To efekt porozumienia z Izbami Lekarskimi, które od kilku tygodni zapowiadały protest. Lekarze grozili, że od nowego roku będą wypisywać pełnopłatne recepty. A po potwierdzenie o refundacji leków mieli odsyłać pacjentów do
NFZ. Powód: nie podobają im się zapisy nowej ustawy refundacyjnej, która ma obowiązywać od 1 stycznia.
Ustawa narzuca doktorom obowiązek sprawdzania, czy pacjent jest ubezpieczony. Problem w tym, że tylko mieszkańcy województwa śląskiego mają elektroniczne karty ubezpieczenia. W innych województwach jest trudniej: trzeba w szpitalach i poradniach pokazywać zaświadczenia z zakładu
pracy - potwierdzające, że opłaca on za nas składki zdrowotne. Takie zaświadczenia są ważne tylko przez miesiąc. Po piątkowym porozumieniu Izby Lekarskie zawiesiły protest. Po 1 stycznia lekarze będą wypisywać normalne recepty, a nie pełnopłatne. A pacjenci w poradniach będą składali oświadczenia, że są ubezpieczeni
Jak poinformował w poniedziałek NFZ, w przypadku braku dokumentu potwierdzającego prawo do świadczeń opieki zdrowotnej pacjent chcący skorzystać z porady lekarskiej może złożyć na piśmie oświadczenie o zgłoszeniu do ubezpieczenia zdrowotnego.
Oświadczenie musi zawierać: imię i nazwisko pacjenta, datę urodzenia, PESEL, nazwę instytucji, która zgłosiła pacjenta do ubezpieczenia (np. zakład pracy, uczelnia), nazwę oddziału wojewódzkiego NFZ, do którego pacjent został zgłoszony
W przypadku leczenia szpitalnego pacjent po złożeniu oświadczenia ma nadal obowiązek dostarczenia dowodu ubezpieczenia.
NFZ poinformował także, że recepty wypisane przez lekarza posiadającego umowę na wypisywanie leków refundowanych z adnotacją: "Refundacja leku do decyzji NFZ" będą refundowane zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Zdrowia.
- Rekomendujemy, by lekarze powstrzymywali się od orzekania o uprawnieniach pacjentów do recept refundowanych oraz od wpisywania odpłatności za leki poprzez zamieszczenie na recepcie adnotacji: "Refundacja leku do decyzji NFZ" - powiedział w poniedziałek PAP szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. - Uważamy, że określanie uprawnień i stopnia refundacji nie jest zadaniem lekarzy. To biurokracja i marnowanie czasu, który lekarze powinni poświęcać pacjentom. Chcemy także ustrzec uczciwych lekarzy przed karami za niezawinione uchybienia - dodał.