O ile urzędnicy najchętniej utrzymaliby regulacje w większości zawodów i to na najwyższym poziomie, to ministrowie wskazali, że w prawie dwustu przypadkach można znieść ograniczenia w dostępie - mówi nam wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości.

Dziś 380 zawodów w Polsce wymaga nie tylko odpowiedniego wykształcenia, ale też egzaminów państwowych czy korporacyjnych, wpisania do rejestru, odbycia praktyk, a także spełnienia różnych dodatkowych kryteriów, np. niekaralności czy świadectwa zdrowia. I mowa nie tylko o osławionych już zawodach prawniczych, specjalne egzaminy trzeba zdać, żeby zostać przewodnikiem turystycznym czy bibliotekarką!

Według analizy Fundacji Republikańskiej (zaplecze intelektualne PiS) Polska ma najwięcej w Europie zawodów regulowanych. Na drugim miejscu są Czechy (333), za nimi Wielka Brytania (218) i Austria (211). Niemcy mają 152 regulowane zawody, Francja 150, a Włochy 148. Najmniej jest ich w krajach nadbałtyckich: Łotwa - 50, Estonia - 47. O takim wyniku minister Gowin nawet nie marzy. Chce, byśmy mieli około 100 regulowanych zawodów, co dałoby nam 10. miejsce w Europie, między Bułgarią a Luksemburgiem.

- Postaramy się maksymalnie zredukować liczbę regulowanych zawodów, a tam gdzie się nie da, to jak najszerzej otworzyć do nich dostęp - mówi urzędnik resortu. Siedmioosobowy zespół ekspertów, którzy pracują nad otwarciem zawodów, ustalił już, że w około 30 przypadkach nie można znieść regulacji - to m.in. zawody medyczne, a także prawnicy czy architekci, którzy mają własne samorządy zawodowe. W pozostałych przypadkach minister sprawiedliwości chce zdecydowanie obniżyć wymagania lub całkowicie znieść ograniczenia. Według jednego z rozmówców będzie to wymagało wielkich zmian w przepisach - około 300 ustaw i 600 rozporządzeń.

Przemysław Wipler, były szef Fundacji Republikańskiej, dziś poseł PiS, zapewnia, że w sprawie otwarcia zawodów rząd będzie mógł liczyć na poparcie opozycji.

- Tak wielka liczba zawodów regulowanych w Polsce przekłada się na rosnące bezrobocie wśród absolwentów i emigrację zarobkową - mówi ''Gazecie'' Wipler. Przytacza dane Eurostatu, z których wynika, że młodzi stanowili 25 proc. bezrobotnych w Polsce w pierwszym kwartale 2011 roku. Zdaniem Wiplera reglamentowanie dostępu do tak wielkiej liczby zawodów oznacza ograniczenie wolności i praw konstytucyjnych. - Zgodnie z art. 65 ustęp 1 konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Ograniczeniem tej wolności może być jedynie ochrona wartości wyższych takich jak zdrowie czy bezpieczeństwo publiczne - podkreśla poseł PiS.

Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych ''Lewiatan'' dodaje, że otwarcie zawodów obniży koszty usług i wpłynie na ich jakość.

- W państwach takich jak Grecja, gdzie chroniono dostęp do niektórych zawodów, mieliśmy do czynienia z obniżeniem konkurencyjności. Skoro płetwonurkowie z Polski nie mogli prowadzić w Grecji kursów dla płetwonurków, to tamtejsi szkoleniowcy mogli podnosić ceny kursów - mówi Mordasewicz. Ale zastrzega, że trzeba zważyć, czy w niektórych przypadkach zniesienie regulacji nie odbije się na jakości usług. Dlatego powstaje pytanie, czy np. inżynierowie budowlani od razu po studiach powinni mieć możliwość samodzielnej pracy i jak to się przełoży na bezpieczeństwo tych, którzy będą korzystać z postawionych przez nich budynków. Według Mordasewicza wraz z otwarciem zawodów należy poprawić jakość kształcenia na uczelniach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':